1. "Pretty woman" 

czyli skrzyżowanie "Damy kameliowej" z "Traviatą"  i baśnią o Kopciuszku w wersji amerykańskiej. Tytułowa bohaterka jest prostytutką.  Bogaty biznesmem Edward Lewis proponuje jej deal – dziewczyna spędzi z nim tydzień jako dama do towarzystwa w ekskluzywnym apartamencie luksusowego hotelu w Los Angeles. Hm… takie czasy – Kopciuszek poznaje swojego Księcia nie na balu, ale w… pracy. Ale, dziewczyny, przyznajcie szczerze – to był deal wart każde pieniędze: Edwarda zagrał bożyszcze tamtych lat Richard Gere (młodszym kinomankom przypominam – był taki amant), a film miał premierę 26 lat temu! To po pierwsze. Po drugie – która z was nie chciałaby mieć tej czerwonej sukni, w której Vivian  wybiera się do opery albo tej cuuudownej sukienki w groszki, w której była na wyścigach? A najlepiej – która z was nie chciałaby przejąć jej całej szafy???? Po trzecie  – muzyka…  I Roy Orbison  przepięknie mruczący  "Oh, pretty woman" ! I po czwarte – warto wrócić do tego filmu dla Hectora Olizando, czyli wspaniałego maitre d'hotela, który uczył Vivien jak ubierać się, siadać, chodzić, jeść, czyli  uczył stylu!  Od tego filmu zaczęła się wielka kariera Julii Roberts.  Warto przypomnieć, że wcześniej reżyserowi Gary'emu Marshallowi  zagrania Vivien odmówiły m.in.  Meg Ryan, Michelle Pfeiffer i Sandra Bullock, Daryl Hannah. 

2. "Rzymskie wakacje"

 czyli baśń Williama Wylera o miłości niemożliwej z czasów sprzed ery paparazzich, zagrożeń terrorystycznych, gps-ów i dronów. Banalna historia, o jakiej marzą dziewczęta ( niezależnie od wieku!) Księżniczka Anna podczas oficjalnej wizyty w Rzymie urywa się swoim ochraniarzom. Spędza dzień i – o zgrozo! – noc  w towarzystwie dziennikarza, który zna jej prawdziwe nazwisko. To prawdziwy staruszek gatunku – film ma już 63 lata!  I choć jest czarno-biały, do dzisiaj, gdy go oglądam, widzę Wieczne Miasto tętniące wszystkimi  możliwymi kolorami. Od lat fascynuje mnie para głównych bohaterów: Audrey Hepburn (Anna) i Gregory Peck (Joe Bradley). Uwaga – są kobiety, które twierdzą, że nie było, nie ma i nie będzie faceta tak pięknego, stylowego, eleganckiego, jednym słowem: dżentelmenta jak Peck! No coś w tym jest. Popatrzcie na zdjęcia aktora i fragmenty filmów, w których zagrał. Co się jeszcze podoba  w "Rzymskich wakacjach"?  Na pewno: przejażdżki vespą rzymskimi uliczkami, sceny przy Ustach Prawdy i u fryzjera.

3. "Notting Hill"

 czyli  miłość na zderzeniu dwóch światów, według głównego scenarzysty angielskiego Richarda Curtisa. Odwrócona historia o Kopciuszku 
(w  filmie jest nim WilliamThacker) i Księciu (uosabia go Anna Scott jako przedstawicielka bogatego królewskiego Hollywood). Życie rozwiedzionego księgarza Williama zmienia się diametralnie, gdy do jego antykwariatu wkracza sławna aktorka Anna ( świetna Julia Roberts). Ten film ugruntował pozycję Hugh Granta jako wiecznego chłopca, idealnego bohatera komedii romantycznych. Co nas zachwyca, co nas podnieca w "Notting Hill"? Pochwała tej dzielnicy Londynu – kiedyś idealnego miejsce dla bohemy i kolorowej emigracji. Pamiętacie cudowne ujęcia ulicy Porto Bello? Albo te  mikroskopijne  ogródeczki z ławeczkami, huśtawkami, do których wstęp mają tylko mieszkańcy okolicznych domostw? I genialnie zagrane postaci drugiego planu – np. niedomyty, rozmemłany  współlokator Williama, Spike (Rhys Ifans), James Dreyfus jako sprzedawca Martin, Emma Chambers, Gina McKee… I ten wspaniały angielski, finezyjny humor... Osobny walor filmu to ścieżka muzyczna – kogóż tam na niej nie ma! Elvis Costello ( "She") i Shania Twain ("I've got a way"), Bill Whiters  ("Ain't No Sunshine")… listę można jeszcze długo ciągnąć…  Ech, lepiej odpalić film i poddać się marzeniom!

4. "Francuski pocałunek"

Historia o tym dokąd może zaprowadzić nas strach przed lataniem i pogoń za uciekającym narzeczonym. W rolach głównych przezabawna Meg Ryan (weteranka komedii romantycznych)  i Kevin Kline – bardziej francuski niż niejeden Francuz. Film z 1995 r. Amerykanka Kate dowiaduje się,  że facet, któremu gotowa była oddać swoją ręka, zakochał się. Problem w tym, że stało się to we Francji. A Kate niczego nienawidzi bardziej niż latania samolotem.  Tymczasem lot okazuje się nie taki straszny, zwłaszcza, że obok siedzi miły Francuz – Luc. Szkoda tylko, że okazuje się złodziejem ściganym przez policję. To kolejna baśń jaką wiele kobiet chciałoby przeżyć w realu: czarny charakter pod wpływem  ukochanej wraca na drogę prawa i szlachetności.  Ale zanim dotrzemy do nieuniknionego happy endu  Kate z Lukiem przeżyją niejedno zawirowanie (nie tylko głowy!) Oglądanie "Francuskiego pocałunku" to przyjemność w czystej postaci. Uwielbiam! Uwielbiam! Uwielbiam! i jeszcze słówko o muzyce - świetnie dopracowana składanka z "Someone Like You" Vana Morrisona po finałową "Les yeux ouverts" Beautiful South

5. "Kiedy Harry poznał Sally"

Film o tym jak podgrzana po latach przyjaźń może (czasem) zamienić się w miłość. W roli zagubionych kochanków: Meg Ryan i Bill Crystal. Tę historię upichciła nam mistrzyni miłosnych wątków Nora Ephron ( jej zawdzięczamy m.in. inny hit  z Meg Ryan – "Bezsenność w Seatle"). Do historii gatunku film wprowadziła kilkuminutowa scena w restauracji udawanego przez Sally orgazmu. Za każdym razem gdy oglądam "Kiedy Harry poznał Sally" nie potrafię wyjść ze zdumienia, że para ta przez 11 lat dyskutuje o tym czy kobieta i mężczyzna mogą się przyjaźnić, i czy seks  w tym im nie przeszkodzi? Gadają o tym i gadają, i gadają nie widząc, że są po prostu dla siebie stworzeni! Urocze!

6. "Pretty man, czyli chłopak do wynajęcia"

 Czasami na  imprezie rodzinnej trzeba pokazać się z facetem. Własnym facetem. Kat, kobieta robią karierę w Ameryce musi przyjechać do Anglii na ślub siostry. Nie ma stałego partnera więc  wynajmuje Nicka, chłopaka do towarzystwa. W rolach głównych Debra Messing (gwiazda amerykańskich sitcomów) i aktor trzeciego planu – Dermot Mulroney. Jest zabawnie, przyjemnie, a czasem – jak to w rodzinie – kłótliwie. Mimochodem Kat i Nick zauważają, że ich układ traci znamiona umowy cywilno-prawnej. Tylko czy to już miłość? To taka uproszczona, ale urocza odpowiedź na film "Pretty woman".  

7. "Casablanca"

legenda kina i absolutny hit. Film z 1942 roku zaliczany do gatunku noir i klasyczny melodramat w jednym. Historia prosta, by nie powiedzieć banalna: kochali się, rozstali, ona powraca, ale już z innym. I najpierw prośbą, a potem groźbą ( z użyciem pistoletu)  próbuje wymusić na byłym kochanku przerzut własnego męża przez granicę. Do tego Humphrey Bogart jako Rick Blaine  i Ingrid Bergman w roli Ilsy Lund, byłej kochanki. Miłość tragiczna, niemożliwa, skazana na niepowodzenie, bo rzucona w wichry II wojny światowej. On – w imię dawnych uczuć (czy na pewno minionych?) postanawia jej pomóc. Wyekspediuje byłą kochankę  i jej męża w bezpieczne miejsce oddając im własne papiery na życie – listy przewozowe. I zostaje sam. Jak prawdziwy rycerz, człowiek szlachetny, człowiek honoru. Nic dodać, nic ująć. Wyciska łzy z kolejnego pokolenia kobiet,  już 74 lata!  Historia tak doskonale opowiedziana, że doczekała się powtórzeń i parodii – najsłynniejsza chyba to dramat Woody'ego Allena "Zagraj to jeszcze raz, Sam".  

8. "Zakochać się" 

Meryl Streep i Robert de Niro w wersji romantycznej. Film z 1984 roku. Miłość przez przypadek. Najpierw jest gorączka przedświątecznych zakupów. Frank i Molly wpadają na siebie. Nic nie zapowiada nadciągającej hekabomby. Miesiąc później spotykają się w pociągu. Znów przypadkowo. Spędzają ze sobą przyjemnie czas.  Zaczynają spotykać się coraz częściej i w tym nie ma już przypadkowości. Tu zaczyna się miłość. Zakazana – każde z nich ma rodziny, własne, uporządkowane życie. Uwielbiam ten film, bo – gra w nim para moich ulubionych aktorów, bo opowiada prostą, normalną historię narodzin miłości. Opowiada o świecie, w którym życie płynie naturalnym rytmem. To świat bez komputerów, telefonów komórkowych. Popatrzcie koniecznie jak żyli ludzie lat 80. ubiegłego wieku. Można było? Można! 

9. "Mamma mia!"

czyli o miłości śpiewająco w rytmie piosenek szwedzkiej grupy ABBA. I znowu Meryl Streep w towarzystwie nie byle jakich przystojniaków: Pierce'a Brosnana, Colina Firtha, Stellana Skarsgarda. Zbliżający się  ślub córki sprawia, że matka musi odpowiedzieć jej na proste pytanie – kto jest ojcem panny młodej? Kandydatów do tego miana pretenduje trzech. Nie możliwe byście tego filmu nie widziały, ale przyznajcie, zawsze wraca się do niego  z niekłamaną przyjemnością. No i Meryl Streep w mistrzowskiej ( jak zwykle!) formie.  

10. "Masz wiadomość"

I znowu historię przygotowała nam królowa scenarzystów – Nora Ephron. Film to  pieśń pochwalna na cześć nowinki multimedialnej – intermetu. Na planie spotkali się, starsi o 5 lat po "Bezsennych nocach w Seatle",  Meg Ryan i Tom Hanks. Jest wszystko co w dobrej komedii romantycznej zdarzyć się musi. Piękne plenery – Manhattan. Dwoje kochanków – dwójka lekko pogubionych ludzi. Kathleen prowadzi małą księgarnię, którą założyła jej matka. Joe jest właścicielem sieci księgarskiej, która niebawem zniszczy lokal Kathleen. Konkurują ze sobą, początkowo są wrogami. Ale wtedy pojawia się trzeci bohater – internet. Przez przypadek nawiązują kontakt w necie  i szybko pojawia się między nimi nić sympatii. Sprawa – jak to w komedii romantycznej – staje się rozwojowa. Po licznych perypetiach para spotyka się w realu i wyraźnie ma się ku sobie. Za każdym razem, gdy oglądam ten film, wiem, że wszystko zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu, ale z napięciem czekam na finałowy pocałunek na mostku. A wy? 

I na koniec – jeszcze bonus.

"Dirty dancing"

Film z 1987 roku, w polskich kinach wyświetlany jako "Wirujący seks" (swoją drogą ciekawe kto wymyślił tak idiotyczny tytuł?). "Dirty dancing" to mój absolutny faworyt. Gdy poszłam do kina obejrzeć go po raz pierwszy, po napisach końcowych, natychmiast wróciłam do kasy i kupiłam bilet na... następny seans! Jennifer Grey jako wchodząca w dorosłość Frances zwana przez rodzinę Baby i Patrick Swayze jako instruktor tańca Johnny – ta para odcisnęła piętno na pokoleniu dzisiejszych 40-sto i 50-latków. To był czas, gdy o kilkaset procent wzrosło w Polsce zainteresowanie tańcem. Chociaż nikomu nie roiły się jeszcze żadne tańce z gwiazdami! Ale zaczęły powstawać pierwsze szkoły mambo. Czy pamiętacie jak ten Swayze tańczył! Albo jak w numerze finałowym "Time of My Life" unosił nad głową ukochaną Baby? Pamiętacie?! Każda z nas chciała być taką Baby dla swojego Johnny'a.    

--

Zobacz też: 10 niezapomnianych scen z Dirty Dancing >>>

10 filmów, które poprawią ci humor >>>