[konsultacja: Bartosz Pawlikowski, pediatra, dermatolog, Klinika Medevac]

Na rynku dostępnych jest kilkanaście tysięcy(!) suplementów diety i co roku pojawia się 2–3 tys. nowych. Ich sprzedaż rośnie pod wpływem reklam kuszących szybkim efektem. I to kuszących sprawnie. Często występuje w nich postać w fartuchu (lekarz, farmaceuta, naukowiec). Która mama nie ulegnie namowom „pana doktora” zachwalającego tabletkę na zdrowie, urodę i pomyślność, zwłaszcza jeśli może pomóc dziecku?

suplementy diety dla dzieci
Fotolia

Suplementy diety nie leczą

Ale suplementy diety to nie leki, lecz środek spożywczy dla osób zdrowych. W założeniu ma uzupełniać normalną dietę o to, czego potrzebuje organizm, głównie w witaminy, mikro- i makroelementy. Ale choć lekami nie są, to nie znaczy, ze można przyjmować je bezkarnie. Bo witaminy syntetyczne łatwo przedawkować. Dotyczy to zwłaszcza tych rozpuszczalnych w tłuszczach: A, E, D i K.

Czym grozi nadmiar witamin?

Nadmiar witaminy A (zwykle otrzymujemy jej sporo, nawet 150–200 proc. dziennego zapotrzebowania!) zakłóca pracę wątroby, wywołuje choroby skóry. Zbyt duża ilość beta-karotenu powoduje senność. Nadużycie witaminy D może zachwiać równowagę wapniowo-fosforanową. Także nadmiar witamin rozpuszczalnych w wodzie, które są usuwane z moczem, też może nam zaszkodzić. Witamina C potrafi wywołać dolegliwości żołądkowe i uszkodzić nerki. Przekroczenie dziennej dawki kwasów omega-3 (1 g) może powodować nudności, krwawienie z nosa i dziąseł. Poza tym warto pamiętać, że witaminy i składniki mineralne oddziałują na siebie, zbyt dużą ilość jednego może upośledzić wchłanianie innego. Np. wapń trzeba przyjmować z magnezem, witaminy B razem. Duże dawki żelaza utrudniają przyswajanie witaminy E, nadmiar błonnika – wapnia i żelaza. A wapń, żelazo i magnez zmniejszają skuteczność niektórych antybiotyków.

suplementy diety dla dzieci
Fotolia

Suplementy dla dzieci mogą szkodzić!

Podając dziecku suplementy, często zapominamy, że w ich składzie jest cukier czy syrop glukozowo-fruktozowy, tak ryzykowne w czasach, gdy lawinowo przybywa dzieci otyłych, z zaburzeniami metabolicznymi, próchnicą. Poza tym, dając maluchowi suplementy, wyrabiamy w nim poczucie, że tabletka załatwi wszystko. Zresztą wiele mam tak myśli. Malec nie chce jeść? Dostanie coś na apetyt. Najwyżej za jakiś czas kupi mu się preparat odchudzający. I uspokajający.

Naturalna lepsza, ale...

Niemal wszystkich witamin dostarczają nam warzywa i owoce. Z nich organizm czerpie też więcej korzyści niż z tabletek, bo przy okazji dostaje inne związki, np. ułatwiające ich przyswajanie, a nawet potęgujące działanie. Dziecko trzeba uczyć mądrego jedzenia. Podawanie suplementów miewa wprawdzie uzasadnienie medyczne, niektóre są bowiem niezbędne na określonym etapie rozwoju oraz pomocne np. przy osłabionej odporności czy przemęczeniu, zwłaszcza w naszym mało słonecznym klimacie. Wtedy jednak lepiej poradzić się pediatry, który powie, co, jak, ile i z czym przyjmować, ale to powinno być zaleceniem lekarza. I to prawdziwego, a nie z reklamy.