Wstajemy od stołu i.. cóż, lekko nie jest. Lekko nie ma układ trawienny: solidna dawka węglowodanów, tłuszczów, cukrów, kropelka (czasem większa) alkoholu. Boli żołądek, głowa. Zamiast biec do apteki, sięgnij po to, co masz w zasięgu reki: na stole, w kuchennej szafce. Podpowiadamy,
co działa skuteczniej niż suplementy diety wspomagające trawienie i preparaty na niestrawność. Podajemy sposoby stare jak świat i najnowsze odkrycia naukowców.

Na poprawę trawienia: kawa z chili i pieprzówka

Po jedzeniu w organizmie zachodzi termogeneza. Najprościej mówiąc – proces fizjologiczny, który wytwarza ciepło. Im więcej ciepła, tym więcej trzeba energii i tym szybciej zachodzi trawienie. Termogeneza podkręca metabolizm: to dlatego szybciej trawimy ciepłe posiłki. Ale również te z dodatkiem termogeników – substancji, które oszukują mózg, symulując podniesienie temperatury. Jedną z nich jest kapsaicyna. Występuje w papryczkach chili (ona powoduje ich ostry smak) i pobudza żołądek do produkcji kwasów trawiennych. Termogenezę zwiększa także kawa, głównie dzięki zawartości kofeiny. Co ciekawe, kofeina również poprawia trawienie, podnosi bowiem poziom gastryny. Wypicie raz dziennie filiżanki kawy ze szczyptą chili znakomicie pomoże więc w strawieniu sutego obiadu. Związki podobne do kapsaicyny występują też w czarnym pieprzu. To dlatego w medycynie ludowej na niestrawność zalecana jest wódka z czarnym pieprzem, a nie z żadną inną przyprawą.

Na ból brzucha: goździki i świeża bazylia

Dopadają cię bolesne skurcze żołądka, nudności po sutym posiłku? Zjedz kilka listków świeżej bazylii, a dolegliwości szybko ustąpią. Bazylia pobudza wydzielanie kwasów trawiennych, łagodzi niestrawność, ale przede wszystkim działa przeciwbólowo i przeciwskurczowo, rozluźnia mięśnie ścian jelita. Dzieje się tak, ponieważ zawiera eugenol – związek chemiczny, który ma właściwości znieczulające. Jest stosowany m.in. w stomatologii do znieczulania kanałów zębowych. Spora dawka eugenolu jest również w goździkach. Jeśli masz bóle żołądka, wypij filiżankę czarnej herbaty zaparzonej z łyżeczką
goździków. Taki napój zadziała przeciwbólowo i przeciwzapalnie, a przy okazji pobudzi wydzielanie soków żołądkowych i podniesie poziom termogenezy, co dodatkowo poprawi trawienie.

Na zbyt dużo procentów: ostropest i surówka z kapusty

Ostropest plamisty – niepozorne ziółko, właściwie chwast, który można kupić w postaci suszonej i sproszkowanej, ma niesamowite właściwości antyhepatotoksyczne Chroni wątrobę przed szkodliwym działaniem toksyn, także tych, które pojawiają się w organizmie po wypiciu alkoholu. Leki zawierające substancję pozyskiwaną z ostropestu (sylimarynę) stosowane są w intensywnej terapii chorób wątroby wywołanych alkoholizmem.
Sylimaryna nie tylko chroni, także skutecznie usuwa z organizmu trucizny. Wypicie herbatki z ostropestu pozwala więc szybko pozbyć się bólu głowy
„dzień po”.

herbata-ziołowa
Shutterstock

Inną naturalną receptą na te dolegliwości są kiszonki, zwłaszcza z kapusty. W XVII w. na statki ładowano całe jej beczki. Nie wiedziano wtedy, co to antybiotyki czy witaminy, ale z nich korzystano. Kapusta kiszona ma naturalny antybiotyk, regulujący pracę układu trawiennego. Ma też kwas askorbinowy (wit. C) i mlekowy, który oczyszcza jelita z bakterii gnilnych. Jest bogatym źródłem wapnia i potasu. Solidna porcja kiszonej kapusty zadziała lepiej niż tabletka na kaca.

Na nadmiar słodyczy: niezawodny cynamon

Ta przyprawa zawiera substancje, które uwrażliwiają tkanki na insulinę, pomaga też regulować gospodarkę węglowodanową i obniżyć poziom cukru we krwi.
Jest na tyle skuteczna, że zaleca się ją szczególnie w diecie chorych na cukrzycę typu 2. Cynamon ma również inne, dodatkowe walory: najnowsze badania wykazały, że zwalcza bakterie, m.in. bardzo skutecznie niszczy E. coli, a dodawany do żywności, hamuje ich rozwój, a co za tym idzie
– psucie się jedzenia. Jest doskonałym naturalnym konserwantem. I wreszcie: cynamon należy do grupy termogeników, czyli substancji podkręcających przemianę materii. Podobne działanie mają również imbir i curry.

Na zaparcia: ananas, daktyle i suszone śliwki

Kompot z suszu to klasyczne antidotum na świąteczne bolączki. Owoce, z których jest przygotowywany, zwłaszcza śliwki, to spora dawka błonnika poprawiającego perystaltykę jelit. Jeszcze więcej błonnika ma ananas – jest prawdziwą błonnikową bombą. Dodatkowo zawiera bromelinę – substancję, która rozkłada białko i pomaga szybciej je trawić. W błonnik szczególnie bogate są również suszone daktyle. Te owoce mają jeszcze jeden bonus: salicylany, czyli te same związki, które znajdują się w aspirynie. Dzięki temu daktyle łagodzą ból i stany zapalne. Jaki jest więc idealny deser po sutych
świętach? Ze świeżego ananasa i daktyli, przyprawiony cynamonem.