1. Jedz o 10 procent mniej.

I takie ograniczenie wprowadzaj co 10 lat, począwszy od 35. roku życia. Z wiekiem nasze zapotrzebowanie na kalorie zmniejsza się, nasz metabolizm zwalnia, co przecież jest wyraźnym sygnałem, żeby powściągnąć apetyt. Ale to nie wszystko: jeśli chcesz żyć długo, rób głodówki (na przykład w ramach popularnej diety dr Dąbrowskiej). Trudno namawiać kogokolwiek do odstawienia jedzenia, ale dowiedziono, że właśnie wtedy uaktywnia się enzym długowieczności. To dlatego wśród stulatków jest tyle osób niedojadających w dzieciństwie!

2. Ogranicz cukier.

Koniec z ciastkami, żelkami, czekoladami. Brzmi smutno? Pamiętaj, że sporo słodyczy mają jeszcze owoce (dlatego nie zaleca się ich jeść bez ograniczeń), a nawet soczyste papryki czy marchewki. I masa innych, codziennych produktów – sosy, ketchupy, napoje typu cola... Niewielkie ilości słodkiego są nam potrzebne. Niestety, nadmiar działa niszcząco na tkanki – prowadzi do epidemii otyłości, cukrzycy i – uwaga – zamula mózg. Jak pokazują najnowsze badania, spowalnia proces uczenia się. Zresztą pomyśl: jeśli cukier jest w stanie zniszczyć niezwykle twarde kości zębów, to co musi robić z narządami wewnętrznymi?

Sprawdź 6 wiadomości o słodyczach, które pomogą ci je odstawić >>>

3. Kładź się wcześniej spać.

Jak dowiódł zespół prof. Jimiego Horne’a z Loughborough University kobiety potrzebują więcej snu niż mężczyźni, co wynika z innej konstrukcji mózgu (co widać choćby po tym, że my pracujemy wielozadaniowo). Niedobór snu nie tylko bardziej nas męczy, ale też przekłada się na gorsze funkcjonowanie niemal wszystkich organów i zwiększa ryzyko chorób, w tym depresji. Co ciekawe, nasila też tendencję do tycia. I niestety: zawsze odbija się na urodzie.

4. Omijaj windy.

Nie dotyczy to oczywiście planów dotarcia na 27. piętro. Ale jeśli udajesz się na trzecie, pokonaj ten dystans schodami. Ruszaj się, i to energicznie – skorzysta całe twoje ciało – poprawi się jego ukrwienie, bo serce zostanie pobudzone do żywszej pracy. Wzmocnią się mięśnie pupy i łydek, a skóra nabierze zdrowych rumieńców. Powiedzmy sobie szczerze: to nie jest duży wysiłek, a regularnie powtarzany poprawi wydolność całego organizmu. I da ci satysfakcję, że przyczyniasz się do oszczędności energii na świecie :)

5. Jedz siemię lniane.

Skorzystasz potrójnie. Zalane wrzątkiem na noc, a zjedzone rano, poprawi perystaltykę i usprawni wypróżnianie. Powstały z niego śluz będzie chronić jelita, a większość z nas codziennie je rani nie zawsze w pełni naturalnym jedzeniem. Poza tym siemię (i olej lniany) to jedyne produkty roślinne, które mają więcej kwasów omega-3 niż omega-6, a wszyscy potrzebujemy zwiększenia obecności “trójek” w diecie. Czemu? Kwasy omega-6 mają właściwości regenerujące, ale też namnażające komórki, w tym tłuszczowe i nowotworowe. Ich policjantem, ograniczającym rozrost, są właśnie kwasy omega-3. Idealna ich proporcja w diecie wynosi 1:4 (omega-3 do omega-6). Niestety, wskutek przemysłowego ujednolicenia żywności większość z nas ma nadmiar kwasów omega-6, nawet 1:40! Dlatego trzeba jeść produkty z kwasami omega-3, takie jak siemię lniane, olej z lnu. Sporo omega-3 jest też w rybach i owocach morza, niestety, ze względu na zanieczyszczenie metalami ciężkimi, zaleca się je jeść najwyżej 2 razy w tygodniu.

6. Chcesz być żywa, jedz warzywa.

Dietetycy radzą, by stanowiły nawet 50 proc. wszystkich zjadanych produktów. Większość z nas traktuje je jako dodatek - listek sałaty w kanapce, plaster ogórka w śmietanie obok kotleta. Błąd: jeśli planujesz życie dłuższe niż 50 lat, musisz zmienić paliwo na bogatowarzywne. Żaden suplement nie dostarczy tylu tak wartościowych składników odżywczych, i to w tak lekkostrawny sposób. Jak pisze David Servant-Schreiber, słynny autor “Antyraka”, lepiej jeść nawet warzywa z pestycydami, niż wcale – ich prozdrowotne korzyści są wyższe niż szkody z jedzenia zanieczyszczonego.

7. Pij więcej wody.

I zdecydowanie mniej słodzonych napojów, herbat i kaw. Możesz nabierać ją z kranu, bo większość miejskich wodociągów dostarcza ją nawet w lepszym stanie, niż ta, którą znajdujemy w plastikowych butelkach. Niemal wszyscy przyjmujemy za mało płynów, a ich niedobór upośledza pracę każdego narządu, i daje się we znaki zmęczeniem i bólem głowy. Ile pić? Przyjmuje się, że potrzebujemy tyle, ile ważymy podzielone przez 30, czyli np. przy wadze 60 kg – 2 litry dziennie (ale nie więcej!). To jednak nie znaczy, że mamy pić 8 szklanek. Według naukowców z Institute of Medicine of the National Academies, 20 proc. wody, którą dostarczamy organizmowi, pochodzi ze spożywanej przez nas żywności. Ogórki, selery, buraki czy marchew mają jej nawet 85 procent! 

8. Noś ze sobą orzechy i ziarna.

Nerkowce, pistacje, orzechy laskowe, włoskie, pestki dyni i słonecznika, nawet owoce suszone (choć mają sporo cukru). Będą twoją tajną bronią przed atakiem nagłego głodu. Nie tylko dasz odpór chęci na pizzę czy pączka, ale przy okazji dostarczysz ciału cennych kwasów nienasyconych, korzystnie wpływających na poziom cholesterolu we krwi. Jak mówią dietetycy: wystarczy 2–3 porcje orzechów tygodniowo, by zmniejszyć ryzyko choroby wieńcowej, udaru i zawału serca. Poza tym bakalie dodają energii, poprawiając zdolność koncentracji i niwelują stres. Zawierają też też mnóstwo błonnika, wspomagającego trawienie i chroniącego przed nowotworami jelit, a także liczne witaminy (głównie z grupy B) i składniki mineralne, jak wapń, potas, fosfor, żelazo, magnez i wiele innych (w zależności od rodzaju orzecha, proporcje tych składników są inne).

9. Pielęgnuj skórę.

Nie tylko będziesz wyglądać i czuć się lepiej. Regularnie masowane ciało pierwsze ci zdradzi, jeśli coś będzie z nim nie tak. Nawilżana skóra lepiej sobie poradzi ze zmianami dermatologicznymi, a ty pielęgnując ją, szybciej zauważysz wszelkie zmiany. Na rynku jest bogactwo kosmetyków, najzdrowsze są oczywiście te ekologiczne. Ale najważniejsze, by sprawiały ci frajdę – są badania potwierdzające, że im większa przyjemność ze stosowania preparatu, tym lepsze efekty jego działania.

10. Czytaj poezję.

Albo medytuj, módl się. Długo pij poranną kawę. W pędzącym świecie, którego niekoronowanym złym królem jest stres, przetrwa tylko ten, kto umie wyhamować. Wystarczy dziesięć minut dziennie. To tyle co nieśpieszna lektura jednego wiersza, z zachwytem dla piękna ulotnej myśli autora. Ważne, byś zatrzymała się na tu i teraz. Spróbuj!

11. Bądź wdzięczna.

Od rana. Dziękuj w myślach, za to co masz – za ręce, nogi, pracę, dzieci, gęste włosy, nowe buty. Nie tylko poprawi ci się nastrój i będziesz pogodniej odnosić się do innych (a oni do ciebie...:). Dowiedziono, że praktykowanie wdzięczności wpływa dobroczynnie na organizm. Reguluje ciśnienie, uspokaja pracę serca, usprawnia przepływ hormonów i ukrwienie. Według niektórych badań pośrednio wpływa to na zmniejszenie ryzyka stanów zapalnych, od których zaczyna się większość chorób – od trądziku po nowotwory. Przekonaj się sama, i zaraz po wstaniu (przed snem?) podziękuj za to co masz, za to co ci się przydarzyło.

--

Zobacz też: Jak poczuć się dobrze ze sobą? >>>