Niezapłacone rachunki, ząbkujące niemowlę, niespodziewana wizyta teściowej, zmęczenie, za mało czasu dla siebie. Gdy dwie osoby żyją pod jednym dachem, mają setki powodów, by się kłócić. I czasem to dobre rozwiązanie! Lepiej powiedzieć wprost, co nas boli, niż obrażać się i całymi tygodniami milczeć. Żeby jednak kłótnia mogła skończyć się happy endem, musicie przestrzegać kilku ważnych zasad.

Niech każdy mówi za siebie
Gdy emocje buzują, masz ochotę wykrzyczeć partnerowi, jaki jest nieodpowiedzialny, trudny i w ogóle okropny. To jednak niczego nie rozwiąże, a tylko go zrani i obrazi. Dlatego nie oceniaj postępowania partnera, ale mów o swoich uczuciach. I tak zamiast: „Olewasz mnie. Nie traktujesz poważnie. Twoje postępowanie jest karygodne”, lepiej powiedz: „Jest mi przykro, gdy się spóźniasz. Czuję się wtedy trochę zapomniana. Jakbym była dla ciebie kimś drugoplanowym, a nie osobą, na której naprawdę ci zależy”. Albo zamiast: „Zawsze się czepiasz, gdy wracam później”, powiedz: „Potrzebuję trochę wolnego czasu, przykro mi, że tego nie rozumiesz”. Ocenianie drugiej osoby sprawia często, że czuje się ona atakowana. Wtedy najczęściej chce się bronić. I kłótnia gotowa. Tymczasem mówienie o własnych uczuciach pozwoli uwolnić się od gniewu, nie raniąc przy tym ukochanej osoby. Skłania raczej do rozmowy i wyjaśnienia sobie swoich reakcji. Zastosujcie przy tym bardzo prostą technikę: mówiąc, zamieńcie „ty” na „ja”. Wcześniej zastanówcie się głęboko, jakie uczucia wywołuje w was zachowanie partnera, i po prostu mu o tym (spokojnie!) powiedzcie.

Nie używajcie wielkich słów
Podczas kłótni często podkreślamy własną niedolą i wyolbrzymiamy winę drugiej strony. Nagle z waszych ust wyfruwają takie zdania, jak: „Zawsze robię wszystko za ciebie”, „Nigdy nie mogę na ciebie liczyć”. A przecież nie są prawdziwe, bo czy to możliwe, że żona jest największą zołza na świecie albo ze mąż nigdy nie odebrał dziecka z przedszkola? Oczywiście, że nie. Dlatego w czasie sprzeczek unikajcie uogólnień („Wszyscy faceci są tacy sami”) i słów „nigdy”, „zawsze”, „nikt”, „każdy”, „wszystko”, „nic”. Rozpalają tylko gniew i powiększają zamęt. A wy chcecie się pogodzić, prawda?

Bez ciosów poniżej pasa
Jesteście parą, znacie się od lat i wiecie o sobie bardzo dużo, także to, gdzie uderzyć, by zranić najmocniej. To normalne – gdy ludzie się kochają i są sobie bliscy, odsłaniają się przed sobą. To dowód, że czują się ze sobą bezpieczni, mają do siebie zaufanie. Ale gdy jesteście wściekli, chcecie się zemścić za swoje krzywdy i wtedy celujecie prosto w czuły punkt partnera. Dlatego z waszych ust padają raniące zdania: „Gdybyś był prawdziwym facetem, zrobiłbyś to”, „Jesteś tak samo zaborcza jak twoja matka”. Zwykle żałujecie tych słów, ale jest już za późno. I nawet jeśli się pogodzicie, w partnerze na długo zostanie bolesna zadra. Dlatego starajcie się nie uderzać w jego słabe punkty, nie wyśmiewajcie kompleksów, relacji rodzinnych, niepowodzeń. Takie zagrania są nieeleganckie, ale przede wszystkim bardzo bolą.

Ważne jest tylko tu i teraz
Kiedy awantura już się zaczyna, najczęściej macie ochotę od razu wylać wszystkie zaległe żale do partnera. On był niegrzeczny dla teściowej miesiąc temu. Ona zrobiła scenę zazdrości w czasie wakacji. On zapomniał o przedstawieniu w przedszkolu. itd., itp. Ale uwaga: taka wyliczanka sprawi,że pogubicie się we wzajemnych pretensjach, zapominając, o co się kłócicie. Zamiast wyliczać dawne urazy, przypomnijcie sobie, co konkretnie was dziś zdenerwowało. Czy były to niepozmywane naczynia? A może niezapłacony rachunek? Rozmawiajcie tylko o tym. I tak nie ma szans, by w czasie kilku minut kłótni wyjaśnić całą przeszłość. Skupcie się na faktach z dzisiejszego dnia. I kropka. Poza tym uwalniajcie się od gniewu na bieżąco. Taka reakcja jest bardziej zrozumiała i trudno wtedy rozminąć się co do faktów. Nie pozwólcie, by złość się nagromadziła. Wyrzucanie negatywnych emocji od razu gwarantuje, że będziecie mówić tylko o konkretnej sytuacji.

Powiedz: „STOP”, gdy robi się gorąco
Prawda jest taka: osoba, która najbardziej się kocha i szanuje, jak nikt inny potrafi błyskawicznie wyprowadzić z równowagi. Wystarczy kilka przykrych słów, a zaczynacie zachowywać się jak kompletnie niepoczytalni – krzyczycie, płaczecie, rzucacie o podłogę talerzami, książkami. Żeby takie wybuchy wściekłości nie zrujnowały waszego związku, musicie nauczyć się powstrzymywać rozpędzającą się lawinę złości i gniewu – zanim powiecie kilka słów za dużo, zranicie najbliższą osobę i wytłuczecie cały serwis. Jeśli wiec czujecie, że temperatura sprzeczki niepokojąco rośnie, przystopujcie. Powiedz np.: „Teraz jestem zbyt wściekła, by o tym mówić. Zróbmy sobie godzinę przerwy i wróćmy do tematu” lub „Nie chce powiedzieć czegoś, czego będę żałować. Pójdę się przejść. Jak ochłonę, porozmawiamy, OK?” Idealnie byłoby, gdybyście mogli wtedy rozdzielić się na jakiś czas; jedno może wyjść na spacer lub zaszyć się w drugim pokoju. Chwila w samotności pozwoli uspokoić emocje i przemyśleć całą sytuację. Weźcie kilka głębokich oddechów, zróbcie sobie herbatę i zastanówcie się, co tak naprawdę pragniecie powiedzieć partnerowi, o co wam chodzi, co chcecie osiągnąć. Zwykle taka przerwa w ciszy rozjaśnia umysł i koi nerwy. Uspokojeni wróćcie do rozmowy i postarajcie się dojść do porozumienia.

Najważniejsza zasada – nigdy nie kłóćcie się przy dziecku.
Kiedy dziecko widzi, że dwie najważniejsze dla niego osoby są do siebie wrogo nastawione, nie rozumie, co się dzieje, i po prostu się boi. By czuło się bezpiecznie, musi widzieć, że się kochacie. Problemy omawiajcie więc wtedy, gdy jesteście sami albo pewni, ze was nie słyszy.

A jeśli dziecko przyłapie was w trakcie kłótni?

  • Nie udawajcie, że nic się nie stało. Powiedz np.: „Trochę się z tatą pokłóciliśmy. Czasem ludzie chcą odmiennych rzeczy i się sprzeczają. Pamiętasz, jak kłóciłeś się z bratem o autko? Ale już się przeprosiliśmy i wszystko jest dobrze”.
  • Malec powinien widzieć, że rodzice się pogodzili. Zatem rozmawiajcie ze sobą normalnie, bądźcie dla siebie mili. Nie róbcie nic na siłę, wystarczy zwykła życzliwość. Ona nic nie kosztuje, a dzięki niej uspokoicie dziecko.