Tekst: Monika Sobień

1. Dbamy o kontakt fizyczny

Wzajemny dotyk (nie tylko ten seksualny) buduje więź i poczucie bezpieczeństwa. Warto do codziennych rytuałów dodać np. pocałunek przed wyjściem z domu do pracy czy przytulenie na powitanie, które sygnalizują nam, że partner cieszy się naszą obecnością.

2. Codziennie rozmawiamy

O tym, co u was, z czym macie problem, co słychać w pracy, czy potrzebujecie wsparcia. Wystarczy pół godziny. Ale wtedy ani dzieci, ani telefony od szefa nie mogą wam przeszkadzać. To nawyk, którego ważność potwierdziły wszystkie badane pary.

3. Tworzymy własne zasady

Nikt nie musi o nich wiedzieć ani ich oceniać. Ale poczucie, że mamy wypracowane w związku coś swojego, co obojgu daje poczucie bezpieczeństwa i przynależności do siebie, bardzo buduje relację. Nawet jeśli wasze zasady wydawałyby się dziwne, ograniczające czy dziecinne. Nie przejmujcie się tym, ważne, że dla was są one w porządku. Pary, które brały udział w tym badaniu, podawały przykłady swoich zasad: „nigdy nie jeździmy na urlopy osobno”, „nie czytamy i nie oglądamy telewizji przy posiłkach”, „dajemy sobie jeden wolny wieczór w tygodniu”, „nie omawiamy małżeńskich spraw z rodzicami”.

4. Ćwiczymy rycerskość

Tak określiły to ankietowane pary, a kryje się za tym nic innego, jak świadomość obu stron, że czasem każda z nich musi z czegoś zrezygnować, poświęcić się dla tej drugiej. I nie robi z tego wielkiego wydarzenia.

5. Skupiamy się na tym, co partner robi dobrze

W dojrzałych relacjach nikt nie oczekuje, że partner będzie idealny, ale skupia się na tym, co jest w nim dobre, co mu wychodzi. I często mówi mu o tym. Nawet po wielu latach związku.

6. Mamy swój „sygnał alarmowy”

To pewien znak bezpieczeństwa, który ustalają między sobą partnerzy. Chodzi tu o umowę, że na określony sygnał (np. jakieś słowo) bez względu na to, co się dzieje (choćbyśmy byli pokłóceni, obrażeni albo bardzo zajęci obowiązkami), rzucimy wszystko i pomożemy partnerowi. Nie nadużywamy tego sygnału, ale mając go, wiemy, że poza wszystkimi zasadami tego świata najważniejsza jest ta, że zawsze możemy na siebie liczyć.

7. Aktualizujemy „mapę partnera”

Jeśli on pięć lat temu powiedział, że lubi zupę pomidorową, nie oznacza wcale, iż nadal ją lubi. A ty, z poczuciem pełnej znajomości upodobań męża, robisz mu ją w każdą sobotę. Chodzi o to, by nigdy nie przestawać rozmawiać ze sobą na tematy, które – wydaje się – mamy już „przegadane”. Bo przecież ciągle się zmieniamy, dojrzewamy, zmieniają się nasze potrzeby, inne rzeczy nam się podobają, inne smakują. Dobrze być ze sobą na bieżąco.

8. Zakładamy dobre intencje

Wieczna krytyka, kontrola, nieustanne domaganie się tłumaczenia z czegoś, co drugiej stronie nie wyszło tak, jak tego oczekujemy – to najszybsza droga do rozstania. Szczęśliwe pary twierdzą, że bez względu na efekt działania partnera zakładają jego dobre zamiary. Tym go podbudowują i wzmacniają wzajemne zaufanie.

9. Nie wypominamy dawnych krzywd

Zwłaszcza gdy jest to już sprawa załatwiona, wybaczona. Wiele zgranych par ma żelazną zasadę: nawet w ostrych kłótniach nie wyciągają „starych brudów”. Trudne tematy, nad którymi udało się nam przejść dalej, nigdy nie powinny być bronią, po którą sięgamy, gdy brakuje nam argumentów w sporze.

10. Przełamujemy rutynę

Czułym SMS-em w ciągu dnia, kupieniem biletów do kina na film, na który on od dawna czeka, zainicjowanie seksu poza sypialnią… Chodzi o to, by nie dopuścić do nudy w związku. Długotrwałe znudzenie partnerem jest drugą, najczęstszą po zdradzie, przyczyną rozpadu małżeństw.