Nie tak dawno świętowaliśmy pół wieku od ukazania się na rynku jednego z ich najważniejszych albumów – „Sgt. Pepper’s Lonely hearts Club Band”.  Wszyscy znamy ich przeboje, nucimy „All your need is love”, „With the Little Help From My Friends”, „Hey Jude” czy „Let It Be”, ale czy wiemy o nich wszystko? Poniżej 11 rzeczy  o Beatlesach, o  jakich ( być może) nie mieliście pojęcia.

1. „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” był pierwszym albumem, w którym na odwrocie wydrukowano słowa wszystkich piosenek. By każdy mógł sobie je zaśpiewać. Na tytułowej stronie znalazł się kolaż Petera Blake’a z Czwórką z Liverpool ubraną w jaskrawe mundury wojskowe. Obok stoją ich podobizny z czasów czarnych garniturków. Beatlesi otoczeni są przez ponad 70 ludzi ze świata sztuki, nauki, polityki m.in. A. Einsteina, C.G. Junga, B. Dylana, G.B.Showa, S. Temple, Flipa i Flapa, M. Brando, L. Carrolla, E. A. Poe, F. Astaire oraz rekwizytami:  na okładce są tuba, królewna Śnieżka, ogrodowy krasnoludek, pluszowy wąż. Jak na owe czasy produkcja okładki wyniosła zawrotną kwotę 3 tysiące funtów ( przeciętny koszt był 60 razy mniejszy!). Okładkę można było rozłożyć – i nie był to zabieg marketingowy. Po prostu okładkę wydrukowano znacznie wcześniej niż nagrano cała ścieżkę na płytę. Materiału miało wystarczyć na podwójny longplay, ale piosenki zmieściły się na jednym krążku. Ot, życie! To nie koniec niespodzianek – do płyty dołączona została tekturowa wkładka z nadrukowanymi, gotowymi do wycięcia ozdobami m.in. brązowymi wąsami.  

mat. prasowe

  

2.Pamiętacie fryzurę „na beatlesa, nazywaną też mop-top, czyli grzywką opadającą na czoło? Tak naprawdę fryzurę wymyślili niemieccy egzystencjaliści, których zespół spotkał podczas występów w Hamburgu w końcówce l. 50. Pierwszy włosy na czoło zaczął zaczesywać Stuart Sutcliffe, basista, kolega Lennona z Akademii Sztuk Pięknych.  John i Paul patrzyli na to sceptycznie, ale 1961 roku, na wakacjach  we Francji chłopcy uznali, że wypróbują mop-topa pod warunkiem, że z tyłu głowy włosy nie będą przycinane.  Co ciekawe, po powrocie do Anglii zdania najbliższych co do nowego wyglądu Żuków były podzielone. George postanowił też się tak ostrzyc, ale czwarty Beatles, Pete długo był sceptyczny.

3. Rekord – nigdy nie pobity

Beatlesi byli twórcami wielu rekordów. Ale jeden – choć zespół nie istnieje już 46 lat nigdy nie został  pobity. Chodzi o pięć pierwszych miejsc na liście najlepszych popowych singli według zestawień wpływowego tygodnika „Cashbox”. Ponadto aż siedem singli znalazło się w pierwszej setce tej listy. Były to: „Twist and Shout”,  „Can’t Buy Me Love”, „She Loves You”, „I Want to Hold Your Hand”, „Please Please Me”, „Do You Want to Know a Secret?”, „From Me to You”, „Thank You Girl”.

4. To wiedzą wszyscy – „Yesterday” to kultowa piosenka Paula McCarneya. Jest utworem, który ukochały gwiazdy i początkujące gwiazdki. Może trudno to sobie wyobrazić, ale na świecie istnieje ponad tysiąc nagranych coverów tego utworu, pierwszy przez Brytyjczyka Matta Monro pojawił się już w 1965 roku. Wykonawcami „Yesterday” byli m.in. Ray Charles, Bob Dylan, Placido Domingo, Tom Jones, Benny Goodman, Elvis Presley, Frank Sinatra, Sarah Vaughan. Jedną, z gatunku kuriozalnych wersji nagrał w 1973 roku Arthur Mullard, były… bokser, potem aktor komediowy, obdarzony przerażającym głosem i twarzą. Paul konsekwentnie trzyma się wersji, że „Yesterday” przyśniło mu się. Obudził się pewnego ranka w domu przy Wimpol  Street z gotową melodią. Twierdzi, że piosenka nie jest związana z konkretną osobą, choć nie odcina się od wersji niektórych beatelsologów, że tym utworem złożył hołd zmarłej na raka matce. Inna ciekawostka to fakt, że tę  piosenkę Paul śpiewał w całości do czasu gdy Beatlesi występowali razem. W połowie l. 70 Paul zaczął ją ponownie  grać na koncertach, ale regularnie zapominał o ostatniej zwrotce i refrenie. Tak też było podczas koncertu na PGE Narodowy w Warszawie  4 lata temu. Wtedy cały stadion śpiewał "Yesterday" z Paulem.

5. Beatlesi lansowali trendy w modzie i urodzie. Im zawdzięczamy wąskie spodnie, małe marynarki-mundurki z wąskimi klapami i stójkami zamiast kołnierzyka. A skąd się wzięły słynne okulary Johna? Jak zwykle – z przypadku.  W 1966 r. muzyk zagrał w filmie Richarda Lestera (reżyser kilku filmów o Beatlesach) - „How I Won the War”. Film okazał się nudą, ale John do roli ściął włosy i wsunął na nos babcine okulary na receptę. Ten wizerunek tak się spodobał postronnym i samemu zainteresowanemu, że postanowił uczynić z niego stały wyróżnik swojego wyglądu. Na całym świecie „lennonki” sprzedały się w milionach sztuk. Beatlesi wykreowali też modę na… wąsy. George, chcąc zamaskować swoją tożsamość zapuścił je za namową hinduskiego nauczyciela gry na gitarze Raviego Shankara. To samo uczynił Paul, ale z powodu bardzo prozaicznego – by zakryć bliznę, której dorobił się podczas jazdy na motorowerze. Z wąsami cała czwórka pokazała się na okładce longplaya „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” z 1967 roku.

 6. Ani Paul, ani John, gdy pobierali się jeden z Lindą Estman, drugi z Yoko Ono nie zaprosili na uroczystość pozostałych kolegów z zespołu.

7. Miejsca, które przeszły do nieśmiertelności, dzięki piosenkom Lennona i McCartneya.

Mowa o Penny Lane – nazwa przyjemna i chwytliwa podmiejskiej uliczki, którą John biegał do szkoły, a czasem jeździł na zderzaku tramwaju. Na rogu nadal jest bank i remiza strażacka. Tylko dawny salon fryzjerski Biolettiego, gdzie strzygli się chłopcy z Liverpool, prowadzi już inny fryzjer. Inne kultowe miejsce - Strawberry Fields,  przy którym stał dom dziecka prowadzony przez Armię Zbawienia. Mały John nieraz bawił się w otaczającym dom parku. Po śmierci Johna, Yoko Ono wsparła  sierociniec znaczną darowizną. Dom przetrwał do 2005 roku. Dzisiaj, po miejscu pamiętającym Lennona zostały kamienne słupy i brama prowadząca do parku.

 

8. O Beatlesach plotkowano, plotkuje się i będzie plotkować. Jedną z takich sensacji była informacja o romansie Lennona z menedżerem zespołu Brianem Epsteinem. Faktem jest, że Beatles spędzał w domu Briana sporo czasu, a nawet pojechał z menedżerem na 10 dni do Barcelony. Za romansem przemawia też pewne wydarzenie z 1967 roku. Matka Epsteina zastała obu mężczyzn splecionych w - jak się wyraziła - zapaśniczym uścisku. Przerażona wezwała policję. Nim radiowóz dotarł na miejsce, John zdążył zwiać z domu Briana.

9. Beatelmaniacy prześcigają się w sensacjach na temat swoich ukochanych muzyków. Jedną z najczęściej rozpowszechnianych jest pogłoska o śmierci ( w wyniku wypadku samochodowego i pożaru) Paula. Zwolennicy spiskowej teorii znaleźli na to dowody, m.in.:

Pod koniec piosenki „Strawberry Fields Forever” John mówi: I buried Paul ( Pochowałem Paula).

Na okładce  longplaya „Abbey Road” Ringo jest ubrany na czarno jak pracownik domu pogrzebowego, George w dżinsowym stroju grabarza, a John kaznodzieją w bieli, który prowadzi kondukt, zaś Paul nieboszczyk maszeruje po pasach boso i jako jedyny zaczyna marsz prawą noga. Jako jedyny trzyma w dłoni ( prawej, a Paul jest leworęczny) papierosa.  To jest niezbity dowód, że McCartney nie żyje. Na ulicy stoi volkswagen z numerem rejestracyjnym 28 If. If to angielskie gdyby, czyli gdyby żył ( Paul) miałby 28 lat. Chociaż według metryki w dniu premiery albumu Paul był 27-latkiem! Z białego garbusa fani ukradli tablice rejestracyjne, a samochód trafił do Muzeum Volkswagena w Wolfburgu. Maniacy wytropili nawet przypadkowego mężczyznę stojącego na ulicy – to amerykański turysta Paul Cole.  O tym, że przeszedł do historii światowego rocka dowiedział się ,gdy płyta trafiła do sprzedaży.  

mat. prasowe

10. Beatlesi często zmieniali tytuły swoich płyt. Np. „Revolver”  miał się nazywać „Beatles on Safari”, „Magic Circles”, „Bubble and Squeak”, „Abracadabra”. „Biały album” początkowo był przygotowany jako „A Doll’s House” ( tytuł nawiązywał do dramatu Ibsena „Dom lalki”), a okładkę zdobiło malowidło z zespołem w towarzystwie królika, ptaka, hieny i kota. Tytuł zmieniono, gdy w 1968 roku zespól Family wypuścił longplay o podobnym tytule. „Abbey Road” początkowo miał nazwę „Everest” – od gatunku papierosów jakie palił Geoff Emerick realizator dźwięku. Planowano zrobić zdjęcie na okładkę w Himalajach. Pomysł upadł, gdyż… Beatlesom nie chciało się jechać do Nepalu. Przejście przy Abbey Road w  studiu nagrań nie wymagało aż takie wysiłku.

11. Beatlesi o mały włos nie zostali właścicielami archipelagu porośniętego gajem oliwnym na Morzu Egejskim. Koszt – z podatkami i środki na łapówki wyniósł  sporo ponad 100 tysięcy funtów... Ówczesny angielski minister skarbu James Callaghan zabronił wydawać Beatlesom poza granicami kraju więcej niż 95 tysięcy. Sprawa przybrała nieoczekiwany obrót, gdy artyści dotarli na miejsce. John będący pod wpływem LSD obraził przedstawiciela greckiej hunty wojskowej i projekt spalił na panewce.

Więcej przeczytacie w książce Chrisa Inghama "Beatlesi. Za kulisami sukcesu", G+J, Warszawa 2013