Nadprogramowe kilogramy spędzają sen z powiek większości kobiet. Do tej pory byłyśmy przekonane, że winę ponosi zamiłowanie do słodyczy i niechęć do gimnastyki. Najnowsze badania naukowe udowadniają jednak, że na zbędne krągłości nie pracujemy tylko my same – tuczą nas także zupełnie inne rzeczy.

Kto mało śpi, ten tyje

Mamy coraz więcej zajęć: dom, dzieci, kariera. Żeby to wszystko pogodzić, wstajemy wcześnie rano i kładziemy się jako ostatnie. A to błąd. W czasie spokojnego, długiego snu w organizmie zachodzą zmiany hormonalne, które sprawiają że stajemy się szczuplejsze. Krótka, nerwowa drzemka nie wystarcza!

Uff, jak gorąco!

Na dworze piekielny upał, a w pracy miłe orzeźwienie, które daje klimatyzacja. Podobnie zimą, nie marzniesz, bo ciepłe kaloryfery załatwiają sprawę. I choć oba wynalazki są bardzo wygodne, to podobnie jak inne przyjemnostki (np. czekolada) – tuczą! Organizm nie spala kalorii, by utrzymać ciało w odpowiedniej temperaturze, bo nie musi tego robić. A niespalone kalorie odkładają się w postaci tłuszczyku na udach.

Komu chemia, temu nadwaga

Picie w plastikowych butelkach, jedzenie na plastikowych tackach. Do tego wszystko z konserwantami, dodatkami, polepszaczami. Dziś już nikt właściwie nie pamięta, jak smakuje mleko od krowy czy kurczak nie wyhodowany na hormonach. I to, niestety, odbija się na sylwetce! Cała „chemia”, która nas otacza, zaburza równowagę hormonalną organizmu i sprawia, że system spalania i pozbywania się zbędnych substancji spowalnia się i... mamy kłopoty z wagą. Kiedy więc następnym razem najdzie cię ochota na kawałek szarlotki, zjedz ją bez wyrzutów sumienia! W końcu nie tylko ona jest powodem tego, że po wejściu na wagę chce ci się płakać. Ale zaraz potem pójdź na basen albo chociaż na bardzo długi spacer. Potem dobrze wywietrz pokój, przykręć kaloryfery i idź spać. Dzięki temu zgubne skutki szarlotki nie będą aż tak widoczne.

60% Polaków ma kłopoty z wagą. Co trzeci bardzo poważne.

Krągłości wokół nas

Na całym świecie żyje ok. 100 mln osób, które mają kłopoty z otyłością. W Polsce nie jest wcale lepiej. Przeciętna Polka mierzy ok.160 cm wzrostu i waży 70 kilogramów, czyli ma nadwagę. Najszczuplejsze są nastolatki i osoby młode.