1. George Szlachetko, Danuta "Wira" Szlachetko – "Wira z Powstania". Wspomnienia, wyd. WAB

Od sierpnia 1944 roku minęło już ponad 70 lat a ona nadal pamięta ogłuszające dni i płonące noce. W jej głowie żyją żywe obrazy, zapachy, dźwięki. I wszechobecna śmierć. Danuta Szlachetko jest jedną z ostatnich żyjących legend  tamtych dni. Miała 15 lat, gdy poszła do powstania (rok wcześniej wstąpiła do Szarych Szeregów). I stała się "Wirą". – Życie miało wtedy niepowtarzalny smak – powie po latach synowi. – To był czas pełen krwi, ognia i ruin miasta, które na moich oczach ginęło. Minęły 72 lata, a powstanie towarzyszy mi każdego dnia. Danuta "Wira" Szlachetko  po kapitulacji powstania trafiła do obozu przejściowego, potem została wywieziona do obozu w Oberlangen w Niemczech. Po wyzwoleniu, jako szesnastolatka  podjęła decyzję, by nie wracać do rodzinnego miasta. Wyjechała do Wielkiej Brytanii. W ubr. w Londynie ukazały się jej wspomnienia.

Zdjęcie: materiał prasowy
Zdjęcie: materiał prasowy

2. Jerzy Ciszewski – "Ojciec 44", wyd. Czarna owca

Jerzy Ciszewski, rocznik 61, były dziennikarz, właściciel agencji PR napisał książkę o swoim ojcu, Jerzym Ciszewskim, pseudonim Motz, żołnierzu Powstania Warszawskiego.  Powstała powieść sensacyjna, która przybliża współczesnemu czytelnikowi, szczególnie z pokolenia dzisiejszych dwudziestolatków, emocje i odczucia jakie towarzyszyły młodym powstańcom latem 1944 r., którzy szli walczyć, choć wiedzieli, że to sprawa przegrana. To również próba zrozumienia własnego ojca. Próba zmierzenia się z traumą powojennego życia, spychanego w podświadomość, próba odpowiedzi na pytania: Jakie motywy kierowały pokoleniem Kolumbów? Czy bali się śmierci? Czy mieli chwile zwątpienia?

Zdjęcie: materiał prasowy

3. Zbigniew Czajkowski-Dębczyński  – "Dziennik powstańca", wyd. Marginesy

Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie autor dziennika miał 17 lat i pseudonim "Deivir". – Walczył w słynnym batalionie "Parasol", jego dowódcą był  Krzysztof Kamil Baczyński. Chłopak był świadkiem śmierci poety. Swój "Dziennik.." spisał tuż po upadku powstania i w większości poświęcił kolegom, którzy zginęli.  – nie pisałem z myślą o publikacji – opowiadał po latach – ot, były to po prostu wrażenia siedemnastolatka. Autor w swoim dzienniku opisał walki na Starym Mieście i przejście kanałami do Śródmieścia. Po kapitulacji został wywieziony do obozu jenieckiego w Sandbostel koło Bremy. Po wyzwoleniu ukończył Liceum Polskie w Lubece. Od 1947 r. mieszkał w Anglii. Po studiach inżynieryjnych pracował w przemyśle elektronicznym, potem założył własną firmę. Zmarł w 1999 r. i zgodnie z ostatnią wolą został pochowany na Powązkach Wojskowych w Warszawie, w kwaterze żołnierzy Powstania. 

Zdjęcie: materiał prasowy

4. Anna Herbich – "Dziewczyny z powstania. Prawdziwe historie", wyd. Znak

Inne spojrzenie na Powstanie Warszawskie. O umieraniu miasta i ludzi, o życiu pod ostrzałem, pożarach, spadających bombach opowiadają kobiety – często mimowolne uczestniczek tragicznych wydarzeń. Autorka książki rozmawia z matkami, żonami, narzeczonymi, których mężczyźni poszli walczyć. Wśród nich były młode matki. jedna z rozmówczyń 1 sierpnia urodziła synka, druga, trafiła w środek walk trafiła z 3-miesięcznym dzieckiem. Przeżyły, cudem wychodząc z opresji. Opowiadają o piekle, którego nie zapomną do końca życia. 

Zdjecie: materiały prasowe 

5. Marcin Dziedzic, Michał Wójcik – "Teraz'44. Historie", wyd. Wielka Litera

Zdjęcia z tego albumu na zawsze zostają pod powiekami. Pomysł był prosty: na czarnobiałe fotografie z Powstania Warszawskiego Marcin Dziedzina nałożył kolorowe kadry współczesnej Warszawy. Zdjęcia fotograf wykonywał dokładnie tego samego dnia, z tego samego miejsca gdzie 70 lat wcześniej stali powstańczy operatorzy. Powstały kolaże – absolutnie niesamowite. Oto barykada z tramwajami, na której odpoczywają zmęczeni powstańcy, a na pierwszym planie sfotografowani współcześni warszawiacy: rowerzyści, dziewczyna z torbą-workiem na ramieniu. Albo morowa panna w szerokich spodniach przy barykadzie na skrzyżowaniu Brackiej i Nowogrodzkiej. Albo porucznik "Żbik" wymija współczesnych przechodniów na placu Trzech Krzyży. Albo por. Eugeniusz Lokajski, pseudonim "Brok" robiący sobie selfie na rogu Brackiej i Chmielnej. Albo sanitariuszka "Iza" Wilbik ze swoją cioteczną wnuczką Małgorzatą Koszelew ( sfotografowaną 70 lat później). Albo… 

Zdjęcie: materiały prasowe

Kolażom towarzyszą felietony Michała Wójcika, dziennikarza i historyka. Przypominają mniej znane fakty, ciekawostki, anegdoty z powstania. Bo powstanie to słynna biała furażerka Agatona, ataki sztukasów, które zrzuciły na Warszawę 1580 ton bomb, to koszmar przebiegnięcia 15 sekund okopem przez Aleje Sikorskiego (dziś Jerozolimskie) w okolicach ul. Kruczej.  Powstanie to dziewczyna, która przed walką robi sobie manikiur, to gen Bór-Komorowski wyciszony, niepozorny. To Mieczysław Fogg śpiewający na barykadzie – przez 63 dni walk dał 104 koncerty! Bo narracja Wójcika jest wciągająca, pozbawiona patosu, lekko sensacyjna – gdyby tak nas uczono w szkole historii zbieralibyśmy same najwyższe noty.   

Zdjęcie: materiały prasowe