Chcemy dać dziecku wszystko - naszą miłość, cierpliwość, czas, uwagę, pięknie urządzony pokoik, śliczne ubranka i dużo, dużo więcej. Ustawiamy sobie poprzeczkę bardzo wysoko. By sięgnąć tego ideału, zaniedbujemy samych siebie. Poświęcamy maluchowi nasze potrzeby, marzenia, karierę, związek.

A potem okazuje się, że to i tak nie wystarczy - dziecko płacze, złości się, buntuje i pragnie tego, czego akurat nie możemy mu dać. Wyrzucamy sobie, że za mało kochamy, za mało umiemy, za mało wiemy. Nie wynika z tego nic dobrego ani dla nas, ani dla dzieci - zamiast cieszyć się z każdego dnia przeżytego z maluchem, czujemy się zmęczeni, sfrustrowani, niezadowoleni.

A przecież rodzic to także człowiek. Ma swoje potrzeby i pragnienia, ma także ograniczenia i słabości. Zamiast im zaprzeczać "dla dobra dziecka", znacznie lepiej jest je zaakceptować i zadbać o siebie. Jedynie wtedy będziecie w stanie dać dziecku to, czego ono najbardziej potrzebuje - miłość i uwagę silnego, spełnionego i zadowolonego z siebie rodzica. Aby to osiągnąć, nie zapominajcie o swych podstawowych prawach.
Spełnianie marzeń

Gdy dziecko jest malutkie, mama chce spędzać z nim 24 godziny na dobę. Potrzebuje tego nie tylko ona, ale także maleństwo, które dzięki jej bliskości buduje swoje poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do świata.
Jednak z czasem rodzice powinni na nowo zacząć żyć swoim życiem - zjeść z partnerem kolację przy świecach, spotkać się ze znajomymi, zaangażować się w projekt w pracy, zapisać się na jogę lub kurs hiszpańskiego.
Rezygnując ze swych potrzeb, ambicji i marzeń, mama i tata będą czuli się sfrustrowani i nieszczęśliwi. Ich poświęcenie z kolei będzie wzbudzało w dziecku poczucie winy, a potem również żal i złość. Pociecha nie tylko nie doceni tych wyrzeczeń, ale jeszcze będzie miała rodzicom za złe, że byli słabi i nie potrafili żyć swoim życiem. Poproście więc o zastępstwo mamę lub zatrudnijcie opiekunkę i bez poczucia winy zadbajcie o siebie.

Oto 5 podstawowych praw każdego rodzica:

1. Odrobina zdrowego egoizmu

Nie jesteś mniej ważna niż inni członkowie rodziny. Jeśli mąż może pozwolić sobie na obejrzenie komedii, ty także masz do tego prawo. Szczypta egoizmu jest potrzebna każdemu z was - właśnie teraz, gdy macie dziecko. Od tego, czy będziecie umieli chronić siebie, zależy wasza psychiczna równowaga, a ona jest źródłem siły dla malucha!

Nauczcie się wzajemnie wspierać i prosić o pomoc. Zaangażujcie również rodzeństwo lub teściów. A sami pozwólcie sobie na odrobinę egoizmu, dzięki niej z energią i radością będziecie zajmować się maleństwem.

Codziennie zarezerwujcie kilka chwil tylko na swoje przyjemności, choćby na 20-minutową kąpiel w pianie albo obejrzenie wiadomości. Zostawcie czasem maluszka pod opieką i wyjdź na spacer, umówcie się z przyjaciółmi na kawę. To się wam naprawdę należy!

2. Czasem wolno powiedzieć "Nie"

Wielu rodziców ma problem z tym, by odmówić swojemu maluchowi. O ile niemowlę wymaga natychmiastowego zaspokajania potrzeb, bez względu na to, czy jest noc, czy dzień, czy mamę boli głowa, czy jest w dobrej formie, o tyle starsze dziecko może, a nawet powinno nauczyć się czekać, a czasem przyjąć gorycz odmowy.

Gdy nie opanuje tej umiejętności w odpowiednim czasie, nie będzie umiało liczyć się z potrzebami i uczuciami innych, trudno mu również będzie poradzić sobie w młodzieńczym i dorosłym życiu, kiedy to często będzie spotykać się z odmową innych ludzi: nauczycieli, kolegów, współpracowników. W dodatku ulegając dziecku, macie poczucie, że postępujecie wbrew sobie, że daliście się wykorzystać, a to rodzi negatywne emocje nie tylko w stosunku do siebie, ale i do niego. Łatwo wtedy wybuchnąć z byle powodu (np. z powodu krzywo zapiętej kurtki) i zrobić maluchowi awanturę, po której poczujecie się jeszcze gorzej.

Nauczcie się odmawiać. Zaspokajajcie dziecięce potrzeby, ale miejcie też odwagę odmawiać niektórym zachciankom. Gdy wracacie zmęczeni z pracy, a smyk ciągnie was do zabawy, nie wahajcie się powiedzieć: "Jestem zmęczona", "Miałem trudny dzień w pracy. Pobawię się z tobą, gdy trochę odpocznę". Pociecha na pewno nie poczuje się odsunięta, a nawet jeśli zrobi jej się trochę przykro, nauczy się szanować odczucia innych, a przez to także swoje własne.

3. Niedoskonałość jest potrzebna

Wpadacie w panikę, kiedy znajomi przychodzą z niezapowiedzianą wizytą, a podłoga klei się od rozlanych soczków, pokruszonej czekolady i podeptanych chipsów? Macie ochotę zapaść się pod ziemię, gdy malec urządza w sklepie awanturę, ściągając na ciebie spojrzenia przechodniów?

Odpuśćcie sobie. Nie musicie być idealnymi rodzicami, którzy mają zawsze grzeczne dziecko, świeżo ugotowany obiad i lśniące podłogi. To nieosiągalne. Pozwólcie sobie na niedoskonałość. Zapewne nie raz mama niesłusznie nakrzyczy na malca, a tata z bezradności da mu klapsa, którego potem będzie żałować. Nie obciążajcie się jednak poczuciem winy. Błędy wychowawcze nie spowodują natychmiast urazu u dziecka, jeśli będziecie je kochać i... nauczycie się przyznawać, że nie mieliście racji. Ujawnienie niedoskonałości nie spowoduje, że stracicie autorytet w oczach pociechy. Wręcz przeciwnie. Dzieci w dorosłym życiu będą musiały radzić sobie z błędami - własnymi i innych ludzi. Im wcześniej się tego nauczą, tym lepiej. Jeśli swoją słabością wyrządziliście krzywdę, przeproście - dacie maluchowi lekcję, jak postępować w podobnych sytuacjach.

4. Mama i tata mogą się złościć

Rodzicom, a zwłaszcza spędzającym z dzieckiem najwięcej czasu matkom, często przychodzą do głowy niepokojące myśli: "Mam już tego dość", "Chcę uciec na jakiś czas od tego kieratu", "Nie wytrzymam, jeśli ono nie przestanie się drzeć", itd. Podobne myśli są szybko odpędzane albo głęboko ukrywane przed światem, bo przecież zwykliśmy sądzić, że w rodzicielstwie nie ma miejsca na negatywne uczucia. A to nieprawda. Maluchy są cudowne, lecz potrafią również poddawać rodziców ciężkim próbom. Macie prawo czuć się zmęczeni, zdenerwowani czy nawet znudzeni pociechą.

Zapomnijcie o poczuciu winy. Te emocje od czasu do czasu przeżywa każdy rodzic, ale mało który się do nich przyznaje. Jeśli będziecie winić się za to, co czujecie do dziecka, negatywnie odbije się to nie tylko na waszym samopoczuciu, ale także na relacji z malcem.

Nie ma powodu, by wstydzić się tego, co przeżywacie. Aby było wam lżej, podzielcie się między sobą tym, co czujecie lub porozmawiajcie z innymi rodzicami, a przekonacie się oboje, że nie tylko wy macie czasem dość swojego malucha.

5. Odpocznijcie chwilkę - dla dobra dziecka

"Co z tego, że mam prawo do tego czy tamtego, skoro nie mam na to czasu" - może powiedzieć niejeden rodzic. Podpowiadamy, jak w nawale codziennych obowiązków wygospodarować kilka chwil tylko dla siebie.
Podzielcie się obowiązkami. Gdy mama odpoczywa, tata przejmuje ster. Wraca z pracy, i zajmuje się maleństwem przynajmniej przez godzinę. Przecież to także jego dziecko. Na pewno dobrze mu to zrobi.
Wykorzystajcie drzemki maluszka. Nie nadrabiajcie wtedy zaległości w sprzątaniu, ale zróbcie coś, co sprawi wam przyjemność: prześpijcie się, poczytajcie albo spokojnie porozmawiajcie.
Domowe obowiązki wykonujcie "z dzieckiem". Niech maluch z bezpiecznego miejsca (z wózka, kojca lub z kocyka na podłodze) obserwuje, jak siekacie pietruszkę, myjecie podłogę czy montujecie mu karuzelkę. Komentujcie głośno i zabawnie to, co robicie, a gdy się znudzi, dajcie mu do zabawy coś specjalnego, co trzymacie właśnie na takie "okazje", a co smykowi się podoba.
Pomyślcie o kimś do pomocy. Pani, która przyjdzie na dwie godziny dziennie, może przejąć część domowych obowiązków lub od czasu do czasu przypilnować maluszka przez kilka godzin.
Skorzystajcie z pomocy innych rodziców. Jeśli jednego dnia wy zajmiecie się ich dzieckiem, następnego oni mogą przypilnować waszego. W ten sposób co kilka dni oboje będziecie mieli "wolne".
Odpuśćcie sobie. Nic się nie stanie, gdy naczynia poleżą w zlewie, na kolację zjecie kopytka z supermarketu, a dziecko od czasu do czasu założy nieuprasowane spodenki.

Autor: Marta Fidecka, psycholog