Mistrz kina, jeden z najwybitniejszych twórców na świecie zmarł wczoraj. Miał 90 lat. Laureat Złotej Palmy i Oscara. Jak żaden inny reżyser przeprowadzał nas przez polskie grzechy główne. W jego filmach, począwszy od debiutanckiego "Pokolenia" z 1954 r., kolejne pokolenia Polaków przeglądają się jak w lustrze. Wiele jego filmów stało się mitami – choć sam Wajda z takim klasyfikowaniem kina walczył.Pokochaliśmy go za mówienie prawdy, w czasach gdy była ona kneblowana i fałszowana. Był autorytetem, mistrzem, drogowskazem.

Nie zapomnimy o Wajdzie, szczególnie: 

  • za pokazanie żołnierzy AK i tragizmu powstańczej codzienności w "Kanale", filmie nagrodzonym w Cannes w 1957 r.
Zdjęcie:Andrzej Gronau/Filmoteka Narodowa
  • za postać Maćka Chełmickiego – i Zbyszka Cybulskiego w tej roli –  w "Popiele i diamencie" (1958 r. ) zmęczonego bohaterstwem, uwikłanego w Historię chłopaka współczesnego (w pionierkach, dżinsach, kurtce z demobilu i ciemnych okularach – stał się ikoną, mitem dla każdego kolejnego pokolenia kontestujących chłopców)
Zdjęcie: Filmoteka Narodowa
  • za Warszawę czasów małej stabilizacji, chłopaków na skuterach  i jazz w "Niewinnych czarodziejach" 1960 r. 
  • za Daniela Olbrychskiego jako Rafała Olbromskiego i piękną Polę Raksę w roli Heleny de With w "Popiołach", 1965 r.
  • za "Ziemię obiecaną" 1974 r. –  za wstrząsający obraz rodzącego się nowego kapitalistycznego  świata (z autopsji mieliśmy go poznać dopiero 20 lat później) i gorzką przypowieść o tym czym jest przyjaźń
Zdjecie: Filmoteka Narodowa
  • za Agnieszkę (Krystyna Janda) z "Człowieka z marmuru", przebojową reporterkę, która nie boi się władzy i mocno wierzy, że prawda musi zwyciężyć. Z tą dziewczyną odzianą w dżins, z nieodłącznym workiem żeglarskim przerzuconym przez ramię identyfikuje się kolejne już pokolenie dziewczyn
Zdjęcie: Renata Pajchel/Filmoteka Narodowa
  • za "Panny z Wilka" – prostą historię o niespełnionej miłości i mężczyźnie przekraczającym smugę cienia
  • za pokazanie zbrodni ludobójstwa, o której w Polsce wiedzieli wszyscy, ale przez wiele lat nie można było powiedzieć publicznie, że dokonało tego NKWD, a nie hitlerowcy w filmie "Katyń". 
  • za pokazanie żałoby jako  osobistych, intymnych rozważań o śmierci i odchodzeniu  w "Tataraku"
  • za surowy portret artysty miażdżonego przez system policyjny w "Powidokach". Ten ostatni film Mistrza będzie reprezentować Polskę w walce o Oscara. Wajda nakreślił w nim  postać  malarza awangardy Władysława Strzemińskiego, który dostał się w tryby władzy totalitarnej, potrafiącej niszczyć metodycznie i skutecznie.
Zdjecie: Anna Włoch/Akson Studio