Mayerling to nazwa pałacu myśliwskiego, który w historii zapisał się jako miejsce tragedii. W jego murach 30 stycznia 1889 roku arcyksiążę Rudolf, następca tronu austro-węgierskiego i jego kochanka Maria Vetsera popełnili samobójstwo. Historia ich miłości to prawdziwe love story. Rozpalała i nadal rozpala wyobraźnię wielu twórców. O samobójczej śmierci pary kochanków powstało kilka sztuk teatralnych, napisano kilka romansów, ale większość z nas pamięta film nakręconym w 1968 roku przez Terence’a Younga z megaprzystojnym Omarem Sharifem i 25-letnią Catherine Deneuve. Nic dziwnego, bo historia jest tyleż tragiczna co niezwykła, tak jak w melodramacie być powinno.

Arcyksiężę Rudolf był jedynym synem cesarza Franciszka Józefa i Elżbiety Bawarskiej ( słynnej cesarzowej Sissi). Miał objąć tron Austro-Węgier po śmierci ojca, cesarz wiązał z nim wielkie nadzieje. Szukano dla niego odpowiedniej kandydatki na żonę. Wybór padł na belgijska księżniczkę Stefanię. Zaaranżowane małżeństwo okazało się nieudane – para rozmijała się we wszystkim – począwszy od filozofii życia, zainteresowań na trybie życia kończąc. Arcyksiążę czuł się zamknięty w złotej klatce, bo z jednej strony miał wypełniać powinności wobec monarchii, a z drugiej wobec żony z którą, delikatnie mówiąc, nie było mu po drodze. Szybko zaczął szukać pociechy romansach (licznych!), alkoholu i coraz modniejszej w Europie morfinie. Na domiar złego – był skonfliktowany z ojcem, cesarzem Franciszkiem Józefem. Sytuacja zmieniła się, gdy jako 30-latek ( co w tamtych czasach oznaczało mężczyznę dojrzałego, tak na marginesie) poznał 17-letnią baronównę. Niektórzy historycy uważają, że piękna panna została mu sprytnie podsunięta. Dzisiaj nie ma to znaczenia. Jedno jest pewne: Rudolf stracił głowę dla dziewczęcia, a dziewczyna była nieprzytomnie w nim zakochana, gotowa spełnić każdą zachciankę kochanka. Ten nieformalny, nierokujący i na dodatek  skandaliczny związek oburzył Franciszka Józefa, który próbował zmusił syna do zakończenia romansu. Młodzi wybrali rozwiązanie dramatyczne ( i bardzo widowiskowe) – samobójczą śmierć.

Po tragicznych wydarzeniach cesarz rozkazał przebudować pałac w Mayerlingu. Zamieniono go w kościół. Pikanterii dodaje fakt, że w miejscu łoża, gdzie leżeli martwi Maria i Rudolf, wybudowano ołtarz. Potem pałac przekazano karmelitankom, które opiekują się nim do dzisiaj.

Do losów XIX-wiecznych kochanków sięgnął prawie sto lat później (w 1978 roku) Kenneth MacMillan, jeden z najwybitniejszych twórców baletu. Jego „Mayerling” skupia się na psychologicznym portrecie Rudolfa. Związek arcyksięcia z baronówną rozwijał się w określonej sytuacji społeczno-politycznej Europy schyłku XIX wieku, para była poddawana ogromnej presji ze strony dworskiego otoczenia. Co prawdopodobnie doprowadziło kochanków do samobójczej śmierci.

Premiera warszawskiego baletu już w piątek, 4 czerwca. Nad inscenizacją pracowali: Karl Burnett, angielski choreograf i Wayne Eagling, były tancerz Royal Ballet. Miłośników baletu czeka wspaniały wieczór. Na scenie Teatru Wielkiego-Opery Narodowej partię Rudolfa zatańczy Vladimir Yaroshenko, w roli Marii wystąpi Chinara Alizade. A towarzyszyć im będą: Yuka Ebihara, Maya Kageyama, Rosa Pierro, Palina Rusetskava, Dawid Trzensimiech, Patryk Walczak. Balet powstał przy współpracy Royal Opera House, Covent Garden, które wypożyczyły scenie warszawskiej oryginalne dekoracje i kostiumy.

Kolejne wieczory z para kochanków z Mayerlingu 5, 6, 8, 9 i 10 czerwca. Balet wróci do repertuaru na jesieni.