Tworzenie dekoracji zawsze było jej bliskie, ale odkąd została mamą, jej pasja nabrała realnych kształtów. Klaudia uszyła pierwsze zabawki dla swojego małego synka, Julka. Nie przypuszczała, że kiedyś staną się bestsellerami w jej własnym sklepie internetowym. Choć po zakończeniu urlopu wychowawczego chciała otworzyć przedszkole integracyjne – pasja do tworzenia pokierowała ją na zupełnie inne wody. Tak powstała pracownia Moi Mili, w której młoda mama tworzy oryginalne zabawki i piękne akcesoria do pokoju dziecięcego. Choć łączenie działalności z macierzyńskimi obowiązkami nie jest łatwe - Klaudii udało się przetrwać trudne początki i po dwóch latach osiągnąć sukces. 

 

 

Jak zaczęła się przygoda z własnym biznesem?

Jak to zwykle bywa w takich przypadkach - dość niewinnie. Nie myślałam o domowej manufakturze - po urlopie wychowawczym planowałam, że otworzę przedszkole integracyjne. Wyszło jednak zupełnie inaczej. Pierwsze projekty powstawały dla mojego syna, Julka. Z materiałów, które akurat miałam pod ręką robiłam dla niego zabawki, karuzele origami, łapacze snów, woreczki z ryżem i pudełka na kredki. Nie przypuszczałam, że staną się prototypami ulubionych produktów w moim przyszłym sklepie internetowym.

 

Skąd pomysł na tworzenie produktów dla dzieci?

Zawsze lubiłam bawić się wzorami i kolorami – a w dziecięcych projektach można z nimi zaszaleć. Oprócz tego, już jako mała dziewczynka wykonywałam zabawki i dekoracje do własnego pokoju – więc stworzenie marki z produktami dla najmłodszych przyszło mi dość naturalnie.

Tipi dziecięce moi mili
Dziecięce Tipi to jeden z najpopularniejszych produktów w portfolio Moi Mili. Pastelowe tkaniny i subtelne wzory w stylu skandynawskim to ich znak rozpoznawczy. Piękne detale i staranne wykończenie sprawia, że o takiej pięknej kryjówce mógłby pomarzyć niejeden dorosły.
wiszące dekoracje do pokoju dziecięcego
Mobile, girlandy i łapacze snów stworzone przez Klaudię Wcisło zachwycają lekkością, pięknymi kolorami i rzemieślniczym wykonaniem. 

łapacz snów akcesoria dziecięce

 

Jak udawało Ci się łączyć prowadzenie biznesu z macierzyństwem?

Na początku na ogarnięcie bieżących spraw wystarczały mi wieczory i noce oraz drzemki Julka. Z czasem obowiązków związanych z pracą było coraz więcej, ale na szczęście synek podrósł na tyle, że mógł śmiało pomaszerować do przedszkola. Dzięki temu mogłam spokojnie pracować. Praca w domu miała duży plus - ułatwiała mi dostosowanie godzin pracy do potrzeb synka i naszej rodziny. W momencie, gdy przestałam się ze swoją działalnością mieścić w domu, postanowiłam wynająć pracownię. Myślę, że da się pogodzić prowadzenie firmy z macierzyństwem jeśli ma się do tego odpowiednie warunki. Bardzo ważne jest wsparcie ze strony najbliższych - zwłaszcza na początku, gdy firma jeszcze nie przynosi dochodów.

Pracownia Moi Mili

 

Co jest najtrudniejsze w tym połączeniu?

Utrzymanie zdrowej równowagi między pracą i czasem poświęconym dla rodziny. Często obowiązków jest tak dużo, że zajmują mi chwile, które chciałabym spędzić z bliskimi - trzeba trzymać rękę na pulsie i nieustannie dbać o to, by tak się nie działo.

 

Ile czasu potrzeba, aby biznes stał się rentowny?

W moim przypadku firma stała się rentowna po około dwóch latach. Wtedy dopiero mogłam naprawdę rozwinąć skrzydła. Od dłuższego czasu w produkcji pomaga mi krawcowa i szwalnia, obecnie jestem w momencie, w którym inwestuję w nowy lokal i sprzęt.

Klaucia Wcisło Moi Mili