TWOJE DŁONIE
Mogą zacząć drżeć i nadmiernie się pocić. To dlatego, że organizm produkuje w stresie morze adrenaliny. A ta wprawia całe ciało w dygot, co najbardziej widać na dłoniach. Podwyższona temperatura emocji sprawia też, że organizm musi się schładzać, stąd włączenie dodatkowej klimatyzacji w postaci pocenia.

TWOJE HORMONY
Gruczoły nadnerczy, które są umiejscowione tuż nad nerkami, błyskawicznie reagują na wiadomość o zagrożeniu wysłaną z mózgu. Odpowiadają maksymalnym zwiększeniem produkcji adrenaliny, nazywanej hormonem stresu. I w organizmie zaczynają się błyskawiczne zmiany: podnosi się ciśnienie, brak nam tchu, robi się gorąco. Równocześnie nadnercza zmniejszają produkcję kortyzolu i to tłumaczy, dlaczego już po zakończeniu kłótni tak mało szczegółów ostrej dyskusji zostaje nam w głowie. Obniżony poziom kortyzolu pogarsza bowiem pamięć i zmniejsza naszą wydajność.

TWOJE SERCE
W stresie mocno przyspiesza. Wszystko po to, by nadążyć z przepompowywaniem ekstrailości krwi, która wpada do serca pod wielkim ciśnieniem. A ty czujesz wtedy w piersi kołatanie, drżenie, podskakiwanie. Takie często powtarzające się nerwowe sytuacje zwiększają nawet ośmiokrotnie ryzyko zawału serca już dwie godziny po nerwowym incydencie. Kardiolodzy ostrzegają, że nagłe emocjonalne zdarzenie może doprowadzić do kardiomiopatii stresowej (tzw. Takotsubo). To ostra niewydolność serca, która objawia się tak samo jak zawał. Nawet w badaniu ekg. wychodzą nieprawidłowości charakterystyczne dla zatrzymania akcji serca. Mówi się nawet, że to zespół złamanego serca, bo z powodu nagłych i silnych emocji może ono odmówić współpracy. Specjaliści twierdzą też, że sytuacje stresowe częściej prowadzą do zawału u kobiet.

TWOJA TWARZ
Nagły wyrzut adrenaliny może ci po prostu odebrać mowę. Bywa i tak, że zaczynasz się jąkać albo mówisz głośniej i szybciej, niż ci się wydaje. Temu wszystkiemu towarzyszy ognistoczerwony rumieniec na twarzy, spowodowany szybkim i mocnym wzrostem ciśnienia. A mięśnie tężeją i dają wrażenie „wściekłej twarzy”.

TWOJA KREW
Gdy ty wpadasz w gniew, mózg podejmuje decyzję, by nie wysyłać krwi do najmniej strategicznych w stresie organów, czyli np. wątroby, żołądka czy pęcherza. Dostarcza za to ekstradawkę do serca, mięśni i mózgu. Bo centralny komputer organizmu przewiduje, że będziesz potrzebowała siły do walki lub ucieczki. To najbardziej pierwotny mechanizm, który pozwalał przetrwać naszym przodkom. I to wyjaśnia, dlaczego w czasie gniewu twarz ci pąsowieje, a mięśnie sztywnieją. Naczynia krwionośne kurczą się pod wpływem adrenaliny, co znacznie podwyższa ciśnienie. Jeśli wybuch złości jest wyjątkowo mocny, zwiększa się ryzyko tworzenia się zakrzepów we krwi.

TWÓJ MÓZG
Właśnie stąd idą do całego ciała pierwsze ważne informacje: uwaga, będzie nerwowo! I dopiero wtedy do kolejnych narządów przekazywane są komunikaty o zagrożeniu. Ale najpierw uczucie złości wędruje do lewej półkuli mózgu, która jest odpowiedzialna za uczucia i relacje. To dlatego najmocniej przeżywamy to, gdy urazi nas ktoś bliski. Wtedy zwykle nie możemy powstrzymać emocji na wodzy i najczęściej wybuchamy. To naturalny odruch. Jednak warto zdawać sobie sprawę z tego mechanizmu, by najbliższej osobie nie powiedzieć o jedno słowo za dużo.

TWOJE ZĘBY
W stężałej z gniewu twarzy napinają się nie tylko mięśnie. Zaczynasz także bezwiednie i mocno zaciskać zęby. To niedobrze wróży ich kondycji. W ten sposób możesz doprowadzić do ścierania szkliwa i uszkodzenia zębów. Warto też wiedzieć, że nerwusy bardzo często cierpią na bruksizm, czyli mocne zaciskanie szczęk podczas snu. Efekt jest podobny, tracą na tym zęby.

Kobieto, opanuj gniew!

Wypróbuj te strategie na uspokojenie, bo złość bardzo szkodzi zdrowiu.

1. Ćwicz codziennie  
Naukowcy mówią, że to najlepsza szczepionka antystresowa i idealny środek uspokajający. W czasie ruchu w organizmie wytwarzają się endorfi ny, które poprawiają samopoczucie i pomagają zapomnieć, dlaczego właściwie miałaś urządzić tę awanturę.

2. Zjedz coś
Gdy jesteś głodna, poziom serotoniny w mózgu zmniejsza się, a jeśli osiągnie poziom minimalny, ty wybuchasz. To dlatego, że serotonina daje ci poczucie zadowolenia i wprawia w błogostan. Warto więc coś zjeść, zanim zaczniesz rozmawiać z mężem albo współpracowniczką, która doprowadza cię do szału. Na „głodniaka” to może się skończyć tłuczeniem zastawy stołowej i dywanikiem u szefa.

3. Nie wybuchaj
Co prawda wyrzucenie z siebie złych emocji może pomóc w uspokojeniu się, ale jeśli dajesz się ponieść furii regularnie, wcale ci to nie pomoże. W ten sposób przyzwyczajasz się do takiego sposobu odreagowywania. A to niszczy ciebie i wszystkich wokół. I bardzo niekorzystnie wpływa na układ krążenia.

4. Spójrz na siebie z dystansu
Następnym razem, gdy dasz się ponieść furii, zrób dwa kroki w tył i popatrz na siebie obcym okiem. Socjologowie uważają, że dystansując się do siebie i do konfliktowej sytuacji, możemy obniżyć poziom stresu i agresji oraz szybciej się uspokoić.

5. Słuchaj głośnej i ostrej muzyki
To antidotum na gniew. Specjaliści twierdzą, że uspokoisz się, gdy wybrzmią ostatnie mocne dźwięki.


Tekst Renata Ciemięga konsultacja Agata Majewska-Skoczylas, internistka