Na kilka pytań związanych z miodem w diecie dziecka odpowiadał dyrektor od spraw jakości firmy Huzar, ale także technik żywienia, Pan Marek Sitko.

Czy miód powinien znajdować się w diecie dziecka?

 Miód jest cennym produktem odżywczym polecanym szczególnie w czasie wytężonego wysiłku fizycznego i umysłowego. Ma działanie bakteriostatyczne i antyseptyczne w związku, z czym hamuje rozwój drobnoustrojów, co łagodzi przebieg wielu infekcji, na które dzieci są narażone. Ponadto wykazano, że działa przeciwkaszlowo i łagodzi ból gardła. Miód pobudza system immunologiczny organizmu, dzięki czemu podnosi odporność zarówno dzieci, jak i dorosłych.

Od którego miesiąca życia dzieci mogą jeść miód?

Powyżej 12 miesiąca życia. Dzieci poniżej 1 roku życia nie powinno się podawać miodu, ponieważ zawiera naturalnie występujące w tym produkcie pyłki roślin, co może powodować alergie..

Dużo się mówi o tym, że niemowlęta nie mogą jeść miodu przez botulinę. Czym jest ta botulina, i skąd jad kiełbasiany w miodzie?

Botulina czyli inaczej jad kiełbasiany, jest to toksyna białkowa należąca do neurotoksyn o bardzo silnym działaniu. Wytwarzana jest przez bakterie Clostridium botulinum. Laseczki Clostridium botulinum są szeroko rozpowszechnione w środowisku naturalnym, występują w glebie, przewodzie pokarmowym zwierząt, osadach dennych i wodach przybrzeżnych skąd w formie wegetatywnej bądź przetrwalnej mogą przeniknąć do produktów spożywczych. Do miodu przedostają się z układu pokarmowego pszczół. Jednak to nie toksyna a same bakterie są groźne dla dzieci. Miód jest środowiskiem, w którym rozwój bakterii jest niemożliwy, a co za tym idzie bakterie te nie wytwarzają toksyn. W miodzie występować mogą jedynie przetrwalniki bakterii, które po przedostaniu się do organizmu dziecka przechodzą w formy wegetatywne. Namnażanie Clostridium botulinum w przewodzie pokarmowym niemowląt powoduje wystąpienie tzw botulizmu dziecięcego.

Czy boutlinizmu dziecięcego należy się bać? Po czym poznać zatrucie botuliną?

Botulizm dziecięcy jest niezwykle rzadki, ale warto znać jago objawy, do których należą: zaparcia, osłabienie mięśni, senność, ślinotok, opadanie powiek, powiększone źrenice, biegunka, problemy z utrzymaniem głowy w pionowej pozycji, trudności w jedzeniu i przełykaniu, zaczerwienione gardło, trudności w oddychaniu.

Czemu więc miód nie szkodzi nam, ale szkodzi niemowlętom?

Botulizm dziecięcy najczęściej występuje u niemowląt i jest następstwem spożycia przetrwalników C. botulinum. Przetrwalniki te kiełkują w świetle jelita grubego dziecka powodując kolonizację jelit przez formy wegetatywne laseczek jadu kiełbasianego. Z kolej u osób dorosłych C. botulinum zazwyczaj nie zasiedla jelit, ponieważ nie pozwala na to prawidłowa flora bakteryjna. Flora bakteryjna niemowląt nie jest w pełni ustabilizowana, dlatego też jest niezdolna do hamowania namnażania patogena.

Czy w takim wypadku zakup miodu firmowego, z fabryki a nie prosto od pszczelarza, daje większą pewność tego, że kupujemy produkt wysokiej jakości?

Miód konfekcjonowany przez Firmy jest poddawany szczegółowym badaniom laboratoryjnym. Kontrolowane są parametry fizykochemiczne, obecność pozostałości antybiotyków jak również zafałszowań obcymi cukrami. Produkty sprzedawane przez firmy dostępne na rynku detalicznym poddawane są kontroli, jakości przez Inspekcję handlową a sama działalność produkcyjna poddawana jest kontroli przez Wojewódzki inspektorat, jakości handlowej artykułów rolno- spożywczych.

Punkty sprzedaży detalicznej takie jak sieci handlowe, do których trafia miód również posiadają swoje działy jakości, które trzymają nad tym pieczę. Reasumując, producent jest poddawany szczegółowej inspekcji przez różne gremia. W jego interesie jest, aby produkty sygnowane logo producenta spełniały wszystkie wymagane normy, i tym samym były produktem bezpiecznym, i najwyższej jakości.

Jak więc widzimy dzięki uprzejmości Pana Sitko, miód produkowany na dużą skalę nie jest tak zły jak spora część społeczeństwa go przedstawia. Kupując miód z tak znanych i pewnych firm, jak chociażby wspomniany wyżej Huzar, mamy pewność, że został przebadany na każdy możliwy sposób, spełniając najbardziej rygorystyczne wymagania Unii Europejskiej. Oczywiście nie znaczy to, że miód kupiony prosto z pasieki jest gorszy, przecież firmy zaopatrują się w miód pochodzący z tych samych uli. Niemniej jednak, małych, prywatnych pasiek nie stać na tak dokładne badania, na jakie mogą pozwolić sobie większe firmy, a należy pamiętać, że pszczół nie da się kontrolować, i mogą one zbierać pyłek chociażby z kwiatów rzepaku rosnących przy autostradzie, spryskiwanych różnego rodzaju pestycydami czy antybiotykami.