Autor: Ania Kolasinska, dietetyczka i trenerka, Strefa Przemian

Dlaczego w takim razie te “nowe” diety nie działają na każdego? Tutaj możemy dopatrywać się kilku teorii.

Po pierwsze, tak jak w modzie, tak i w diecie, trendy zmieniają się dość dynamicznie. My, w szczególności kobiety, chcemy być na czasie! Trochę dlatego, że mamy nadzieję, że tak jak nowa para spodni, z nowej kolekcji, będzie na nas lepiej wyglądała, tak i nowa dieta będzie lepsza, łatwiejsza, bardziej skuteczna. Podążamy za modą, słuchamy koleżanek, ekspertów w telewizji i mamy przekonanie, że to już “TO” - tym razem zadziała! Takie myślenie, powoduje jednak, że zmieniamy sposób odżywiania zbyt często! Wierzymy w slogany typu - “Schudnij 5 kg w tydzień albo 10 kg w miesiąc!” i gdy tych efektów nie mamy, przechodzimy do następnej diety CUD. Nasz organizm nie ma czasu zaadaptować się do nowej sytuacji. Zamiast zmieniać swoje nawyki dla korzyści zdrowotnych i patrzeć na zrzucane kilogramy jako efekt uboczny, to patrzymy tylko na to ile kilogramów ubyło, ale też jesteśmy rozczarowane, gdy cały proces przebiega wolniej niż u koleżanki z pracy.

Po drugie, trzeba sobie powiedzieć, że po prostu popełniamy bardzo dużo podstawowych błędów, jeśli chodzi o zdrowe odżywianie i to dotyczy każdej diety. Skupiamy się na liczeniu kalorii i ważeniu każdego listka sałaty, zamiast na jakości jedzenia, które dostarczamy swojemu organizmowi. Mamy wszystko ustalone i wyliczone co do grama, ale pomijamy podwójne latte z bitą  śmietaną ze Starbucksa, czy ten kieliszek czerwonego wina w rozmiarze XL. Co więcej, myślimy, że produkty Zero nie mają wpływu na nasz organizm, dlatego często posiłek zapijamy Colą light, bo przecież ma zero kalorii. Najzwyczajniej w świecie skupiamy się nie na tym, na czym powinniśmy, czyli znowu wracając do punktu wyjścia. Zamiast traktować produkty, które dostarczamy swojemu organizmowi jako formę lekarstwa, to jemy to co chcemy, ale tak żeby się zmieścić w przysłowiowych 1000 kcal.

Po trzecie i chyba najważniejsze. Nie słuchamy własnego organizmu. Dostajemy rozpisaną nową dietę CUD i podążamy za nią, nie zważając na to jak się czujemy. Gdy wybija godzina kolejnego posiłku czy przekąski - jemy, mimo że nie czujemy głodu. Kończymy całą porcję, nawet jeśli w połowie już mamy dość, ze strachu, że później nie będziemy mogły jeść bo wybije godzina 18. Zamiast wsłuchać się w to, czego naprawdę nam potrzeba, to obsesyjnie zaczynamy myśleć o jedzeniu. Podstawowym błędem, który popełniamy, to używanie słowa dieta. Jestem na diecie, byłam na diecie, będę na diecie. Zawsze z założenia jest to coś tymczasowego. Dlaczego po prostu nie zmienić swoich nawyków na stałe, na takie które będą służyły nam jako sposób do dobrego samopoczucia fizycznego jak i psychicznego?

 

Dlaczego więc wiele popularnych obecnie diet nie działa na każdego?

 

Dlatego, że dalej traktujemy dietę jako szybki środek do osiągnięcia celu, którym zazwyczaj są zrzucane kilogramy, a nie jako sposób na to żeby żyć lepiej, dłużej i bez ciągłego wspomagania się lekami farmakologicznymi.