Florence kochała muzykę. Bez wzajemności, ale to w żaden sposób nie przeszkodziło jej w realizacji marzeń. Śpiewała, choć nie umiała, śpiewała choć jej wystąpienia muzyczne doprowadzały słuchaczy do rozpaczy i łez,  a ona sama stawała się obiektem drwin. Ale nie zrażało jej to.  

– Mogą  mówić, że nie umiałam śpiewać, ale nie mogą powiedzieć, że nie śpiewałam  – oświadczyła Florence tuż przed śmiercią. 

Urodziła się w bogatej rodzinie bankierskiej. Wcześnie wyszła za mąż – a jej mąż pan Jenkins zaraził ją syfilisem w noc poślubną. Miała wtedy 18 lat. Z tą chorobą przeżyła pół wieku. Leczona arszenikiem i rtęcią żyła i działała tak, jakby widmo śmiertelnej chorobą nad nią nie wisiało. Podczas kuracji straciła włosy, miała kłopoty z chodzeniem, cierpiała na bóle kręgosłupa, ale żyła. Pełną piersią. A dzięki odziedziczonej fortunie – po ojcu i mężu – przez lata jako narzeczoną sir St. Claire Bayfielda – brytyjskiego arystokraty (co prawda z nieprawego łoża) i aktora – miała w ręku atuty, przy których brak głosu to był drobiazg. 

Występowała na Brodwayu, nagrywała płyty (które potem rozsyłała ludziom z  towarzystwa). Udało jej się osiągnąć to co dla zwykłych śmiertelników jest niemożliwe – wystąpiła z koncertem w słynnej sali Carnagie Hall!

Razem z St. Claire tworzyli ekscentryczną parę. (W filmie tę parę zagrali: Meryl Streep i Hugh Grant). Do duetu połączył Cosme McMoon, akompaniujący Florence na fortepianie.  W tej roli wystąpił Simon Helberg, aktor i znany komik, który znakomicie gra na fortepianie. 

Koncerty Florence były fenomenem czasów. Bilety, mimo zaporowej ceny, schodziły na pniu. Publiczność jawnie drwiąca z jej występów, traktowała je jako komediowe show. Na tych koncertach wypadało po prostu być. 

Polecam ten film – po mistrzowsku zagrany przez Meryl Streep, Hugh Granta i Simona Helberga. I wspaniale wyreżyserowany przez Stephena Fearsa, autora m.in. "Niebezpiecznych związków", "Królowej", "Tajemnicy Filomeny".

Fot. Robert Jaworski

Oprócz wersji filmowej historię Florence Foster Jenkins można obejrzeć również w teatrze.  Sztukę "Boska!"  napisaną przez Petera Quiltera od kilku lat gra warszawski Teatr Polonia.
W rolę wielkiej miłośniczki muzyki, pozbawionej talentu wciela się w Krystyna Janda. Aktorce partnerują: Wiktor Zborowski w roli St.Claire'a i Maciej Stuhr jako akompaniator Cosme. Na przedstawienie przychodzą ciągle tłumy. Najbliższe spektakle już 29, 30 i 31 sierpnia
oraz 1 września. Więcej informacji znajdziecie na stronie www.teatrpolonia.pl

Nie umiem ocenić, która z aktorek w roli Florence jest lepsza. Czy w ogóle te dwie role można porównywać? Jedno wiem na pewno – obie aktorki: Krystyna Janda w teatrze i Meryl Streep w kinie pokazały jakim niesamowitym warsztatem zawodowym dysponują. Najlepiej gdybyście obejrzały obie wersje tej samej historii.  

Zdjęcie: materiały prasowe

Dla miłośników talentu Meryl Streep mam jeszcze jedną dobrą wiadomość – właśnie ukazała się biografia aktorki pióra Michaela Schulmana "Meryl Streep. Znowu ona!" wyd. Marginesy.

"Boska Florence", reż. S. Fears, w rolach głównych: Meryl Streep, Huhg Grant, Simon Helberg, czas trwania:110 min, dystrybutor Monolith

"boska", Peter Quilter, reż. Andrzej Domalik, w rolach głównych: Krystyna Janda, Wiktor Zborowski, Maciej Stuhr, czas trwania: 140 min, 1 przerwa, Teatr Polonia