Prezenty wręczamy na Gwiazdkę, urodziny, ale też bez okazji. I nie ma zbytniej przesady w stwierdzeniu, że dawanie prezentów to prawdziwa sztuka. Na szczęście taka, której można się nauczyć. Agnieszka Carrasco-Żylicz, psycholog dziecięcy i terapeuta z Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Psychiatrii, prywatnie mama czwórki dzieci, mówi, jak to zrobić, udzielając odpowiedzi na pytania najczęściej nurtujące rodziców. Sprawdź, czy jest wśród nich takie, które również tobie zaprząta głowę.

Jaką funkcję w wychowaniu dzieci spełniają prezenty?

Nie do przecenienia. Dzięki nim dzieci czują się kochane i dopieszczone. Podarunek to nie tylko przedmiot, to również ważny gest, który świadczy o bliskości. Towarzyszą mu zwykle uśmiech, ciepłe spojrzenie, przytulenie – właśnie te zachowania pozwalają nam budować i zacieśniać więzi. Forma, w jakiej wręczamy niespodziankę, jest ważniejsza od przedmiotu. Prezent to też pewien przekaz i komunikat dla dziecka: „Jesteś dla mnie ważny, myślę o tobie, pamiętam o twoich potrzebach”. Dziecko uczy się w ten sposób odwzajemniania uczuć. Przyjdzie czas, gdy ono samo zacznie obdarowywać innych. Bo prawdziwa wartość prezentu nie wynika z jego rozmiaru, ceny. To po prostu sposób okazywania miłości.

Czy zawsze warto kupować „mądre” zabawki? Nawet wtedy, gdy nie cieszą one dziecka?

Coraz częściej rodzice kładą nacisk na prezenty rozwijające umiejętności intelektualne ich pociech – to ważne. Kupujmy puzzle, memo, inne zabawki edukacyjne, ale dbajmy o różnorodność podarków. Nie sadzamy malucha i nie przyzwyczajamy, że grzecznie się bawi w jednym miejscu. Zabawki mają pobudzać różne zmysły, pomagać dziecku poznawać świat. Gdy stają się przyjaciółmi lub nadają do całowania, przytulania (miś, szmaciana lalka), umożliwiają nawet rozładowanie negatywnych emocji. Warto kupować zabawki, które wspierają kreatywne myślenie. Pozwalają maluchowi bawić się w teatrzyk, wizytę u doktora, w sklep. Ale ważne są i takie, które rozwijają dziecko ruchowo, zachęcają do biegania i skakania (piłka, skakanka, guma). Kluczem jest wszechstronność, nie edukacja. W moim domu hitem był kiedyś kartonowy domek dla lalek, który trzeba było złożyć i pomalować. Cała rodzina przy nim pracowała, a potem wszyscy razem się bawili. To istotne, by zabawki były dostosowane do umiejętności i wieku dziecka. Fajnie, by rodzic pokazał, jak można nią się bawić. Maluch nauczy się czegoś nowego, a nie zniechęci przy pierwszej próbie.

Jak się dowiedzieć, co naprawdę pociecha chciałaby dostać?

Radziłabym poobserwować dziecko. Popatrzeć, co budzi jego zachwyt, gdy jesteście w sklepie. Posłuchać, o czym najczęściej opowiada (może o tym, czym bawią się jego rówieśnicy). Starsze dzieci mają swoje zainteresowania: coś zbierają, o czymś lubią czytać. Rodzice często mają własne wyobrażenia na temat tego, jakie powinno być ich dziecko, ale czasem warto o nich zapomnieć i podążyć za zainteresowaniami dziecka. Roznosi je energia? Może sprawić mu rolki lub kupić dla niego i np. taty karnet na basen? Korzyść będzie podwójna: dziecko spędzi więcej czasu w towarzystwie rodzica, którego w ciągu tygodnia prawie nie widzi. Przy wybieraniu prezentu pod choinkę pomocny okazuje się list do Świętego Mikołaja. I choć z moich doświadczeń w pracy z przedszkolakami wynika, że dzieci zwykle proszą go o to, co widzą w reklamach, a co nam raczej się nie podoba, lista życzeń ułatwia znalezienie złotego środka. Pamiętajmy, tak naprawdę chodzi o to, by zdecydować się na coś, co sprawi dziecku autentyczną radość.

A jeśli nie możemy spełnić marzenia

dziecka? Jak wytłumaczyć, że upragnionej rzeczy nie dostanie? To nie sztuka na wszystko się godzić, trudniej jest odmawiać (a to też rola rodziców). Coraz częściej stykam się w mojej pracy z sytuacjami, że rodzice nie potrafią powiedzieć: „Nie”, bo obawiają się reakcji niezadowolonego dziecka. Tyle że potem jest coraz gorzej. Młody człowiek szybko się uczy stawiać na swoim. Tymczasem już maluch powinien czuć, że istnieją w życiu granice. Coś mu wolno, a czegoś nie, to dostanie, a tego nie, jeśli nie jest dla niego odpowiednie. Oczywiście, nie wystarczy powiedzieć: „Nie, bo nie” lub „Bo ja tak chcę”. Każdą odmowę trzeba uzasadnić. Kilkuletnie dziecko zrozumie proste argumenty: „Nie kupię ci świecącego miecza, bo możesz przez niego stracić oko”. Starszemu można wytłumaczyć: „Przykro mi, laptop jest za drogi, mamy w domu ważniejsze wydatki, znajdziemy ci inną niespodziankę”. Nie trzeba ulegać dziecku w każdej sytuacji, ale warto przeczekać jego kolejne prośby i być bardzo konsekwentnym. Nie należy ustępować tylko dla świętego spokoju.

Czy warto kupować dziecku drogie prezenty?

To zależy, co przez to rozumiemy i na co możemy sobie pozwolić. Dzieci do 2. roku życia poznają świat w ten sposób, że wszystko wkładają do buzi. Wybierając prezent dla maluchów, trzeba postawić na zabawki bezpieczne: renomowanych firm, z niezbędnymi atestami. Warto kupować zabawki, które będą sensownie rozwijać różne zmysły dziecka. A takie rzeczy są drogie. Dla trzylatków i trochę starszych dzieci dobre zabawki to te, które rozbudzają wyobraźnię. Wykonane z solidnych materiałów kuchenki z minizastawą, domki z mebelkami dla lalek, kolejki z torami i wagonikami nie należą do tanich – ale być może posłużą dziecku dłużej. Nie namawiam do zasypywania dziecka mnogością modnych gadżetów. Radzę, żeby dobrze się zastanowić i przemyśleć zakup.

Jak reagować, gdy dziecko rani ofiarodawcę: rzuca prezentem w kąt, nie chce go obejrzeć?

„To jest wstrętne, nigdy tego nie włożę”, „Po co mi ten beznadziejny samochód”. Wyrzucanie, ignorowanie prezentu – tak zachowuje się dziecko, które rozpaczliwie chce zwrócić na siebie uwagę. Warto wiedzieć, że często takie historie mają drugie dno i może to być reakcja nie na otrzymanie nieszczęsnego podarunku, ale na inne wydarzenie. Coś, co się stało wcześniej i zdenerwowało malca. W ten sposób wyraża on swoją złość, frustrację, np. jest zły, bo ktoś mu zrobił przykrość w przedszkolu, a on o tym nie potrafił opowiedzieć. Nagromadzone emocje znajdują wentyl i uchodzą jak z przekłutego balonu. Ważne, by wtedy nie skupiać się na własnych uczuciach, ale postarać się wczuć w sytuację dziecka i zrozumieć, o co mu chodzi. Nie myśleć, jaką wyrządza nam przykrość, lecz spróbować spokojnie z nim porozmawiać: „Widzę, że prezent ci się nie podoba, o co chodzi?”. Absolutnie nie krzyczeć, bo to tylko zwielokrotni reakcje malca. Czasem dziecko może odczuwać zawód, bo prezent nie spełnia jego oczekiwań. Smutek, rozczarowanie – to normalne reakcje, z którymi trzeba się uporać. Warto malucha przytulić i powiedzieć: „Widzę, że nie jesteś zadowolony z tego prezentu i jest ci przykro. Spróbujmy razem znaleźć wyjście z tej sytuacji. Może pójdziemy do sklepu i wymienimy tę zabawkę na inną?”.

Co zrobić, by dziecko nie czuło się gorsze od rówieśników, którzy dostali modne zabawki?

Pokazać, że są zabawki, którymi można się bawić ciekawie, choć nie pochodzą z górnych półek sklepowych. Wyszperać grę, którą dziecko będzie się bawić z wami i z rówieśnikami. Tłumaczyć: „Nie wszyscy muszą mieć w domu to samo”, „Ta zabawka jest bardzo droga, a ty masz ciekawą grę. Możesz nauczyć grać w nią kolegów”. Razem z dzieckiem wykreujmy nową modę. Wzbudźmy zainteresowanie czymś, co jest wartościowe.

Jak nauczyć malucha, by potrafił cieszyć się nawet drobiazgami?

Ważne są emocje, które towarzyszą otrzymaniu prezentu. A te zaczynają się od zobaczenia opakowania. Jeśli prezent jest ładnie podany, dziecko czuje się nim wyróżnione. Jest podniecone podczas odpakowywania. Dzieci są dobrymi obserwatorami – od nas się uczą różnych reakcji. Jak sprawić, by cieszyły się nawet z drobiazgów? Najlepiej, gdy zobaczą, że my też to umiemy. Jeśli rodzice robią sobie małe prezenty bez okazji, wręczają je z uśmiechem, dziękują sobie, przytulają się – maluch przejmuje te pozytywne wzorce.

Czy można „zepsuć” dziecko prezentami?

Wielu rodziców stara się wynagrodzić dziecku brak czasu i obsypuje je przedmiotami. A to rozbudza wyłącznie materialne potrzeby i sprawia, że dzieci zaczynają oczekiwać coraz lepszych rzeczy. Przecież nie o to chodzi. Jak uniknąć błędów? Warto się zastanowić, jaki cel ma mieć zabawka: uspokoić sumienie rodzica, bo czuje on, że zaniedbuje dziecko, a może dowartościować go, bo kupił coś drogiego, czego nikt dziecku nie dał . Trzeba być ze sobą szczerym: komu robię prezent, czy na pewno dziecku? Inny błąd to zasypywanie dzieci rzeczami. Maluch dostaje wtedy komunikat: „Nie muszę szanować wyścigówki, jutro i tak dostanę nową”. Często to rodzina obsypuje dzieci prezentami. Warto porozmawiać np. z dziadkami: „Kochani, nie kupujcie mu tylu zabawek, może lepiej wybierzcie się z nim do kina, do zoo”. Warto nauczyć dziecko dbać o swoje rzeczy: misie po zabawie odpoczywają na półce, klocki w żółtym pudełku. Naprawiajmy zepsute zabawki i tłumaczmy, że nie wolno ich niszczyć. Z czasem to zacznie odnosić skutek.

Dla dziecka ważny jest już czas oczekiwania na święta, z którymi wiąże się wręczanie prezentów. Maluch pamięta, że niebawem nadejdzie ten najważniejszy wieczór w roku. W psychologii nazywa się to odraczaniem nagrody

Ładnie opakowany prezent pobudza wyobraźnię malucha. Już podczas rozpakowywania niespodzianki dziecko przeżywa bardzo silne emocje: od zaskoczenia, niepewności, podniecenia aż po radość. Od ofiarodawcy odbiera czytelną informację: kocham cię, myślę o tobie, jesteś dla mnie ważny