Jesienią warto zabrać się za siebie. Bo choć nie pokazujesz ciała w bikini, to wymaga ono takiej samej, a nawet większej troski. Dlaczego? Cóż, wakacje zrobiły swoje: godziny spędzone w słońcu i wiatr wysuszyły skórę. Do tego teraz przebywasz w ogrzewanych pomieszczeniach, gdzie powietrze jest suche i niekorzystne dla skóry. Aby pomóc jej się zregenerować, nie wystarczy weekend pod hasłem domowe SPA. Tu liczy się codzienna pielęgnacja.

Kilka nowych zasad

Jeśli będziesz ich przestrzegać, naprawdę szybko zauważysz efekty. Co trzeba robić? Przede wszystkim skończ z długimi, gorącymi kąpielami. Są przyjemne, ale lepiej korzystać z prysznica. Argument nie do zbicia: mniej wysusza skórę. W gorącej kąpieli woda szybko wyparowuje z naskórka. Efekt? Po kilkunastu minutach palce u dłoni i stóp wyglądają jak rodzynki – znak, że skóra broni się przed utratą wilgoci. Wannę więc lepiej zostaw sobie na rozgrzanie, ale i wtedy ogranicz kąpiel do 8 minut. I dodaj do niej olejek nawilżający lub, lepiej, podgrzane mleko z miodem – odżywi skórę. Jeśli do tej pory wskakiwałaś pod prysznic na minutę, teraz zarezerwuj więcej czasu. Aby zadbać o ciało, potrzebujesz 10–15 minut. Od czego zaczynamy? Od złuszczania. To zasada propagowana przez słynnego dermatologa gwiazd, dr. Lancera z Kalifornii. Jego pacjentkami są m.in. Beyoncé, Victoria Beckham i Kim Kardashian.

Kluczowe: złuszczanie

W Los Angeles mówi się, że w poczekalni dr. Lancera można spotkać więcej gwiazd niż na czerwonym dywanie. To jemu zawdzięczają urodę. Lancer przekonuje, że codzienne złuszczanie skóry, a dopiero potem jej oczyszczanie i nawilżanie, gwarantuje regenerację skóry. Jako przykład podaje brudną kuchenkę z zaschniętym sosem. Najpierw trzeba pozbyć się przypaleń, potem ją umyć. Ale delikatnie: do ciała nie stosuj codziennie ostrego scrubu. Sięgaj po żele z drobinkami złuszczającymi lub produkty do twarzy. Możesz też sama zrobić piling: z cukru, oliwy i kilku kropli olejku z grejpfruta, który zadziała pobudzająco.

Szczotka w dłoń

Świetne efekty złuszczające daje też modne ostatnio szczotkowanie. Jego fankami są choćby Gwyneth Paltrow i Miranda Kerr. Spróbuj, przekonasz się, że ta metoda daje niesamowite efekty. Poprawia krążenie i pobudza układ limfatyczny, co zmniejsza widoczność cellulitu, ujędrnia skórę i poprawia jej koloryt, a nawet zapobiega wrastaniu włosków po depilacji. Najlepsza będzie szczotka z naturalnym włosiem, np. z włókna agawy sizalowej, końskim lub z dzika. Jak się szczotkować? Według Japonek, które kochają tę pielęgnację, lepiej wykonywać ją na sucho, przed prysznicem. Zaczynamy od stóp i wykonujemy
koliste ruchy w górę, zgodnie z naturalnym kierunkiem przepływu limfy, czyli przez łydki do kolan, uda, pośladki, brzuch, biust oraz dekolt. Tak samo ręce – zaczynamy zawsze od dłoni i kończymy na ramionach. Rytuał powtarzaj codziennie. Rezultaty zobaczysz już po miesiącu. Uwierz, warto na nie czekać!

Prysznic, ale jaki?

Po szczotkowaniu wejdź pod prysznic i dokładnie się umyj, by usunąć oderwany naskórek. Stosuj kosmetyki naturalne, niezawierające substancji pieniących i rozpuszczających tłuszcz (SLS), a skóra po ich użyciu nie będzie przesuszona. Dobrym pomysłem jest ujędrniający masaż wykonany
naprzemiennymi strumieniami ciepłej i zimnej (chłodnej) wody. Działa cuda! Dopiero teraz wytrzyj skórę, ale niech pozostanie lekko wilgotna – lepiej wchłonie substancje odżywcze, które zafundujesz jej w balsamie. Jesienią najlepsze będą preparaty silnie nawilżające i odżywcze o bogatym składzie i gęstej konsystencji. Rozpoznasz je na półce po opakowaniu – z reguły są w pudełkach, nie butelkach czy tubkach. Szukaj w nich takich składników,
jak mocznik, pantenol, alantoina i gliceryna. Stosuj je rano i wieczorem. Przed snem warto użyć kosmetyku wyszczuplającego lub niwelującego cellulit – badania dotyczące chronobiologii dowiodły, że stosowanie ich na noc daje najlepsze efekty.

Pij, ale nie kawę z mlekiem

Kosmetyki to nie wszystko. Warunkiem ładnej, jędrnej skóry jest codzienne wypijanie ok. 2 litrów płynów. Zaczynaj od szklanki wody z cytryną – taki napój wspomaga metabolizm. Do śniadania zrób sobie zieloną herbatę (bomba antyoksydantów!). A jeśli lubisz kawę, lepiej pij ją bez mleka. Czemu? Ich połączenie odwadnia i przeładowuje organizm toksynami, co ma wpływ także na jakość skóry. Zacznij też sięgać po świeże soki. Na skórę najlepszy
wpływ mają te wyciskane z jabłek, ogórków, szpinaku, natki pietruszki, cytryny, buraków i pomarańczy. Znajdź swój ulubiony koktajl. I piękniej w oczach.