Giethoorn to nieduża holenderska miejscowość, w której nie znajdziemy ulic czy przystanków autobusowych. Z niewielką, bo zaledwie 2,5 tysięczną populacją, wioska jest niemalże w całości położona na wodzie, przez co często bywa nazywana Wenecją Holandii. Podobnie, jak słynne włoskie miasto, Giethoorn zachwyca turystów malowniczym krajobrazem – w starej części nie ma żadnych dróg, a klasyczną infrastrukturę zastępuje sieć urokliwych kanałów, które przecina aż 176 mostów!

Wszechobecna zieleń, obsadzone kwiatami nadbrzeże i ponad 90-cio kilometrowy labirynt kanałów wodnych tworzą scenerię jak z bajki – zwłaszcza wiosną i latem. Pozbawione ulic Giethoorn, jak żadna inna miejscowość, wpisuje się w trend slow life – pozbawiony pośpiechu, ekologiczny styl życia. Czy może być coś przyjemniejszego i bardziej relaksującego niż codzienne pływanie łodzią pośród malowniczych zabudowań i zieleni?

Oprócz bajkowej scenerii, Giethoorn szczyci się idyllicznym spokojem i zapewnia odwiedzających, że znajdą tu prawdziwą odskocznię od zgiełku dużych miast. Jak czytamy na oficjalnej stronie holenderskiej Wenecji, najgłośniejszy dźwięk, jaki może nam zakłócić spokój to odgłosy wydawane przez kaczki. Nawet łodzie, które są tu głównym środkiem transportu, zostały wyposażone w ciche, elektryczne silniki.

Giethoorn, miasteczko na wodzie - zobacz zdjęcia! >>>

--

Zobacz też: 12 miejsc na rodzinny wyjazd w Polsce >>>

Top 10 pomysłów na wakacje w Polsce >>>