Jak przechowywać ubrania vintage?

Ubrania z drugiej ręki, które są vintage w klasycznym znaczeniu tego słowa (a więc starsze niż dwadzieścia lat), warto trzymać w suchym miejscu, w którym w miarę możliwości rzecz nie będzie się kurzyła. Lepiej nie wystawiać jej na bezpośrednie działanie światła słonecznego, a także na ryzyko działania wilgoci. Kiepskim pomysłem jest używanie plastikowych worków – materiał nie może w nim oddychać i „kisi się”. Kolekcjonerzy często trzymają  swoje największe perełki na wieszakach obleczonych materiałem. Złe przechowywanie może sprawić, że odzież vintage rozciągnie się, wyblaknie, a jej delikatne włókna zostaną naruszone. 

Istotne jest również regularne naprawianie ubrań vintage i to od razu, kiedy pojawi się dziura czy przetarcie – inaczej może się powiększyć, a zacerowanie jej lub wszycie łaty będzie trudniejsze lub niemożliwe. Jeśli nie macie takich umiejętności, poproście krawcową lub szewca o pomoc. Starą odzież warto raz na jakiś czas zanosić do pralni do odświeżenia, a zamki w kurtkach i spodniach nasmarować, żeby się nie zacinały (można kupić do tego specjalny smar).

I wreszcie najważniejsza kwestia: pranie

Tutaj zawsze mniej znaczy lepiej, bo zbyt częste pranie i używanie zbyt dużej ilości detergentów może uszkadzać włókna ubrań. W miarę możliwości warto nie przekraczać temperatury 30 stopni Celsjusza i lepiej wybierać programy do delikatnego prania. Jeśli rzecz nie jest brudna w całości, a jedynie punktowo, warto najpierw spróbować usunąć plamę doraźnie. Poza tym wybierając ubrania z drugiej ręki, szczególnie te z poprzednich dekad, dobrze jest zaprzyjaźnić się z praniem ręcznym (to dopiero vintage!). Kiedy nie wiecie jednak, jak je wyczyścić bez ryzyka zniszczeń, nie bójcie się korzystać z pomocy profesjonalnej pralni.

Wrzucenie miszmaszu do pralki na 60 stopni, kąpanie ubrań w litrach płynu do prania i uparte prasowanie wszystkiego nie jest raczej dobrym rozwiązaniem. Łatwo się jednak nauczyć właściwej pielęgnacji, w końcu od tego są metki przyszywane do każdego ubrania. Umieszczane na nich symbole są jak znaki drogowe – pozwolą wam sprawnie poruszać się w tej dziedzinie, ale trzeba umieć je czytać i stosować się do zaleceń. A co, jeśli nie ma metki, bo została na przykład wycięta? Im dłużej będziemy obcować z naturalnymi tkaninami, tym łatwiej rozpoznamy je po dotyku. Wtedy wystarczy tylko przypomnieć sobie, jak prać i pielęgnować daną tkaninę. To jak wiedza tajemna, która za pomocą tajemniczych znaczków przekazuje przepis na długowieczność.

Wełna: pierze się ją rzadko i najlepiej ręcznie z użyciem delikatnego szamponu. Wyroby wełniane można też włożyć do worka i zamrozić, żeby pozbyć się zapachów i zarazków. Po praniu suszymy w pozycji leżącej (powieszone na suszarce swetry mogą się rozciągać pod wpływem własnego ciężaru).

Jedwab: pranie tylko ręcznie w chłodnej lub letniej wodzie, z użyciem delikatnego szamponu albo mydła (na przykład tego dla dzieci). Jedwab namaczamy przez kilka minut, a następnie płuczemy w czystej wodzie z dodatkiem białego octu. Z wypranego jedwabiu należy delikatnie odcisnąć wodę za pomocą miękkiego ręcznika. Następnie suszymy rzecz rozłożoną na płasko lub na wieszaku.

Zobacz również:

Len: najlepiej prać ręcznie w letniej wodzie lub w pralce w 30 stopniach Celsjusza. Suszymy na wieszaku lub rozłożony na płasko, a prasujemy, kiedy ubranie jest jeszcze wilgotne.

Skóra naturalna: ubrania z tego materiału czyścimy najlepiej ręcznie i przy użyciu specjalnego płynu do prania skór. Lepiej jej jednak nie przemaczać i uważać z impregnatem (do każdej skóry jest inny i nie każda go potrzebuje). W razie wątpliwości warto pomyśleć o oddaniu skórzanego ubrania do pralni.

Bawełna: dobrze jest prać ją na lewej stronie razem z innymi ubraniami w tej samej palecie barw. Jeśli ma intensywny kolor, lepiej nie przekraczać 40 stopni Celsjusza, by barwnik się nie wypłukał. Nie wirujemy jej w pralce, a po wyjęciu strzepujemy kilkukrotnie, by wyrównać materiał.

Dżins: ubrania z dżinsu, czyli bawełnianej tkaniny o skośnym splocie, powinny być prane niezbyt często, a nawet w ostateczności. To znaczy kiedy materiał zaczyna nieprzyjemnie pachnieć, a plam nie da się wywabić miejscowo bez zamoczenia całego ubrania. Rzadkie pranie dżinsu pozwala przedłużyć jego życie, co regularnie podkreślają eksperci. Wielu z nich, jako świetny sposób na pozbycie się bakterii, poleca spakowanie denimowych spodni lub kurtki do foliowej torebki i włożenie ich
na kilka godzin do zamrażalnika. Im rzadziej pierze się dżinsy, tym lepiej one wyglądają. Pisał o tym zresztą kilka lat temu na swoim Linkedinie Chip Bergh, prezes i dyrektor generalny Levi Strauss & Co., jednej z najważniejszych i popkulturowych marek dżinsów na świecie. Opublikował on Manifest brudnych dżinsów, w którym przyznał, że nie prał swoich ulubionych spodni od ponad roku, bo dzięki temu starczają na dłużej, żyją dłużej i marnuje się mniej wody. A jeśli jest taka potrzeba, plamy pierze ściereczką, a ostatecznie pierze spodnie ręcznie.

Sneakersy: najlepiej czyścić ręcznie i regularnie za pomocą szczoteczki i wilgotnej szmatki, podeszwy można potraktować zwykłym mydłem w kostce i ciepłą wodą. Ich wnętrze dodatkowo warto spryskać specjalnymi sprayami, które zabijają zarazki i nieprzyjemne zapachy. Aby pozbyć się tych ostatnich można też do środka butów wsypać sodę oczyszczoną i tak zostawić na 24 godziny, a następnie wysypać ją i wymieść. Kiedy trampki są bardzo brudne czy podniszczone, warto oddać je do takich miejsc, jak WoshWosh, gdzie profesjonalna ekipa je wyczyści, a jeśli o to poprosicie – dokona renowacji czy nawet customizacji, to znaczy podrasuje ich wygląd według waszego gustu. Podstawa dbania o sneakersy to też impregnacja obuwia. Buty trzymamy w pudełkach, wypychamy papierem lub wkładamy do nich prawidła, żeby zachowały swój kształt (prawideł lepiej nie stosować do materiałowych butów).

Zanim jednak włączycie pralkę…

Czasami kiedy kupujemy ubranie z drugiej ręki, które pierwotnie było drogie ze względu na swój materiał lub zostało zaprojektowane przez znany dom mody, poza dodatkowymi guzikami możemy przy nimh znaleźć skrawek materiału. Wbrew pozorom nie służy on do tego, by można nim było załatać dziurę (chociaż i do tego się sprawdzi). Niektóre marki umieszczają go celowo, żeby można było przeprowadzić na nim próbę prania i sprawdzić, jak tkanina będzie reagować z naszymi detergentami
oraz czy nie farbuje. To szczególnie ważne w przypadku bardziej wymagających materiałów, takich jak jedwab. Jeśli znajdziecie przy swojej bluzce taki fragment, skorzystajcie z niego.

Zawsze wrzucacie do prania razem detergent, płyn do zmiękczania oraz środek odkażający? Błąd. Okazuje się, że mogą wzajemnie na siebie wpływać, neutralizując swoje działanie. Płyn do zmiękczania tkanin pokrywa ubrania cienką warstwą specjalnego olejowego filmu, dlatego powinien być ostatnim krokiem naszego prania – inaczej nie pozwoli detergentowi dotrzeć głębiej i usunąć brudu. Jeśli chodzi o połączenie klasycznego płynu do prania i dezynfekującego, warto mieć na uwadze, że ich
wymieszanie może wywołać reakcję chemiczną, która znacznie osłabi oba specyfiki lub sprawi, że w ogóle nie będą działać, czyli brud i bakterie zostaną na ubraniu. 
Trzeba o tym pamiętać szczególnie w przypadku prania ręcznego, kiedy zdarza się wrzucać wszystko jednocześnie do jednej miski. Najpierw należy użyć specyfiku do prania albo płynu odkażającego (kolejność dowolna, ale nie mogą być one stosowane zamiennie, bo każdy z nich ma inne działanie – jeden usuwa brud, drugi zabija zarazki), a na końcu dopiero zastosować płyn do zmiękczania tkanin. W przypadku prania w pralce ratunkiem są specjalne przegródki i... umiejętne korzystanie z instrukcji obsługi.

Czyszczenie chemiczne

Czyszczenie chemiczne polega na „praniu” ubrań bez użycia wody, która mogłaby im zaszkodzić. Klasyczny dry cleaning świetnie poradzi sobie z usunięciem plam z oleju i tłuszczu, ale z tymi od wody czy potu może mieć trudności. Warto więc od razu poinformować pralnię o specyfice plam czy zapachach do usunięcia. Miejcie z tyłu głowy, że nie każdą plamę da się usunąć całkowicie. Jeśli ubranie, które chcecie oddać do pralni, to część zestawu, weźcie ze sobą cały komplet, by można było porównać kolor czy połysk i mieć punkt odniesienia dla pranej części. Po odebraniu rzeczy z pralni chemicznej należy wyjąć je od razu z plastikowej torby i wietrzyć minimum 24 godziny przez założeniem (chodzi oczywiście o chemikalia, które zostały użyte do czyszczenia). 

Niestety bywa i tak, że regularne pranie chemiczne może tylko pogłębić problem. Sama usługa jest też dość droga. Kiedy więc kupujemy w second handzie ubranie, które ma metkę dry clean only, spróbujmy przed oddaniem ich do pralni – jeśli się nie boimy – delikatnie uprać je ręcznie przy pomocy bardzo delikatnego detergentu, a plamy potraktować punktowo. Może akurat się uda? Z praniem chemicznym na pewno trzeba uważać w przypadku puchowych kurtek, ponieważ można przy tym uszkodzić wypełnienie, powodując utratę izolacji (należy zawsze zapytać, czy dana pralnia specjalizuje się w czyszczeniu puchu). Absolutnie nie powinno się prać chemicznie ubrań z PVC i poliuretanu, które po zabiegu mogą pękać i się łuszczyć.

Problem nr 1: zmechacone ubrania

Mechacenie się ubrań – znacie to doskonale, prawda? Wiele razy zdarzało się, że zupełnie nowa (lub nowa-stara) rzecz po kilku założeniach pokryła się wytartym
puchem i charakterystycznymi materiałowymi kuleczkami. Szczególnie podatne są na to wszelkie rodzaje wełny, akryl i lycra, które przy pocieraniu z innymi materiałami mają tendencje do mechacenia się. Jego efekty można usunąć za pomocą specjalnej maszynki do ubrań, którą dostaniecie w każdym sklepie RTV AGD lub jednorazowej maszynki do golenia. Zawsze jednak lepiej zapobiegać, dlatego w miarę możliwości wybierajcie ubrania z materiałów, które są bardziej wytrzymałe (np. len i jedwab zamiast syntetyków czy włosia zwierząt). Jeśli jednak już mamy ubranie z tendencją do mechacenia się, warto prać je ręcznie i to przewrócone na drugą stronę, używać
płynów i proszków z enzymami, a także zmiękczacza do tkanin. To wszystko będzie działać jak tarcza i pozwoli zmniejszyć ryzyko mechacenia się ubrań.

Więcej przeczytacie w książce "Moda vintage" (wyd. Słowne).