Dostosuj możliwość wyboru do wieku dziecka

Kilkulatek może swobodnie decydować np. o tym, czy na śniadanie woli zjeść kaszkę bananową czy malinową. Dziecko w wieku wczesnoszkolnym świetnie odnajdzie się w samodzielnym wyborze prezentu dla koleżanki, mając wyznaczoną kwotę pieniędzy. Nastolatek jest zdolny do podejmowania poważniejszych decyzji, dotyczących np. tego, jak ma mieć urządzony pokój, albo tego, czy woli pojechać na wakacje z rodziną, czy wybiera raczej szkolny obóz z kolegami.

Ogranicz selekcję, by nie obciążać psychiki malca

Zasada jest prosta: im dziecko jest młodsze, tym z mniejszej puli wybiera. Dlatego najlepiej, żeby kilkulatek rozstrzygał między dwiema rzeczami. Pytaj go np.: „Wolisz włożyć bluzkę czerwoną czy niebieską?”, „Idziemy na plac zabaw obok domu czy może na ten przy przedszkolu?”. Jeżeli dziecko odrzuca proponowane opcje i np. stwierdza, że wolny czas miałoby ochotę spędzić nie  na placu zabaw, tylko na rysowaniu z tobą w domu, daj mu tę trzecią możliwość.  Ona mieści się w kategorii „czas wolny”, w której postanowiłaś dać dziecku prawo  do decydowania. Pamiętaj: im starsze jest dziecko, tym większej liczby opcji potrzebuje. Dlatego stopniowo poszerzaj zakres wyborów,  w którego ramach może się poruszać.

Bądź konsekwentna

Jeżeli raz pozwoliłaś dziecku decydować w jakiejś sprawie, a następnym razem lekceważysz jego zdanie, poczuje się oszukane  i zranione. Dlatego dawaj mu prawo wyboru tam, gdzie będziesz mogła respektować je w przyszłości. Jeśli dziś zapytasz: „Co chcesz na kolację, kaszkę czy kanapki?”,  a jutro, gdy znów będzie chciało samodzielnie wybrać danie, powiesz: „Jedz kanapkę i nie dyskutuj”, dziecko nie będzie wiedziało, gdzie naprawdę jest ustawiona granica jego wpływu na decyzje zapadające w domu.

Nie zmuszaj do nieustannego wybierania

Jeżeli wczoraj dziecko chciało wybrać dla siebie ubranie albo książkę na wieczór, a dziś nie może się zdecydować, jest mu to obojętne albo prosi cię o pomoc, ustal to za nie. Ono dopiero się uczy, że ma prawo coś rozstrzygać, ale nie musi nieustannie z tego prawa korzystać. Codzienne stawianie dziecka przed kilkunastoma małymi decyzjami może na początku być dla niego męczące.

Stwórz wasze małe rodzinne rytuały

Np. w każdą sobotę daj dziecku dwa filmy i pozwól wytypować ten, który obejrzycie z całą rodziną. Gdy zawozisz je samochodem do szkoły, ustalcie, że ono wtedy decyduje, jakiej muzyki słuchacie w aucie. Albo, gdy idziecie do biblioteki, niech dziecko wie, że zawsze może wybrać jedną książkę dla rodziny. Możecie też się umówić, że zawsze ma prawo zdecydować, czy do obiadu będzie piło wodę, czy sok, i nikt mu tego prawa nie odbiera. Chodzi o to, żeby dziecko regularnie, w znanych mu obszarach, ćwiczyło umiejętność wyboru.

Pozwalaj na decyzje, których konsekwencje będą krótkofalowe

Dziecko, ucząc się, jak dokonywać wyborów, popełnia mnóstwo błędów, bo na początku kieruje się głównie emocjami. Ma do tego prawo, ale twoim zadaniem jest tak zabezpieczyć dziecko, aby skutki tych decyzji nie były zbyt dotkliwe w długim czasie. Dlatego młody uczeń nie powinien sam rozstrzygać poważnych dylematów, dotyczących np. zmiany szkoły albo tego, czy zrobić sobie tatuaż. A kilkulatek decydować, jakie łóżko kupić do swojego pokoju, bo raczej nie zwróci uwagi, czy jest ono wygodne i trwałe, ale na to, jak wygląda.

Nie narzucaj dziecku sposobu zabawy, chyba że jego pomysł jest niebezpieczny

Dzieci mają wrodzoną kreatywność, która podpowiada, jakie rozwiązania będą dla nich wygodne, interesujące, atrakcyjne. Pozwól im ją rozwijać. Dorosły, gdy widzi dwójkę dzieci, które rzucają do siebie piłką bez konkretnego celu, natychmiast chce im ustalić jakieś zasady, pokazać, co robić, żeby gra była fajniejsza. Staraj się tego nie robić, bo najczęściej twoje rozwiązania są lepsze tylko dla ciebie. Niech dziecko samo wybiera, jak i z kim chce się bawić.

Daj mu kieszonkowe

To stary, ale naprawdę dobry sposób na uczenie młodego człowieka pierwszych wyborów związanych z odpowiedzialnością i dostarczaniem sobie przyjemności. W zależności od wieku dziecka może to być i kilkanaście, i kilkaset złotych. Najważniejsze, aby wytłumaczyć dziecku, że to są pieniądze, które może przeznaczyć na swoje cele, przyjemności i nikt nie będzie ingerował w jego decyzje. Jeśli jednak wyda kieszonkowe pierwszego dnia, nie dostanie kolejnej „wypłaty” aż do umówionego terminu. Jeżeli będziesz konsekwentna, dziecko szybko pozna smak swoich wyborów i nauczy się gospodarować pieniędzmi.

Pytaj o zdanie w tematach dotyczących całej rodziny

Młody człowiek najlepiej się uczy sztuki wyboru, aktywnie uczestnicząc w co- dziennych decyzjach zapadających w domu. Malucha możesz zaangażować w rozstrzyganie, jaki obiad dziś ugotować dla wszystkich domowników. Młodego ucznia w to, jak spędzicie sobotę, a starszego nastolatka – jaki samochód kupić dla rodziny. Pytaj: „A jak ty byś zrobił? Wydaje ci się, że mój pomysł jest dobry? Może warto to jakoś usprawnić, pomyślmy razem”. Niech dziecko widzi, że mu ufasz,
że jego zdanie też się liczy, a kreatywność i myślenie są nagradzane. Obserwując później konsekwencje wspólnych wyborów, dziecko będzie się czuło częściowo odpowiedzialne za coś, w czym brało aktywny udział.

Bawcie się w „co byś zrobił, gdyby...”

Rozmawiajcie o dylematach, problemach czy wyborach, z jakimi zmagają się koledzy twojego dziecka albo bohaterowie z filmów, które razem oglądacie. To dobre ćwiczenie, które nie tylko uaktywnia empatię dziecka, ale też trenuje – konieczne przy podejmowaniu decyzji – logiczne myślenie oraz umiejętność zarządzania ryzykiem. Poza tym przygotowuje dziecko na sytuacje, w których to ono może być postawione przed podobnymi problemami.

Nie demonizuj błędów, które popełnia dziecko

Jeśli skutkiem jego własnego wyboru jest przykra konsekwencja, nie karć dodatkowo dziecka, nie załamuj rąk, nie krytykuj. I po- wstrzymaj się przed wygłoszeniem znienawidzonego przez nie hasła: „A nie mówiłam?”. Dziecko dopiero uczy się podejmować decyzje, dlatego pokaż mu, że błędy są – niestety – wpisane w nasze życie, że trzeba umieć się z nimi pogodzić. Co ważne: należy wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość, a potem trzeba iść dalej, nie obwiniając się w nieskończoność.