Autor: Anna Bajus, psycholog, a prywatnie mama dwójki dzieci – 4,5- letniego synka oraz 1,5- rocznej córki. Jej pasją jest wspieranie i promocja zdrowia psychicznego, czym aktywnie zajmuje się od kilku lat m.in. poprzez wsparcie psychologiczne online.
Zapraszamy do skorzystania z oferty Pani Anny - wsparcia psychologicznego przez Internet tutaj ->> PSYCHOLOG

Przede wszystkim należy zachować spokój. Warto pamiętać, że konflikty między rodzeństwem są naturalnym etapem ich rozwoju. Domowe relacje są dla dzieci ich pierwszą lekcją społecznego zachowania. Nim zdecydują się zrobić coś w grupie rówieśników, najpierw mogą „przećwiczyć” swoje zachowanie na bezpiecznym, rodzinnym gruncie. Dzieci obserwując reakcje innych, uczą się, w jaki sposób odpowiadać, a także, gdzie leży granica dopuszczalnych aktywności.

Według badań, aktywne i żywe interakcje między rodzeństwem, zarówno podczas radosnych zabaw, jak i kłótni, wpływają na tworzenie się, a także utrzymanie, głębokiej relacji także w późniejszym okresie. Jeśli rodzeństwo z taką samą pasją się kłóci, jak i bawi- nie ma powodu do obaw. Natomiast rodzeństwo, które na co dzień się ignoruje, a ich relacje nie wywołują w nich silnych emocji, może mieć słabszy kontakt ze sobą w przyszłości.

Mniej oceniania, więcej słuchania

Rodzice instynktownie chcą działać, gdy konflikt między dziećmi narasta. Nie zawsze jednak przynosi to pożądany efekt. Słysząc kłótnie z pokoju dzieci i chcąc pomóc, warto zastanowić się, czy nasza interwencja jest konieczna. Jeśli uznamy, że tak, spróbujmy nie wchodzić w rolę sędziego. Skupmy się raczej na byciu uważnym obserwatorem. Zamiast pytać oskarżająco: „Dlaczego uderzyłeś swoją siostrę?”, można powiedzieć: „Widzę, że jesteś bardzo zły. Nie zgadzam się jednak, żebyś bił swoją siostrę. Jak myślisz, w jaki inny sposób możesz okazać swoją złość? Co chciałbyś jej powiedzieć?” Oczywiście, należy swoją wypowiedź dostosować do wieku dziecka. W taki sposób dostrzegamy emocje uczestników konfliktu, a także zwracamy uwagę na to, co nam się nie podoba, bez szukania winnych.

Nie porównujmy jednego dziecka do drugiego

Wielokrotnie zdarza się, że rodzice porównują dzieci ze sobą. Często robią to nieświadomie, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Wyobraźmy sobie, że szef w pracy woła nas do siebie, mówiąc: „Zobacz, jaki Krysia zrobiła wspaniały projekt. Dlaczego Ty takich nie robisz?”. Czy takie słowa wzbudzą w nas sympatię do Krysi? Wątpliwe. Spójrzmy w ten sam sposób na rodzeństwo. Zamiast nieskutecznego motywowania: „Dlaczego nie możesz posprzątać w pokoju jak Twoja siostra?”, warto spróbować innej metody. Zwrócenie się wprost do dziecka i opisanie swoich uczuć oraz myśli przyniesie zdecydowanie lepszy efekt. „Bardzo nie podoba mi się ten bałagan. Czy możesz pozbierać swoje rzeczy? Skarpetki powinny być w szufladzie.” Proste polecenia i konkretne cele. Porównywanie będzie jedynie wzmagało wzajemną niechęć dzieci do siebie, wywołując jeszcze więcej konfliktów.

Każde dziecko jest inne

Rodzice czasem zapominają, że każde z ich dzieci jest indywidualną i odrębną osobą. Ma swoje specyficzne cechy, talenty, a także wady. Z reguły rodzice o tym wiedzą, jednak zapominają w codziennym funkcjonowaniu. Gdy jedno z dzieci jest np. bardziej uzdolnione w konkretnej dziedzinie, nie powinniśmy „na siłę” utwierdzać resztę rodzeństwa, że również pięknie śpiewają czy też malują. Pomóżmy za to odnaleźć swoją dziedzinę, w której będą się spełniać i odnajdą pasję. Podkreślając wyjątkowość każdego z nich, nie wzbudzamy wzajemnej niechęci, a jedynie zwracamy uwagę na różnice, które dotyczą wszystkich ludzi. Uczymy różnorodności, która nie wpływa na wzajemne relacje i nie sprawia, że ktoś jest „lepszy” lub „gorszy”.

Sprawiedliwie nie znaczy jednakowo

Nie jest prawdą, że dzieci muszą dostawać „po równo” wszystkiego. Każde z nich powinno dostawać tyle czasu, ile potrzebuje- zwykle nie jest to równa ilość! Nie zawsze też musimy kupować rodzeństwu takie same rzeczy lub prezenty. Przykład? Może się zdarzyć, że jedno z dzieci potrzebuje nowego piórnika. Czy to oznacza, że pozostałe dzieci również muszą dostać nowy piórnik? Niekoniecznie. Warto jednak zauważyć ich emocje (np. rozczarowanie) i nazwać je. „Widzę, że jest Ci przykro, bo Twój brat dostał piórnik. Wiesz, że Ty nie potrzebowałaś nowego, ale nadal jest Ci smutno.” Dziecko, nawet jeśli przez jakiś czas będzie rozżalone, zauważy również, że dostrzegamy jego uczucia i nie bagatelizujemy ich. Dotyczy to także naszego czasu z dziećmi. Często młodsze dziecko wymaga od nas więcej uwagi, przez co starsze może czuć się zaniedbane. Nie oznacza to, że nagle z zegarkiem w ręku mamy podzielić swój dzień „na pół”, gdyż jest to nierealne. W takiej sytuacji dobrym sposobem będzie wyznaczenie chociażby pół godziny dziennie dla „starszaka”. Chwila sam na sam, poświęcona tylko jego sprawom, sprawi, że poczuje się lepiej. Wpłynie to także pozytywnie na relacje z rodzeństwem.

Trudna rola rodzica

Bycie rodzicem rodzeństwa to niełatwe zadanie. W chwilach, kiedy nie jesteśmy pewni, jak powinniśmy się zachować, warto postawić się na pozycji każdego z rodzeństwa. Spojrzenie na sytuację z kilku perspektyw i wczucie się w nią pomoże zachować spokój. Warto też „przerzucić” część zadania na dzieci. Wspólne rozmyślanie i proponowanie rozwiązań, by zakończyć sprawę bez użycia krzyków i siły, może być dobrą lekcją pokojowego rozwiązywania konfliktów. Rozmawianie o swoich emocjach i uczuciach, chociaż z początku może się wydawać trudne, pomoże w wielu kryzysowych i z pozoru niemożliwych do rozstrzygnięcia sytuacjach.