Zwróćcie uwagę na tę książkę. To opowieść o artyście. Niezwykłym. Artyście, który malował obrazy, projektował plakaty, karty pocztowe, ilustracje. Z tego utrzymywał dom i rodzinę. O artyście trochę zapomnianym. Przywraca Go nam jego syn - Wojciech Mann, znany dziennikarz, radiowiec i znawca muzyki rockowej.

To opowieść o artyście i o człowieku zwyczajnym. Tacie. Zajęcia seniora Manna nie dziwiły Manna juniora. „To, że ojciec maluje i rysuje, było od początku dla mnie czymś tak naturalnym, że aż wręcz niezauważalnym” – pisze Wojciech Mann. Nie dziwiło ani zajęcie ojca, ani pory  -często nocne - w których Kazimierz pracował.

Książka Wojciecha Manna to również wspomnienia o rodzinie i o Lwowie, gdzie przed wojną mieszkało trzech braci Mannów: Tadeusz, Kazimierz i Roman. Najstarszy skończył  medycynę i wyjechał do Anglii. Najmłodszy – był architektem, skończył Politechnikę Lwowską. Środkowy, Kazimierz też był architektem i również absolwentem miejscowej  Politechniki. Został ojcem Wojciecha.

Przed wielu laty Wojciech rozpoczął żmudną pracę zebrania rozproszonej spuścizny ojca. Dzięki  niemal detektywistycznej pracy dziennikarza dziś możemy obejrzeć prace Kazimierza Manna, prace ciekawe, oryginalne, rozbłyskujące feerią barw.

Kim był Kazimierz Mann?  Człowiekiem niezależnym, stojącym w kontrze do peerelowskiej rzeczywistości, więźniem w czasach stalinizmu. Był lwowiakiem, który do końca życia nie mógł pogodzić się, że  w jego  dowodzie osobistym, w rubryce miejsce urodzenia widniało: Lwów, ZSRR. Był artystą, malarzem, grafikiem. Był też duszą towarzystwa, bywalcem SPATiF-u. Ale również synem, mężem, ojcem.

Dobrze się stało, że powstała ta książka, a Kazimierz Mann i jego prace powrócił do nas. Obejrzyjcie. Są piękne, urzekające. Energetyczne. Książkę już mamy. Teraz czas na wystawę.

Wojciech Mann "Artysta.Opowieść o moim ojcu", Znak