Krem z jadem - najnowszy hit w pielęgnacji

Po modzie na wegańskie kremy i maseczki przyszedł czas na „zwierzęcy” trend. Popularne w Azji składniki, takie jak śluz ślimaka, jad żmii czy ptasia ślina, teraz podbijają Hollywood i Europę. Czerpiąc z wielowiekowej tradycji stosowania oraz badań naukowych udowodniono ich odmładzające działanie. Co więcej, podobno są tak skuteczne, że zastępująa zabiegi medycyny estetycznej. Nic więc dziwnego, że celebryci zakochali się w nietypowych kosmetykach.

Jad pszczeli w kremie

Do niedawna wykorzystywano go głównie do leczenia reumatyzmu. Teraz jad pszczeli pokochały gwiazdy Hollywood, m.in. Michelle Pfeifer czy Gwyneth Paltrow. Z maseczek z jadu korzystała podobno przed ślubem Kate Middleton, żona księcia Williama. Dlaczego? Bo wspaniale wygładza, poprawia napięcie i rozświetla skórę. Jad zawdzięcza swoje kosmetyczne
działanie mieszance toksycznych peptydów i białek. Choć brzmi to groźnie, jad w kremach nie jest niebezpieczny, pod warunkiem ze nie jesteś uczulona na użądlenia owadów. Białka i peptydy pobudzają krążenie i wytwarzanie kolagenu, skóra wiec od razu staje się ładnie zaróżowiona.

Krem z jadem żmii

Najważniejszym jego składnikiem jest peptyd o silnym działaniu rozkurczającym waglerin-1. O ile jednak do „pszczelich” kosmetyków dodaje się naturalnego jadu, o tyle w wypadku żmii korzysta się głównie z peptydu syntetycznego syn-ake, który naśladuje działanie naturalnego składnika. Jest to spowodowane dużą ilością silnych toksyn w jadzie żmii, w tym powodujących martwice skóry czy zaburzenie krzepliwości krwi. Peptyd syn-ake działa na powierzchnie komórek mięśniowych, blokując mikroskurcze, a tym samym zapobiegając marszczeniu się skóry. Dzięki temu przypomina botoks. Zmarszczki mimiczne są wygładzone, a pozostałe nie ulegają pogłębieniu. W odróżnieniu od zastrzyków z botoksu tych kremów możesz używać cały czas, co utrwala ich działanie. Kosmetyki z jadem żmii stosują m.in. Victoria Beckham, Kate Moss i Cheryl Cole.

Krem ze śluzu ślimaka

To prawdziwy hit w kosmetykach azjatyckich, a te uchodzą za najskuteczniejsze i najbardziej innowacyjne na świecie. Kremy ze śluzu ślimaka uwielbiają m.in. Ashley Roberts i Katie Holmes. Kosmetyki te pobudzają regenerację i gojenie się skóry. Zawdzięczają to mieszaninie substancji zwanych mucynami, kwasu hialuronowego, peptydów miedzi z minerałami, takimi jak cynk i żelazo. Dodany do kosmetyków śluz potrafi odbudować zranione i uszkodzone miejsca na skórze, wygładza blizny potrądzikowe i zmarszczki. Krem ze śluzu ślimaka pobudza też produkcję kolagenu w skórze, a jego zdolności wielokrotnie przewyższają podobne działanie witaminy A i C.

Ślina z ptasich gniazd wyrównuje cerę

Chodzi o ślinę jaskółek z rodziny jerzykowatych, i to tylko samców. Ptaki używają jej do lepienia gniazd. Ślina zawiera duże ilości substancji antyrodnikowych, np. aminokwasów, węglowodanów oraz minerałów (żelaza, wapnia, potasu, magnezu). Dodana do kremów ma stymulować podział komórkowy i procesy odnowy oraz niszczyć wolne rodniki. Składniki mineralne ze śliny mają też działać przeciwzapalnie i regenerująco. Efektem stosowania takich kosmetyków jest poprawa gęstości skóry, jej wyraźne wygładzenie i ujędrnienie. Ostatnio w Azji hitem jest tez maseczka do twarzy z odchodów słowika – podobno dawniej regularnie używały jej gejsze, aby utrzymać porcelanowy odcień skóry. Zawiera ona enzym, który rozjaśnia cerę i usuwa przebarwienia. Odchody ptaków są suszone i dodawane do kosmetyków. Kremy ze śliną jaskółek doceniają m.in. David Beckham i Oprah Winfrey.