Tekst: Agnieszka Mucha

Śmiej się codziennie

Niemieccy badacze udowodnili, że wystarczy przez jakiś czas trzymać ołówek w zębach, by wargi złożyły się do uśmiechu, a to powoduje, że wzrasta poziom endorfin, hormonów szczęścia. Dlatego nawet gdy wydaje ci się, że nie masz powodu do radości, uśmiechnij się. Wytworzone w ten sposób hormony ułatwią ci spojrzenie na problem z optymizmem. Mózg naprawdę nie widzi różnicy między śmiechem na siłę a spontanicznym. W czasie, gdy chichoczesz, zmniejsza się poziom adrenaliny i kortyzolu, czyli hormonów związanych ze stresem. Poszukaj więc okazji, by się pośmiać. Włącz ulubioną komedię. Pobaw się z dzieckiem w robienie głupich min albo w łaskotanie. Idź z przyjaciółką do sklepu, a potem weźcie do przebieralni ubrania najmniej do was pasujące. Ważne, byś podarowała sobie chociaż 5 minut dziennie śmiechu. Na początku może wydać ci się to sztuczne, ale już po tygodniu będziesz bardziej zrelaksowana i pełna radości!

Zapanuj nad stresem

Gdy trzeba codziennie zająć się mnóstwem spraw, trudno być zadowoloną z życia optymistką. Ale są kobiety, które mają wiele obowiązków, a mimo to są uśmiechnięte. To dlatego, że działają spokojnie, według planu. Gdy mamy wszystko pod kontrolą, jesteśmy z siebie  zadowolone. Aby wprowadzić porządek, zastosuj metodę ABCDE. Chodzi w niej o określenie priorytetów. „A” to zadania najważniejsze, musisz je wykonać, np. iść do pracy. „B” to rzeczy mniej istotne, ale tym powinnaś się zająć, np. ugotować obiad. „C” to coś, co warto wykonać, np. przeczytać książkę. „D” oznacza delegację, czyli przekazanie zadań komuś innemu, np. dom odkurza mąż. „E” to eliminację czynności, które kradną czas, np. oglądanie telewizji. Gdy uporządkujesz plan dnia, nie będziesz się stresować i zyskasz pozytywne nastawienie do życia.

Odkryj moc przyrody

Nic tak dobrze nie nastraja jak ruch na powietrzu. Jules Pretty z University of Essex obliczył, że nasze samopoczucie poprawia się już po pięciu minutach ćwiczeń na dworze. Rower, jogging czy zwykły spacer zwiększają produkcję serotoniny, czyli hormonu szczęścia. Nasz humor poprawiają barwne kwiaty i drzewa. Według ekspertów chromoterapii, czyli leczenia kolorami, każda barwa ma olbrzymi wpływ na nasz nastrój. Np. czerwony dodaje energii, żółty usuwa przemęczenie i stres, niebieski uspokaja, a zielony odpręża.

Doceniaj to, co masz

Nawet gdy masz kiepską pracę lub brak ci pieniędzy, to z pewnością są w twoim życiu dobre rzeczy. Warto je dostrzec. Według naukowców umiejętność bycia wdzięczną zwiększa poziom  szczęścia nawet o 25 procent!Dzięki temu możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość, cieszyć się życiem. Jeżeli trudno ci dostrzegać pozytywy, nie martw się. Tego można się nauczyć. Pomoże ci w tym pisanie dziennika wdzięczności. Codziennie zapisuj 10 fajnych rzeczy, których doświadczyłaś. Zachód słońca, kawa z przyjaciółką, kwiaty od męża... To wszystko może się znaleźć w dzienniku. Według psychologów, gdy skupiamy się na pozytywach, nasze nastawienie zmienia się na bardziej optymistyczne.

Zaakceptuj siebie

Większość kobiet to mistrzynie w wynajdywaniu w sobie braków. Akceptacja siebie to radość z tego, kim się jest. Z wadami i zaletami. To buduje naszą siłę. Czas więc zerwać z narzekaniem na siebie. Przecież masz tyle wspaniałych cech! Jesteś punktualna, świetnie gotujesz, bierzesz udział w maratonach? Super! Odkryj swoją niepowtarzalność, zaakceptuj ją i nie zamartwiaj się tym, co ludzie o tobie myślą. Bo ważniejsze od tego, czy inni cię lubią, jest to, czy ty lubisz siebie. Gdy akceptujemy siebie, jesteśmy szczęśliwe i pozytywniej patrzymy na życie.

Otaczaj się radosnymi ludźmi

Według naukowców najszczęśliwsi są ludzie, którzy mają przyjaciół, najlepiej optymistów. W ich towarzystwie poprawia się nastrój. Jeśli twoi najbliżsi patrzą radośnie na świat, ty też zaczynasz tak robić. Przecież jak mówi przysłowie „kto z kim przestaje, takim się staje”. Unikaj marud, abyś nie przesiąkła ich złym nastrojem. Oczywiście w życiu zdarzają się trudne sytuacje i nie można zawsze się uśmiechać. Ale wtedy też pomagają przyjaciele optymiści. Pomogą ci z dystansem spojrzeć na problemy i dostrzec światełko w tunelu.

Trening, który zawsze działa

Znany badacz Martin Seligman twierdzi, że optymizmu można się nauczyć. Swą teorię oparł na tezie, że nasze myśli zmieniają się w przekonania, które wpływają na nasze emocje, a potem działanie. Aby patrzeć pozytywniej na świat, warto zdać sobie sprawę ze sposobu naszego myślenia. Pomoże w tym schemat TPSKA (Trudność, Przekonanie, Skutek, Kwestionowanie, Aktywizacja). Seligman uważa, iż możemy sobie „wybrać” sposób myślenia, który będzie nas chronił. Wtedy łatwiej nam będzie z optymizmem patrzeć na siebie i świat. Takie schematy warto trenować jak najczęściej.

Tak to wygląda na przykładzie:

● Trudność „Pożyczyłam od sąsiadki kolczyki i jeden zgubiłam”.

● Przekonanie „Jestem nieodpowiedzialna”.

● Skutek „Czuję się fatalnie. Jest mi wstyd”.

● Kwestionowanie „To fakt, głupia sytuacja, ale przecież Asia jest mądra i wie, że zdarzają się takie rzeczy. Zrozumie że to niechcący”.

● Aktywizacja „Nadal czuję się kiepsko z powodu tej sytuacji, ale nie będę się zamartwiać. W ramach rekompensaty odkupię jej inne kolczyki. Zadzwonię do Asi i jej wszystko wyjaśnię”. W tym treningu najważniejsze jest kwestionowanie pierwotnych pesymistycznych przekonań. Walcz z myślami, które ci „dokopują”. Używaj jak najwięcej argumentów na swoją obronę. Zobaczysz, że świat wyda ci się dużo przyjaźniejszy.