Jesteś laureatką konkursu literackiego angielskiej edycji Elle. Po tym wyróżnieniu zaczęłaś pisać książki?

Piszę od zawsze. Jako nastolatka prowadziłam dziennik, pisałam listy do przyjaciół,  pierwsze historie. Ale  pomysł, by napisać coś większego,  przyszedł mi do głowy, gdy 10 lat temu urodziłam  pierwsze dziecko.  Potem pojawiły się bliźniaki i już wiedziałam, jak cenny jest mój czas i jak mało mam go dla siebie (śmiech).
 
I powstała „Moja droga Emmie Blue”, opowieść o przyjaźń i zawiedzionej miłości.

To wzruszająca historia przyjaźni na odległość, przez morze. 16-letnia Emmie na plaży w Anglii wypuszcza balon z listem i adresem mailowym. Przesyłka trafia do Lucasa we Francji.  Tych  dwoje zaprzyjaźnia się mimo dzielącej ich odległości. Kilkanaście lat później Emmie wybiera się na kolację z Lucasem. Spodziewa się, że mężczyzna wyzna jej miłość... No, ale nie zdradzajmy, co się wydarzy.

Jak myślisz, jak odbiorą twoją powieść polskie czytelniczki?

Podobnie jak Angielki. Spodziewam się, że odczytają zawarte w niej przesłanie.  Moja powieść nie jest z gatunku łatwych i przyjemnych lektur, ale zawarłam w niej jasny przekaz, że nawet w najciemniejszych chwilach warto widzieć przed sobą światełko i wierzyć, że pokonamy trudności. To również opowieść o tym, że życie często ma w nosie nasze plany, układa je dla nas po swojemu.

Niesamowity jest koniec twojej powieści. Od początku wiedziałaś, jak zamkniesz losy Emmie i Lucasa?

Zasiadłam do pisania tej historii dopiero wtedy, gdy miałam w głowie całą  fabułę. Powiem tylko, że motyw balonika był pierwszy, ale długo nie miałam pojęcia, jak go wykorzystać literacko.

Opowiedz, nad czym teraz pracujesz?

Piszę romans. Zaczyna się od spotkania w... śniegu. Będzie o przeznaczeniu, o tym, jak jeden wybór może zmienić trajektornię naszego życia.