Z kart powieści wyłania się fascynujący obraz bohaterki, która przebyła długą drogę i jako kobieta i jako artystka.

 

yła: niechcianą córką w domu matki i jej nowego męża, szesnastoletnią żoną w pełnym przemocy i bólu małżeństwie, dziewiętnastoletnią „skandalistką”, ponieważ by ratować siebie, rozwiodła się w 1920 roku. Mira to wielka miłość Tadeusza Sygietyńskiego.

Zaczynała od grania ogonów w teatrzykach podejrzanej konduity, a zakończyła karierę u szczytu sławy będąc: ukochaną gwiazdą stolicy, podziwianą aktorką kina, wielką damą scen dramatycznych, autorką tekstów satyrycznych.

Mało? To prawa, że jeszcze nie wszystko!

Stworzyła piosenkę aktorską, czyli nowy sposób wyrażania gry śpiewem na scenie. Położyła także podwaliny pod kostiumografię, sztukę wyrażania myśli i emocji strojami. Stała się ona polską specjalnością filmową, teatralna i telewizyjną. Rozwijana twórczo od dwudziestolecia przyniosła wiele nominacji i nagród międzynarodowych, w tym Oscarów, polskim mistrzom tego zawodu

Jak Mira Zimińska-Sygietyńska ją tworzyła?

Kolekcjonowała to, co miało służyć wzmacnianiu wyrażania emocji. Do artystki należały: zabytkowe stroje sławnych artystek i arystokratek, perfumy z epoki, biżuteria, wachlarze malowane przez Impresjonistów.
Można je było oglądać na scenie w jej sławnym recitalu pt. „Wieczór Piosenek Miry Zimińskiej”. Impulsem do powstania kolekcji był bowiem pomysł na koncert, na który składały się piosenki z różnych epok. Charakteru występowi dodawał sposób ich wykonania - w stylu właściwym dla czasów ich powstania.  

Aby zrealizować ambitny plan aktorka skontaktowała się z kilkoma artystkami, w tym z legendarną już wówczas Adolfiną Zimajer (1852-1939), największą gwiazdą kabaretów i teatrów II połowy XIX w. Uczyła się od „Zimajerki” jej piosenek.
Podziwiała stroje gwiazdy. Rozmowę o nich opisuje we wspomnieniach.
„Zapytałam ją:
- Kto panią ubierał, jakie pani miała suknie?
- W Wiedniu suknie miałam od księżnej Esterhazy
 - A dlaczego?
- Księżna Esterhazy tylko raz chodziła na bal w tej samej sukni, później sprzedawała. Księżna Esterhazy miała moją figurę.

Dowiedziałam się wszystkiego o gorsetach, uczesaniach, makijażu. Potem powtórzyłam dosłownie jej kostium”.

Nie tylko wspaniałe toalety przedstawicielki najbogatszego rodu Węgier i Austrii wisiały w szafie Zimińskiej. Nie zabrakło też strojów szansonistki, czyli piosenkareczki, niezbyt ciężkiego prowadzenia się, która występami zabawiała carskich oficerów w kasynie. „Pani Zosia pokazał mi dwie swoje fotografie z czasów, kiedy występowała w „Cafe Chantan”. Na jednej była taka cytata pani, ubrana krótko, nóżki widać prawie do kolan, z tyłu duża kokarda na pupie. Sukienka nazywała się be-be. Na drugim zdjęciu pani Zosia ubrana w sukienkę szansonistki – z cekinami. Kupiłam ją od pani Zosi. Pod spodem, jak się podniosło była kupa falbaneczek. Taka pikantna”.  I dalej opis przygotowania zabytkowych strojów do występu.  „Każda sukienka była wypieszczona. A uczesanie! A perfumy! Wiedziałem jakie perfumy w każdej z epok były modne. Byłam tak dalece perfidna, że kupiłam tyle perfum, ile przedstawiałam epok, i każda sukienka pachniała inaczej”.


 

„Na zdjęciu Mira Zimińska w jednej z sukni z Wieczoru Piosenek – tak ubrana śpiewała Peruwiankę „taką lekko kiczowatą piosenkę. Śpiewa ją nieutalentowana piosenkarka, która się bardzo stara. (…) To był później mój największy szlagier.”

Kolejnym jej trikiem, który pozwalał jej tworzyć mistrzowski wizerunek na scenie była współpraca ze znanymi domami mody. Ubieranie przez firmy modowe gwiazd na czerwony dywan, premiery, czy ważne przyjęcia nie jest bowiem współczesnym ”wynalazkiem”.

„Gdy się było gwiazdą, to właściciele magazynów ubiegali się, żeby się u nich ubierać. W programie przedstawienia odnotowywano, u kogo taka gwiazda się ubiera. Toalety Pani Miry Zimińskiej od Zmigrydera. Futro pani Miry Zimińskiej od Apfelbauma”.  
A słynny Herse, najelegantszy dom mody w Warszawie, dyktator dobrego stylu?  Cóż „on również ubiegał się, by mnie ubierać”.
Stroje otrzymywała bezpłatnie, ale nie za darmo!
Następnego dnia, po pojawieniu się informacji, w co była ubrana „kochana pani Mireczka” kobiety na wyścigi zamawiały repliki jej strojów. Ot, efekt Miry!

We wspomnieniach pisze: „Nigdy nie chwaliłam się tzn. nie stawałam do konkursu na balu mody” i podkreśla, że to jej koleżanki z kabaretów - Hanka Ordonówna i Zula Pogorzelska - miały gust i dyktowały modę. Ale nie dajmy się zwieść. To kokieteria. Wszak sama przyznaje:
„Kiedyś byłam na takim balu ubrana najpiękniej  w suknię lila i pelerynę ze strusich piór”.

Strój, rzecz jasna, wybrała i dopracowała wraz z projektantami domu mody, który dostarczył go bezpłatnie, gdyż udział w gwiazdy w balu mody był reklamą projektantów.

Kilka zdań dalej owa „nie-chwaląca się” opisuje swoją kolejną sławną kreację:
„Miałam, wstyd powiedzieć, płaszcz podbity gronostajami – na wierzchu czarny welur, a pod spodem białe gronostaje. I tylko mały kołnierzyczek. Niby to skromne. We łbie się gwieździe przewróciło! Ale płaszcz był bardzo elegancki i ciepły”. Przed zimnem Mira chroniła się pelisą – płaszczem na futrze. Najbardziej wyrafinowanym rodzajem okrycia wierzchniego.

„Mira. Po prostu kobieta” wydana w papierze jest integralną częścią projektu internetowego.
W jego skład wchodzi także  blog lifestylowy, w którym znajdują się dodatkowe artykuły związane z czasami Miry Zimińskiej Sygietyńskiej np. recenzje książek, opowieści o największych projektantkach mody z czasów Miry, rewia kostiumów kąpielowych, pokazy mody z międzywojnia, czy opis kawiarni oraz życia rozrywkowego stolicy.

www.miraziminska.pl

Kolejnym elementem są kody QR umieszczone na marginesach powieści. Po zeskanowaniu przenoszą do dodatkowych treść np. archiwalnych zdjęć mody, miasta, filmu „Papa się żeni” czy piosenki Hanki Ordonówny.

Powieści papierowa jest bogato ilustrowana, znajduje się w ponad 60 zdjęć z epoki. Fotografie w tym artykule pochodzą z książki „Mira. Po prostu kobieta”.

Zapraszamy do lektury!