Wszystko zaczęło się od wizyty w fabryce bombek. Małgorzata Ciszewska skończyła dziennikarstwo i zaraz po studiach dołączyła do mamy, aby prowadzić z nią galerię sztuki użytkowej Artis. Co roku jeździły do fabryk bombek, zwiedzały wzorcownie i wybierały coś do galerii.

– Wzorcownie to miejsca magiczne. Tysiące bombek, a każda inna. Nie mogłam się napatrzyć na te cuda. I tak wpadłam na pomysł otworzenia sklepiku z bombkami czynnego przez cały rok. Wszyscy mi odradzali: „Szaleństwo! Kto kupi bombkę latem?”, „W grudniu coś zarobisz, ale co potem?”. Żartowałam, że będę leniuchować na Kanarach. Wierzyłam, ze pomysł ze sklepem wypali. W Polsce jeszcze takiego nie było, ale widywałam podobne w Austrii i Niemczech – wspomina Małgorzata. Tak powstała Bombkarnia. Początki biznesu okazały się trudne. Trzeba było wziąć kredyt na zakup lokalu w atrakcyjnym miejscu (sklep powstał w budynku w sąsiedztwie Pałacu Kultury i Nauki).

Na szkle haftowane

– Zbadałam rynek i doszłam do wniosku, ze brakuje bombek najwyższej jakości, szklanych, które maja unikatowe wzory i wyglądają jak dzieła sztuki – opowiada Małgorzata. Zdecydowała więc, że jej bombki będą ręcznie zdobione przez najzdolniejszych artystów. Wzory zaś postanowiła projektować sama. – Planując otwarcie sklepu, szukałam niszy, którą mogłabym wypełnić. Odkryłam, że choć Polska jest potentatem w produkcji bombek, nie ma na nich motywów promujących naszą sztukę ludową. Ja to zmienię! – określiła misję  Małgorzata i na start zaprojektowała siedem wzorów inspirowanych haftami łowickim, krakowskim i cieszyńskim.

– Bałam się, że ludowe ozdoby się nie spodobają, ale klienci, którzy zaczęli zaglądać do sklepiku, zachwycali się nimi! Mieli dość plastikowej tandety, znudziły się im minimalizm i kopiowanie zagranicznej mody – informuje Małgorzata. Poszła za ciosem i w następnej kolejnej kolekcji pojawiły się bombki ze wzorami wycinanek łowickich i kurpiowskich, a także inspirowane koronkami z Koniakowa. Z czasem do kompletu dołączyły bomki-figurki w regionalnych strojach. – Kolekcja „na ludowo” okazała się strzałem w dziesiątkę. Ozdoby z regionalnym akcentem kupowali nie tylko rodacy, ale także turyści z zagranicy, a polscy dyplomaci chętnie wręczali je jako podarunki. Pojawiły się także pierwsze duże zamówienia od firm i pierwsze zyski, co pozwoliło przedsięwzięciu rozwinąć skrzydła – opowiada Małgorzata.

Punkt zwrotny

Okazało się nim uruchomienie sklepu internetowego. Wówczas zaczęły spływać zamówienia od Polonii, zainteresowali się Bombkarnią także kolekcjonerzy. – Docenili kunszt, jakość i urodę naszych ozdób – uważa Małgorzata, która co roku projektuje nową kolekcję. – Pojawiają się trendy, na przykład bombki we wzory ułożone z koralików, kolorowe kamienie, pastelowa kolorystyka – tłumaczy Małgorzata. 

Często jest pytana, czy poza sezonem sklep świeci pustkami. – Ależ skąd! Przez cały rok wabimy klientów. Wiosną oferujemy kolekcję „Budzimy się do życia”. Nasze girlandy i motyle wiszą już w wielu polskich oknach. Mamy też ptaki, które pięknie wyglądają przypięte do bukietów. Naszym hitem są bombki ozdobione motywem kwiatowym – całoroczne, mogą cieszyć oko nie tylko na choince – podkreśla Małgorzata Ciszewska. Jej Bombkarnia to marka, która ma już stałych klientów, duże zlecenia oraz ambitne plany. – Marzy mi się stworzenie sieci sklepów w całej Europie. Żeby nie zapeszyć, odpukam w niemalowaną... bombkę.