Poród to podróż

Uczuć towarzyszących narodzinom nie da się opisać – Jane McCrae, australisjka fotografka udowadnia jednak, że można je pokazać. McCrae nie upiększa rzeczywistości, a żaden aspekt porodu nie jest dla niej tematem tabu. Na jej zdjęciach nagie kobiety płaczą, zaciskają zęby, przymykają oczy z wysiłku. Najczęściej rodzą w intymnej i zrelaksowanej atmosferze domowego zacisza, podtrzymywane na duchu i fizycznie przez swoich najbliższych. Są ogromne emocje, krew i pot, ale na końcu - łzy szczęścia.

birth-photography-mccrae
Zdjęcie: Jane McCrae Photography

 „Poród to podróż, którą trzeba świadomie przeżywać i cieszyć się nią, nie jedynie znosić, lub wręcz bać się – uważa Jane. Od wielu lat jest gorącą zwolenniczką domowych porodów: w swobodnej i zrelaksowanej atmosferze, która pozwala na większą bliskość, zachowanie intymności i sprawia, że poród staje się wyjątkowym przeżyciem. Sama urodziła dwoje spośród czworga swoich dzieci w domu. Ale to nie własny poród przyczynił się do tego, że postanowiła fotografować narodziny. Zanim zajęła się fotografią, Jane McCrae pracowała jako pielęgniarka - i to właśnie wtedy wykiełkowała w jej głowie myśl, by uwieczniać piękno narodzin. 

Gdy po raz pierwszy ujrzałam poród jako studentka pielęgniarstwa, uświadomiłam sobie jak piękny i wyjątkowy jest ten akt. Pomyślałam, że to mógłby być pretekst do stworzenia niesamowitych fotografii. Gdy skończyłam uniwersytet, pracowałam przez jakiś czas jako pielęgniarka, wiele razy doświadczając niezwykłości narodzin. Marzyłam o tym, by uwieczniać te momenty, w których matka po raz pierwszy bierze w objęcia swoje dziecko.

Jak powstają te niezwykłe zdjęcia?

Przed porodem Jane z każdą klientką spotyka się minimum kilka razy. To ważne, żeby zbudować atmosferę wzajemnego zaufania i szacunku. Ponieważ nie da się ustalić dokładnej daty porodu, z reguły umawia się tylko na dwa zlecenia w ciągu jednego miesiąca. Dzięki temu każda z jej klientek ma pewność, że Jane zdąży uwiecznić te niezwykłe chwile. Każda z kobiet, które fotografuje może do niej zadzwonić praktycznie 24 godziny na dobę. Jane przyznaje, że przy czwórce własnych dzieci nie jest to łatwe – ale, jak dodaje, tylko w taki sposób można w pełni uchwycić cud narodzin. Podczas pracy stara się być niezauważalna, cały poród dokumentuje w milczeniu.

„Moje doświadczenia jako pielęgniarka nauczyły mnie, że przestrzeń, w której odbywa się poród jest w pewnym sensie uświęcona. Wchodząc do pokoju, w którym rodzi się dziecko, czuję się tak, jakbym wchodziła do świątyni.”

Jane McCrae sama jest matką czwórki dzieci, dwoje spośród nich urodziło się podczas porodu w domu. Oprócz narodzin, fotografuje także kobiety oczekujące dziecka i uwiecznia piękno macierzyństwa. „Mój mąż, gdy tylko się poznaliśmy, powiedział mi, że poprzez swoją pasję wpłynę na życie wielu kobiet - śmieje się Jane. - Dopiero teraz, po 10 latach czuję, że miał rację."

macierzyństwo-zdjęcia
Zdjęcie: Jane McCrae Photography

--

Zobacz całą galerię niezwykłych zdjęć z narodzin >>>