Z najnowszego raportu Clue PR wynika, że w Polsce krytyka kobiet przybiera różne formy i towarzyszy większości z nas na każdym etapie życia. Jaką skalę ma zjawisko women shamingu (z ang. zawstydzanie kobiet), czyli nieustannego oceniania? Aż 63 proc. badanych Polek zetknęło się ze zjawiskiem krytyki lub oceniania ich samych lub innych kobiet, a nawet 90 proc. z nich usłyszało słowa krytyki na temat swojego wyglądu lub sposobu wychowywania dzieci, 65 proc. jest krytykowane za styl ubierania się i makijaż. Jakiekolwiek jest zachowanie kobiety, najczęściej nie zadowala otoczenia. Ta, która woli zostać w domu i opiekować się dziećmi, zostanie nazwana kurą domową, a ta, która wybierze pracę, będzie oceniana jako egoistka. Jeśli nie chce się malować, jest „zaniedbana”, gdy nie wyobraża sobie wyjść z domu bez makijażu, będzie nazwana „próżną”. Każdemu naszemu wyborowi towarzyszy przyłożenie jakiejś łatki. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że to my, kobiety, robimy to sobie nawzajem. Autorki badania, dr Marta Bierca i Alicja Wysocka-Świtała, zwracają uwagę, że krytyka pochodzi często od najbliższego otoczenia: matek i koleżanek, zdarza się też, że od mężów. Aż 48 proc. respondentek wskazywało własne matki jako główne autorki krytyki pod ich adresem, 37 proc. koleżanki, a 35 proc. swoje teściowe i teściów ogólnie. Krytykowanie kobiet stało się codzienną normą, większość z nas daje sobie na to przyzwolenie. Często wcale nie przybiera formy krytyki wprost, tylko jest ukrywane pod pozorem troski, doradzania. „Powinnaś wyjść za mąż”, „Lepiej wyglądasz w makijażu”, „Rzuć pracę i zajmij się wnukami, trzeba pomagać dzieciom”, „Czemu tak się ubierasz, w tym wieku to już nie wypada”, „Ale pięknie schudłaś, najwyższy czas”. Niby ktoś się troszczy, ale w gruncie rzeczy wysyła zatrutą strzałę braku akceptacji dla naszych wyborów. Jak się przed tym bronić? Najważniejsze to zbudować własne poczucie wartości. Gdy jesteśmy pewne siebie i swoich wyborów, umiemy stawiać innym granice. Podpowiadamy, jak się tego nauczyć.

Znajdź w sobie spokój

Czasem trudno trzymać nerwy w ryzach, gdy po raz kolejny słyszysz coś niepochlebnego na swój temat. Niesprawiedliwa ocena boli, irytuje. Bo ile można słuchać, zwłaszcza od mamy czy teściowej. To twoje życie i twoje wybory. Ale zamiast wybuchać krzykiem czy płaczem, spróbuj zachować spokój. Jeśli czujesz, że zaczynasz się denerwować, policz w myślach do 10. Zanim wysuniesz kontrargumenty, poczekaj, aż krytykujący skończy się wypowiadać. Odpowiedz merytorycznie, dodaj też, że to ty najlepiej siebie znasz i wiesz, co jest dla ciebie dobre. I że jeśli będziesz potrzebować rady, to o nią poprosisz. Jeżeli osoba krytykująca przekracza twoje granice, powiedz, że się z tym nie zgadzasz, i wyjdź z pokoju. Niekiedy unik lepiej działa niż wywoływanie wielkiej awantury.

Buduj pewność siebie

Gdy staniesz się pewna siebie, nikt nie będzie mógł cię zranić swoją krytyką. Pamiętaj, że jak byś się nie starała, to nie jesteś w stanie dogodzić wszystkim. Nie ma sensu zmieniać siebie tylko po to, by zadowolić innych i zaspokoić ich oczekiwania. Zamiast tracić energię na coś niemożliwego do spełnienia, skup się na tym, by być dla siebie dobrą i zadowolić siebie. Jeżeli będziesz słuchać tylko innych, nie usłyszysz, czego potrzebuje twoje serce. Mów sobie komplementy, zapisuj swoje sukcesy. Daj sobie prawo do błędów, bo to, że je popełniasz, jest normalne. I nigdy nie porównuj się do innych. Oni mają swoją życiową drogę, a ty swoją.

Zostań własnym autorytetem

To ty powinnaś być dla siebie punktem odniesienia, a nie opinia mamy czy koleżanki. Jeśli ich słowa cię ranią, to znaczy, że im wierzysz, a ich zdanie jest ważniejsze niż twoje. A niby dlaczego tak ma być? One mają inne cechy charakteru, inne marzenia i żyją w odmiennych warunkach. Dlaczego więc miałyby posiąść wszelką wiedzę na twój temat? Tylko ty ją masz! I ty też masz władzę, by zmieniać swoje życie w taki sposób, jak ci się zamarzy. Ufaj sobie, swojej intuicji i wiedzy. Nie oddawaj innym prawa do samodecydowania. Jesteś najlepszym specjalistą od swojego życia. Uwierz w to!

Stawiaj granice

Asertywność, według psychologów, to umiejętność wyrażania swoich myśli, uczuć i poglądów z zachowaniem własnych granic i z szacunkiem dla granic innych. Warto pamiętać, że te rozsądnie wyznaczone pomagają żyć w zgodzie ze sobą i światem. Ważne, byś szanowała samą siebie. Bo jeśli ty nie będziesz tego robić, to nikt inny też cię nie uszanuje. I dlatego gdy ktoś notorycznie wymaga od ciebie uległości, mówi ci, co jest dla ciebie „dobre”, postaw mu granice. Powiedz: „Mam inne zdanie i bardzo cię proszę, zakończmy już ten temat”. Stanowczo, ale grzecznie. Jeżeli zdarzy ci się, że ktoś przekroczył twoje granice, a ty nie zareagowałaś, spróbuj to wieczorem zapisać w zeszycie razem z opisem, jak powinnaś się zachować, jakich słów użyć. W ten sposób będziesz przygotowana na podobne sytuacje w przyszłości. Mózg przywoła te gotowe recepty.

Rozmowa z psychologiem - Słuchajmy siebie, a nie innych ludzi

nasz ekspert: Renata Rożen-Pająkowska psycholożka i psychoterapeutka, www.facebook.com/ psychoterapiazmiany

Dlaczego ludzie tak często się krytykują, nieprzyjemnie oceniają?

Według psychologii ewolucyjnej dzieje się tak, bo kiedyś człowiek musiał poddawać wszystko ocenie, by w ogóle przeżyć. Potrzebna była wiedza, czy ten drapieżnik czy inny mi zagraża, a ta weryfkacja dokonywała się właśnie przez ocenę jego wyglądu, zachowania. Natomiast kobiety nawzajem się krytykowały w walce o mężczyznę, bo z nim miały większe szanse na przeżycie.

Czasy są inne, a nasze mamy często już jako pierwsze zaczynają nas krytykować, więcej wymagać niż od chłopców. 

Ale to właśnie pokłosie tamtych zachowań. Nasze matki też uzależniały swój byt od posiadania męża. Dlatego ich uwagi: „bądź grzeczna”, „załóż sukienkę, a nie spodnie”, „nie wyrażaj się”, to tak naprawdę wychowywanie córki, by była miła i ładna, bo w ten sposób rosły jej szanse na ułożenie sobie życia z mężczyzną.

Jak się nauczyć słuchać siebie?

Jeśli nie wyniosłyśmy tego z domu, warto się uczyć, jak to robić. Ważne jest, by znać swoje mocne i słabe strony, bo wtedy też wiemy, czy krytyka jest konstruktywna czy nie. Bo nie chodzi o to, że nikt nie może nam powiedzieć, że zrobiłyśmy coś źle. Przecież każdy jakieś błędy popełnia. Ale istotne, by umieć dostrzec, czy ktoś chce mi dopiec, czy naprawdę radzi mi, jak skorygować mój błąd. Jeśli widzimy złe intencje, to słuchajmy siebie, a nie innych.