Był skrzypkiem z filharmonii. Drobny blondyn o chłopięcej twarzy. W niczym nie przypominał postawnego programisty Piotra, męża Małgosi. Może dlatego po dziewięciu latach związku ona podświadomie zapragnęła odmiany i zauroczyła się wrażliwym artystą. Poznali się podczas koncertu charytatywnego, na którym 29-letni Igor grał pierwsze skrzypce. Małgosia zajmowała się obsługą promocyjną wydarzenia. Po koncercie na nieformalnej imprezie zaiskrzyło między nimi.

– Już podczas prób poczułam, jakby strzelił we mnie piorun – wspomina 34-latka. – Igor był taki wrażliwy, a jednocześnie piekielnie utalentowany i na scenie pewny siebie. Przegadaliśmy pół wieczoru. Przy moim mężu, który wiecznie siedział z głową w komputerach i robił nudne rzeczy, Igor wydawał się bóstwem.

Nadrobiła wizyty w filharmonii za całe życie. Chodziła na wszystkie koncerty, później pozwalała się zapraszać na pozornie niezobowiązujące kawy, na których dzielili się z Igorem przemyśleniami o sztuce, muzyce, pasjach, czyli o tym, o czym Piotr  nie lubił rozmawiać, bo nie miał czasu i uważał, że to tematy dla kobiet. Ale nawet on, zamknięty w swoim świecie informatyk, zauważył, że coś dziwnego dzieje się z jego żoną i że coraz częściej wychodzi z domu sama.

– Nie wiedziałam, co robić – mówi Małgorzata. – Zakochałam się w Igorze, idealizowałam go. Wydawało mi się, że dopiero przy takim mężczyźnie jak on będę szczęśliwa i doceniona. Ale jednocześnie bałam się łatwym ruchem pogrzebać wieloletni związek z Piotrem, który zawsze był moim najlepszym przyjacielem, i choć żyło się z nim bez polotu, nigdy mnie nie zawiódł.

Zwierzyła się przyjaciółkom. Miały różne pomysły na wyjście z impasu, ale żadnej nie przyszło do głowy coś tak karkołomnego, jak samej Małgorzacie. – Chcesz powiedzieć Piotrkowi, że podkochujesz się w skrzypku, i poprosisz męża, żeby pomógł ci rozwiązać ten problem? – ironizowała koleżanka. – Równie dobrze możesz od razu wręczyć mu pistolet. Wybij sobie z głowy głupie pomysły i albo miej sobie ten romans, albo pogoń tego małolata, albo rozstań się z mężem. Innego wyjścia nie ma.

Małgorzata nie posłuchała niczyich rad. Nie bez lęku, ale pewna, że tylko w taki sposób może uratować małżeństwo, powiedziała Piotrowi prawdę – że zakochała się w innym facecie.

– To był kontrowersyjny ruch, ale gdy chodzi o najważniejsze życiowe wybory, nie można się bać – mówi. – Przyznałam Piotrowi, że ten chłopak kompletnie namieszał mi w głowie, że myślę o romansie. – Reakcja męża ją zszokowała. – Nie martw się – skomentował. – Jakoś przejdziemy przez tę kałużę. Z poukładanego informatyka nie stał się szalonym artystą, ale zaimponował Małgosi dojrzałością. Nie robił jej wymówek, gdy wracała później z pracy, choć się bał, że spotkała się z Igorem. Nie ograniczał jej wolności, ale sam zaczął inicjować wspólne wyjścia, brał mniej zleceń, żeby mogli wyjeżdżać gdzieś w weekendy, pobyć ze sobą, przegadać, gdzie leży problem w ich związku.

– Czułam, jak o mnie walczy – wspomina Małgorzata. – Tym mnie zdobył kolejny raz. Nie robił awantur, nie porównywał się do tamtego faceta, nie chciał się z nim konfrontować. Igor nie wyparował mi z głowy z dnia na dzień. Ale zerwałam z nim kontakt i oswoiłam się z myślą, że nie będzie go w moim życiu. Bo wybieram męża.