Steven Spielberg po raz kolejny zaprasza nas do krainy baśni. Będzie strasznie, powieje grozą, ale nie będzie agresji ani przemocy. Reżyser wraca w świetnej formie. A nowa baśń – na podstawie powieści Roalda Dahla – na pewno spodoba się i małym, i dużym widzom. 

Zdjęcie: materiały prasowe

Bardzo Fajny Gigant mieszka w krainie Olbrzymów. Każdej nocy wyrusza na łowy. W Krainie Snów łapie marzenia i chowa do słoika. Wielkimi krokami przemierza świat marzeń ludzi i poszukuje dziecka, które mógłby obdarować najpiękniejszym snem. Pewnej nocy jego poczynania widzi Sophie, mała dziewczynka mieszkająca w domu dziecka. Bardzo Fajny Gigant nie ma wyjścia – musi zabrać dziewczynkę ze sobą. Nie może pozwolić, by tajemnica o istnieniu gigantów ujrzała światło dzienne. Tak zaczyna się ta historia…

 

– To powieść o przyjaźni i lojalności, opowieść o chronieniu przyjaciół, historia, która pokazuje, że taki niepasujący do siebie duet: jak mała dziewczynka i nieforemny olbrzym potrafią rozwiązać największe problemy dorosłego świata – opowiada o swojej najnowszej produkcji Steven Spielberg. 

Kiedy Sophie i gigantyczny stwór spotykają się po raz pierwszy nic nie wskazuje, że między nimi narodzi się szczególna więź. Dzieli ich przecież wszystko. Dziewczynka jest malutka, BFG to wielki gigant z Krainy Olbrzymów. On zjada szlamgóry, warzydła, drajkota sam do siebie. Sophie mówi poprawnym językiem. On mieszka w Krainie Olbrzymów, ona – w sierocińcu. Pewnej nocy BFG  wsuwa swoją wielgachną rękę, by ostrożnie zabrać dziewczynkę – ale to nie oznacza kłopotów. To początek Przygody przez duże P w jaką samotny gigant zabiera samotną równie jak on dziewczynkę.  

Małą Sophie zagrała 11-letnia debiutantka Ruby Barnhill. Za chwilę będzie o niej głośno. Jej kariera może nabrać zawrotnego tempa, podobnie jak 34 lata temu doświadczyła tego  Drew Barrymore, gdy zagrała w filmie "ET" Spielberga. 

Zdjęcie: materiały prasowe

W roli Bardzo fajnego Giganta reżyser obsadził Marka Rylance'a, angielskiego aktora teatralnego, odtwórcę ról szekspirowskich, a swego czasu dyrektora teatru The Globe. Kinomani  zapamiętali go w oskarowej kreacji w filmie "Most szpiegów" ( w reżyserii Spielberga). 

I jeszcze słów kilka o autorze baśni. Postać wielkiego giganta – który ma wielkie uszy, (dzięki nim słyszy najcichsze nawet szmery świata) i wielkie serce, ma ponad siedem metrów wzrostu, ale  to mikry wynik w porównaniu z innymi mieszkańcami Krainy Olbrzymów (jego bracia liczą od dwunastu do szesnastu metrów!) – narodził się w głowie Roalda Dahla, angielskiego pisarza. Najpierw o mieszkańcach Krainy Olbrzymów i małej Sophie opowiadał swoim dzieciom i wnukom, pomysły zapisywał w zeszycie. Główna postać początkowo była chłopcem o imieniu Jody, z czasem została dziewczynką i dostała imię ukochanej pierwszej wnuczki pisarza. Książka wyszła drukiem gdy Dahl miał 66 lat. Została przełożona na ponad 40 języków (po polsku pierwsze wydanie pod tytułem "Wielkomilud"). W Polsce popularność zdobyły też jego inne powieści: "Matylda", "Wiedźmy", "Charlie i fabryka czekolady" (pamiętacie film z Johnym Deppem w roli głównej?!). 

Roald Dahl  to intrygująca postać – był brytyjskim szpiegiem, uwodził bogate Amerykanki, pisał teksty propagandowe, scenariusze filmowe (m.in. jest autorem jednego z Bondów(!). Podczas II wojny światowej wstąpił do RAF-u. Zestrzelony nad Pustynią Libijską zakończył karierę pilota. Jego ścieżka kariery przypomina losy innego lotnika-pisarza, Antoine'a de Saint-Exupery, autora arcydzieła "Mały książę".  

Zapowiada się wspaniała zabawa. Bez względu na wiek – z pewnością zakochacie się w Bardzo Fajnym Gigancie!

 

Bardzo Fajny Gigant, reż. Steven Spielberg, w rolach głównych: Ruby Barnhill, Mark Rylance, Penelope Wilton, Rebecca Hall, czas trwania: 115 min, dystrybutor Monolith