1. Słońce wytwarza w skórze witaminę D

Żadne inne żródło nie dostarczy nam takiej jej ilości jak słońce. Tak łatwo, szybko i do tego za darmo! Żeby zebrać dzienną dawkę tej niezwykle cennej witminy z pokarmem, trzeba by każdego dnia wypijać 8 szklanek mleka lub co drugi dzień zjadać wielką porcję makreli czy łososia, a to nie jest realne. Tabletki witaminowe? Niestety, łatwo je przedawkować, co prowadzi do osłabienia, torsji i zaburzenia pracy nerek. Najprostszym i najtańszym sposobem na zdobycie witaminy D jest wystawianie się na promienei słoneczne. Co najmniej przez kwadrans dziennie, odsłaniając 20 proc. ciała. Kłopot, gdy słońca brakuje – dlatego jeśli tylko jest, powinniśmy łapać jego promienie. Pamietajmy: przez niedobory “D” słabną kości i mięśnie, łatwiej zapadamy na cukrzycę, nowotwory, nawet choroby reumatyczne, rośnie też ryzyko rozwinięcia się depresji. A nawet 95 proc. z nas ma za mało witaminy D.

2. Chroni przed nowotworami

Aktywna forma witaminy D ma jeszcze tę cenną właściwość, że chroni przed niekontrolowanymi podziałami komórek. Innymi słowy: zapobiega nowotworom, zwłaszcza piersi i jelita grubego. Co z czerniakiem? Coraz więcej lekarzy przyznaje, że zagrożenie nim jest nieco wyolbrzymione. Zachorowania notuje się także u osób, które całe życia unikały opalania. Według badań prof. Edwarda Giovannucciego z Uniwersytetu w Harvardzie na każdą osobę cierpiącą na raka skóry wywołanego nadmiarem słońca przypada 30 chorych na nowotwory, których przyczyną jest niedobór słońca. Lepiej oczywiście zachować rozsądek. Czerniaka wywołuje promieniowanie UVA, a za syntezę witaminy odpowiada UVB. Warto byłoby więc stosować kremy z filtrami zatrzymującymi UVA, a przepuszczające fale krótkie. Bo filtrów trzeba używać, zwłaszcza przez pierwsze dni ostrego słońca. Chronią przed poparzeniem skóry, a to ono podnosi ryzyko rozwinięcia się nowotworów. Z czasem skóra przyzwyczaja się do słońca i staje się mniej podatna na wystąpienie choroby, które raczej nie zdarzają się osobom opalającym się od lat. Według niektórych badań ryzyko zachorowania obniża regularne picie kawy, a nawet stosowanie zewnętrzne jej na skórę. Ochronę ma zapewniać kofeina, która blokuje enzym odpowiedzialny za przekształcanie się uszkodzonych przez promienie UV komórek w rakowe. Warto też wiedzieć, że choć nowotwór często powstaje z komórek barwnikowych w skórze, to może pojawić się również w źrenicy oka lub w błonach śluzowych przewodu pokarmowego, co znaczy, że słońce nie jest głównym winowajcą.

3. Leczy infekcje

Okazuje się, że melanina, barwnik dający opaleniznę, nie tylko chroni przed poparzeniem skóry (jest naturalnym filtrem o sile SPF 5-10), ale też hamuje namnażanie się bakterii i grzybów. To odpowiedź, dlaczego ciemna skóra jest bardziej odporna na infekcje. Przekonali się o tym choćby amerykańscy żołnierze podczas wojny w Wietnamie – ci o jasnej karnacji częściej zapadali na infekcje dermatologiczne. Zresztą większość z nas rzadziej je łapie, gdy jest (nieprzesadnie) opalona.

4. Jest dobre na choroby skóry  

Chociaż wszyscy mamy z tyłu głowy, że opalanie się nasila powstawanie niedoskonałości skóry, coraz częściej się mówi, że może łagodzić zmiany trądzikowe. – Słońce działa jak fototerapia – tłumaczy dr Bartosz Pawlikowski, dermatolog z kliniki Medevac. – Ma właściwości przeciwzapalne. Dodatkowo UV uszkadza DNA bakterii, co zmniejsza ich populację na skórze i ogranicza zmiany. Niestety, często tylko chwilowo. Po lecie problem może się nasilać i trzeba wrócić do leczenia farmakologicznego – przyznaje dermatolog. Słoneczne światło wykorzystywane jest też do leczenia łuszczycy czy AZS. Ulgę chorym przynosi naświetlanie lampami emitującymi promieniowanie ultrafioletowe, choć wiadomo, że lepsze efekty daje ekspozycja na „żywe” słońce.

5. Obniża ciśnienie krwi

Badacze uniwersyteccy z Southampton i Edynburga dowiedli, że pod wpływem promieniowania słonecznego wytwarza się znacznie więcej tlenku azotu. Dlaczego to tak ważne? Dzięki temu związkowi rozszerzają się naczynia krwionośne, a co za tym idzie – obniża ciśnienie krwi. Tym samym spada ryzyko schorzeń układu krążenia (np. zawału serca, udaru), które są odpowiedzialne za 30 proc. wszystkich zgonów. Co ważne: opalanie wzmacnia siłę skurczu mięśnia sercowego, przez co zwiększa jego wydajność. Pobudza też krążenie krwi, dzięki czemu organizm jest bardziej dotleniony.

Ale uwaga! Może też zaszkodzić.

Oczywiście słońce ma swoją ciemną stronę: promienie UVA uszkadzają włókna kolagenu i elastyny, czego efektem jest utrata elastyczności, przebarwienia, zmarszczki i rozszerzone naczynka. Szacuje się, że gdyby nie światło, pierwsze zmarszczki pojawiłyby się na skórze dopiero po 60. roku życia! Lepiej więc chronić się (np.   twarz, dekolt i dłonie) kremami z filtrem. Ale resztę ciała lepiej czasem wygrzewać w cieple.

--

Zobacz też: Fakty i mity na temat opalania >>>

Recepta na piękną opaleniznę >>>