Ten odcinek był dla modelek wyjątkowo trudny. Uczestniczki programu wzięły udział w sesji z psychologiem, podczas której opowiadały o nienawiści do własnego ciała i samej siebie, o trudnych relacjach z rówieśnikami i tęsknocie za tymi, których nie ma. Zuza o swoich doświadczeniach postanowiła opowiedzieć w trzeciej osobie. W domu była chwalona i wspierana. Dzięki rodzicom uwierzyła, że wiele osiągnie. Kiedy jednak poszła do szkoły, a rówieśnicy zauważyli, że jest większa, musiała schować wszystko, co miała do zaoferowania, bo nikt tego nie chciał oglądać. Historia poruszyła wszystkie dziewczyny, bo chyba każda odnalazła w niej cząstkę swojej własnej. Celem tego spotkania była rozmowa dotycząca przejścia na drugą stronę strachu, czyli oswojenie tego, co jest postrzegane jako nasza słabość i trudność w budowaniu poczucia pewności siebie, a następnie przekucie tego w coś, co jest naszą bardzo dużą zaletą. - To w doświadczeniu modelki jest bardzo potrzebne – mówiła Patrycja Plewka, specjalistka w dziedzinie psychologii i psychoterapii. 

Oprócz sesji z psychologiem, uczestniczki czekała jeszcze jedna wzruszająca niespodzianka - w tym odcinku do dziewczyn przyjechali w odwiedziny ich bliscy. Po uczuciowych powitaniach przyszła pora na wspólną sesję zdjęciową przed obiektywem Marcina Łobaczewskiego, znanego fotografa, który pracował m.in. z takimi sławami jak Marek Kondrat, Andrzej Wajda czy Agnieszka Dygant. Psychiczne oczyszczenie, jakiego doznały uczestniczki po spotkaniu z psychologiem i rodziną, dało im siłę do kolejnych wyzwań, które czekały na nie w tym odcinku. Te, które nie mają życiowego partnera, miały okazję przetestować swoją pewność siebie w damsko-męskich relacjach. Rafał Maślak zabrał je na speed dating, czyli sesję szybkich randek. Zabawa polega na tym, że na poznanie drugiej osoby mamy zaledwie pięć minut. 

W piątym odcinku uczestniczki czekało jeszcze jedno spotkanie z mężczyznami, tym razem jednak męskie grono było znacznie liczniejsze, a zamiast na rozmowie trzeba było się skupić na własnym ciele. Zadanie polegało na zaprezentowaniu seksownej bielizny przed grupą dwustu strażaków. W doborze odpowiednich stylizacji pomogła dziewczynom Izabela Sakutova, ekspertka brafittingu marek Panache Lingerie. Dla części dziewczyn pokaz okazał się bardzo trudny. Najsłabiej poradziły sobie Julita, Żaneta, Kasia Nikiciuk i Monika. Zdania na temat tej ostatniej były wśród jurorów mocno podzielone. Według Ewy Minge i Rafała dziewczyna była zbyt męska, natomiast Emil i Ewa Zakrzewska uparcie twierdzili, że Monika ciężko pracuje i robi postępy. Ostatecznie jednak to właśnie ona pożegnała się z programem, podobnie jak Żaneta.

Zobacz jak wypadły uczestniczki w piątym odcinku "#Supermodelka Plus Size" >>>

--

Już za tydzień znów zobaczymy dziewczyny w zupełnie nowej roli. Tym razem czeka je trening sportowy z reżyserem i choreografem Krzysztofem KRISEM Adamskim i mnóstwo emocji w roli cheerleaderek na meczu siatkówki, a także sesja fitness. Kolejny odcinek „#Supermodelki Plus Size” w środę, 11 października o 20:40 w Polsacie.