To nieprawda, że gdy pojawia się na tym świecie maluch, potrzebuje tylko maminej piersi i świętego spokoju. Więź emocjonalną z dzieckiem każdy z rodziców buduje już od pierwszych dni po narodzinach smyka. Noworodek oczywiście jeszcze nie rozumie, co się wokół niego dzieje, ale doskonale wyczuwa, kto jest obok niego. Kiedy bierzesz go na ręce, czuje twoje ciepło i zapach, słyszy bicie twego serca. Co oznacza, że ty tato, razem z mamą, tworzysz cały świat, jaki na razie zna wasze dziecko. Już dziś jesteś więc dla swej pociechy kimś wyjątkowym i niezastąpionym. Na każdym etapie swego małego życia brzdąc będzie bardzo cię potrzebował. Oto kiedy i dlaczego twoja aktywna obecność w jego życiu jest tak ważna.

...przychodzę na świat

Wzruszony patrzysz na właśnie urodzonego smyka: „Cześć to ja, twój tata” – nic, żadnej reakcji. Wydaje się, że na tym etapie interesują go tylko piersi mamy (absolutnie to rozumiesz!), a twoje bycie ojcem ograniczy się do dowożenia pieluch. Gdy próbujesz sam coś zrobić przy dziecku, żona zasypuje cię uwagami? Nie daj odpędzić się od smyka! Weź maleństwo śmiało na ręce, nieś do kąpieli – nie jest ze szkła, nie rozpadnie ci się w dłoniach. Im częściej będziecie razem, tym szybciej nawiążecie ze sobą kontakt.
To jest bardzo ważne, bo ten mały żuczek, pozornie nieświadomy świata, uważnie rejestruje, co się wokół niego dzieje. W jego umyśle odciskają się pierwsze ślady ludzi, których za chwilę pokocha. To, co pierwsze w życiu, pamięta się najmocniej. A więc nosząc w ramionach maleńkiego faceta, przewijając maciupeńką dziewczynę, przywiązujesz ich do siebie. W tych szalonych pierwszych tygodniach nieraz zastaniesz w domu maleństwo i jego mamę tonących we łzach – bo kolka, zmęczenie, katar. Ratuj oboje, biorąc po kolei w ramiona, a potem zabierając na odprężający spacer, albo układając do rodzinnej drzemki na kanapie.

...uczę się być samodzielny

Twój malec zbliża się do drugich urodzin. Ostatnio stał się bardziej płaczliwy, złości się o byle drobiazg, zrzuca czapkę, którą założyła mu mama, wyrywa się z jej objęć w czasie wędrówki po schodach. To dlatego, że chce się czuć niezależny, pokazać, jak dużo umie już zrobić sam. Sęk w tym, że często mama traktuje go, jakby nadal był bezradnym niemowlęciem.
Teraz jesteś potrzebny, by wspierać samodzielność dziecka, kierować sytuacją tak, żeby jak najczęściej mogło czuć się panem siebie. Niech smyk sam się ubiera (pomagaj dyskretnie), nalewa sobie sok (i sam wytrze, gdy rozchlapie), na spacerze maszeruje w pewnej odległości od ciebie. W plenerze niech szaleje, tak jak lubi – wymachuje kijem, rzuca kamykami do kałuż, tarza się w śniegu. Im częściej pozwolisz mu na swobodę, tym łatwiej później podporządkuje się twoim poleceniom.

...mam atak złości

„Nie zawsze można robić to, co się chce” – tłumaczycie dziecku. Trudno mu się z tym pogodzić, dlatego buntuje się i złości, gdy słyszy wasze „nie”. Być może twoja żona, jak wiele innych zmęczonych awanturami mam, daje smykowi to, czego się domaga. A potem, widząc, że malec wszedł jej na głowę robi mu wymówki – on zaś traci orientację, co mu wolno, a czego nie.
Jesteś potrzebny, by pomóc mamie określić i konsekwentnie egzekwować zasady, których wasz szkrab musi przestrzegać. Jeśli wspólnie ustaliliście, że nie wolno mu wspinać się na meble, reaguj za każdym razem, gdy o tym zapomni. Nieraz malec wystawi cię na próbę: „Co właściwie zrobi tata, gdy udam, że go nie słyszę?”. Postaraj się poradzić sobie z tą sytuacją bez podnoszenia głosu – poinformuj brzdąca, co stanie się, jeżeli cię nie posłucha, powiedz np.: „Pójdziesz do swojego pokoju”. Jeśli nadal nie reaguje, powtórz ostrzeżenie i w razie potrzeby zrób to, co zapowiedziałeś. Po lekcji dyscypliny przyda się porcja miłości. Gdy kara się skończy, weź malucha na kolana i spokojnie wytłumacz mu jeszcze raz, dlaczego skoki po meblach to zły pomysł. W zamian zaproponuj szkrabowi, aby np. powspinał się na twoje ramiona.

...zostaję w przedszkolu

Mija kolejny rok i prowadzicie malca do przedszkola. W szatni długie, smutne pożegnanie. Trudno jest puścić maminą rękę, a i mama kompletnie się rozkleja, usiłując wyplątać się z uścisku zrozpaczonego smyka. Znów, tato, jesteś niezastąpiony – musisz pomóc tym dwojgu się rozstać. Przez pierwsze tygodnie to ty odprowadzaj waszą pociechę do przedszkola. W domowym przedpokoju dziecku łatwiej będzie powiedzieć mamie „pa”, mniej straszno zostawiać za sobą dom, gdy tata mocno trzyma za rękę. Rozstanie w przedszkolnej szatni też potrwa krócej, bo przy tacie człowiek tak się nie rozkleja. Opowiedz prawdziwą lub zmyśloną historię o tym, że sam w przedszkolu bałeś się wielu rzeczy. I nawet raz płakałeś (serio, tata płakał!), a potem poznałeś kolegów i super się bawiłeś. Przy pożegnaniu powiedz szkrabowi, że jest wspaniały, dzielny i na pewno da sobie radę. Przypomnij kto i kiedy go odbierze, powiedz, co miłego zrobicie razem po powrocie do domu.

...dostaję rolę przedstawieniu

W przedszkolu szykuje się przedstawienie – „Będę jesiennym liściem, tato, przyjdziesz?”. Patrzysz na termin spektaklu – o kurczę, bez szans! Masz ważne spotkanie z klientem, jesteś umówiony z szefem. Pewnie malec jak zawsze powie wierszyk, nic wielkiego się nie stanie, jeśli tego nie zobaczysz. Takie myślenie to błąd! Rola liścia jest dla twego zucha tym, czym dla ciebie zlecenie, które chcesz zaprezentować nowemu dyrektorowi. Spinasz się, szykujesz, a tu najważniejszy człowiek nie przychodzi! „Przecież będzie mama” – myślisz. To nie to samo. Malec instynktownie czuje, że zachwyt rodzicielki ma gratis za to, że jest. Ale jeśli tata – ten siłacz, który umie otworzyć każdy słoik i nie boi się żadnego psa – bije brawo, to znaczy, że smyk naprawdę spisał się na medal. Jeżeli ojciec przyszedł, choć ciągle narzeka, że nie ma czasu, to znaczy, że brzdąc i to, co robi, jest naprawdę ważne. Pamiętaj tato: jeśli skandujesz imię swego dziecka na przedszkolnej olimpiadzie to znaczy, że wierzysz w jego sukces. A jeśli ty wierzysz, to ono też!

...potrzebuję autorytetów

Gdy człowiek ma już kilka lat, przychodzi wreszcie czas, by powoli zacząć wyfruwać spod maminych skrzydeł. Coraz częściej dawać jej buziaka i samodzielnie ruszać do kolegów i swoich Bardzo Ważnych Spraw. Czasem mama, zatroskana o bezpieczeństwo malca, za bardzo przytrzymuje go przy sobie i nie pozwala mu na samodzielność. Wtedy ty, tato, powinieneś delikatnie pomagać mu się wyswobodzić z jej czułych objęć.
Pokaż dziecku, że świat jest ciekawy i że można się w nim dobrze bawić. Udzielaj odpowiedzi na pytania, opowiadaj o zwierzętach, Indianach i o swoich przygodach, zabieraj w atrakcyjne miejsca – do zoo, na lotnisko, do muzeum i wesołego miasteczka. Ucz brzdąca różnych umiejętności – w sklepie niech sam coś kupi, w restauracji sam zamówi sobie danie, zapyta przechodnia o godzinę. Wiele radości i pewności siebie daje sport – rower, rolki, pływanie, narty – ucz go wszystkiego, co sam umiesz. A może nawet zaczniecie uczyć się czegoś razem?

POWODY, DLA KTÓRYCH TATA JEST WAŻNY:

1. JEST PIERWSZYM MĘŻCZYZNĄ W ŻYCIU DZIECKA

A co za tym idzie, ideałem męskości, do jakiego dążyć będzie jego syn i jakiego kiedyś na męża będzie szukać jego córka. Postaraj się, by ten wzór był naprawdę godny naśladowania!

2. STAWIA GRANICE

Mówi się, że mama jest od kochania, a tata od wymagania. I coś w tym jest. Pozwól zonie rozpieszczać malucha i kochać go do szaleństwa, ty tez kochaj, ale dbaj bardzo o to, by smyk wiedział, co mu wolno, a czego absolutnie nie. Dzieci muszą mieć jasno określone granice – dzięki temu czuja się bezpieczniej.

3. UCZY DZIECKO ODWAGI ODKRYWANIA ŚWIATA

Twoją rolą jest zachęcanie potomka do poznawania świata. Zabieraj szkraba na wycieczki, uprawiaj z nim sport i ucz go, jak może pokonywać własne słabości. Stawiaj mu małe wyzwania i zawsze nagradzaj, gdy maluch okaże dzielność!

Autor: Anna Łukaszewicz, psycholog