Podkład idealny - czyli jaki?

To na pewno kosmetyk do zadań specjalnych. Żyjemy szybko, dużo pracujemy i sporo wymagamy od produktów, które lądują w naszej kosmetyczce. Ta siódemka zebrała w naszej redakcji najwyższe noty. Wzięłyśmy pod lupę trwałość, skuteczność w maskowaniu niedoskonałości, dopasowanie do różnych typów cery, skład, konsystencję oraz wydajność. Każda z nas jest inna, ma różne potrzeby i problemy, które chciałaby zamaskować. Oprócz tego, dla każdej z nas ważne było samo doświadczenie z produktem - oraz to, czy było ono przyjemne.

Biorąc pod uwagę wszystkie te cechy, wybrałyśmy dla was crème de la crème spośród dostępnych na rynku podkładów. To kosmetyki, które towarzyszą nam na co dzień i zdają egzamin, nawet w najbardziej zabiegane dni.

O jakie produkty chodzi? 

Oto 7 najlepszych podkładów według redaktorek Claudii!

Podkład mineralny Annabelle Minerals, Odcień Golden Fairest

Ania, redaktor działu Zdrowie i Uroda: Uwielbiam ten podkład, choć raczej powinnam go nazywać kryjącym pudrem. Bez silikonów, parabenów i innych niepotrzebnych gości. Nakładam go tylko na strefę T, tam, gdzie mam skórę tłustą  i leciutko zaczerwienioną przez popękane naczynka (przy skrzydełkach nosa). Puder dobrze kryje i leciutko rozświetla skórę. To, za co go uwielbiam, to łatwość nakładania. Nabieram go specjalnym pędzlem (mini kabuki), i szu – szu, szu, muskam twarz - i gotowe. Jeszcze tylko tusz do rzęs, brwi - i mogę biec. Moje odkrycie: najlepiej nakładać go kwadrans po wklepaniu kremu, żeby nie nałożyć go za dużo. Im mniej, tym lepiej.

L'Oreal Paris, True Match, odcienie: Odcienie: N1 Nude Ivory i N2 Vanilla

Marta, redaktor Claudia.pl: używam tego podkładu już od kilku lat, przez ten czas zmieniały się kolory, ale zawsze dobierałam idealny dla siebie. Za co go kocham i jestem mu wierna? Przede wszystkim ma cudowną płynną konsystencję, świetnie się rozprowadza i dopasowuje do skóry. Nie tworzą się grudki. Mam cerę mieszaną, True Match nie zatyka porów, nie powoduje błyszczenia skóry, a skóra oddycha. Do tego jest niemal bezzapachowy, co jest dodatkowym atutem, bo nie lubię „pachnących” kosmetyków do twarzy.

Aplikuje się go za pomocą pompki, więc dozuję na dłoń tyle ile potrzebuję. Rozprowadzam go palcami bo tak lubię najbardziej. Pomimo tak lekkiej konsystencji, dobrze kryje zaczerwienienia i niedoskonałości skóry. Mam w domu zawsze dwa kolory – bardzo jasny N1 i ciut ciemniejszy N2. Często je mieszam. Zimą do jaśniejszego dodaję małą kropelkę ciemniejszego, wiosną odwrotnie, a latem używam tylko N2. Efekt: Gładka, aksamitna cera, idealne pokrycie, długotrwały efekt.

Estée Lauder Double Wear Light, Odcień: Intensity 0.5

Ania, redaktor Claudia.pl: Mam dość problematyczną cerę. Odkąd pamiętam borykam się z zaczerwienieniem i rozszerzonymi naczynkami, typowymi dla cery nadreaktywnej. Do tego, moja skóra ma tendencję do zaskórników i błyszczenia, zwłaszcza w strefie T. Potrzebuję więc dość mocnego krycia, które wyrówna koloryt i zatuszuje drobne zaczerwienienia, a do tego lekko zmatowi moją twarz. Ten podkład spełnia wszystkie te założenia, jednocześnie nie tworząc na twarzy nieestetycznej maski. Do tego nie wysusza skóry, co często zdarza się przy podkładach matujących. Ma konsystencję aksamitnego kremu, która z początku sprawia wrażenie nieco tłustej, ale już po chwili skóra staje się przyjemnie matowa.

Jak większość blondynek o bardzo jasnej karnacji, mam spory problem z doborem odpowiedniego odcienia. Nie może być zbyt ciemny, ale powinien zawierać żółte pigmenty, które będą przeciwwagą dla wszelkich "czerwoności". Pod tym względem, Double Wear Light trafia w dziesiątkę. Dodatkowy bonus to filtr SPF10 - może niewysoki, ale gdy zapomnę nałożyć krem z filtrem nie stresuję się, że moje naczynka uwidocznią się pod wpływem słońca, gdy rano przez chwilę znajduję się na zewnątrz. Jest też znacznie lżejszy od oryginalnego Double Wear, który - jeśli chodzi o matowienie i krycie - jest dla mnie podkładem pancernym. Wersja light pozwala osiągnąć podobny efekt, ale bez uczucia ciężkości. Koloryt jest więc pięknie wyrównany, a twarz wypada świeżo i promiennie. Efekt utrzymuje się na skórze właściwie przez cały dzień.

Clarins, Teint Multi-Régénérant

Ewelina, redaktor Działu Kulinaria i Wnętrza: Od lat szukałam podkładu moich marzeń, przede wszystkim takiego który by skutecznie matował moją skórę. I choć przetestowałam wiele fluidów, także tych z wyższej półki, nigdy nie byłam całkowicie zadowolona z efektów. Z biegiem lat jednak zmieniły się moje preferencje, skóra wprawdzie przetłuszcza się nadal, mocno zmatowiona nie wygląda już dobrze – twarz jest płaska, widać drobne zmarszczki. Przestałam więc aż tak bardzo domagać się matowienia, a bardziej skupiłam się na pielęgnacji. Od kilku miesięcy stosuję Teint Multi-Régénérant firmy Clarins. I jestem z niego naprawdę zadowolona. Podkład ma działanie pielęgnacyjne, ujędrnia i lekko nawilża. Jest idealny dla skóry dojrzałej (choć przeczytałam na forum, że stosują go również młode osoby, bo skutecznie maskuje różne niedoskonałości – rozszerzone pory, przebarwienia, popękane naczynka). Nie jest superkryjący, ale tuszuje to co trzeba, a nie daje wrażenia maski. Nie  matuje tak, jak bym chciała i skóra oczywiście wymaga kilkukrotnego przypudrowania w ciągu dnia, ale inne zalety równoważą tę wadę.

Praktycznie cały dzień utrzymuje się na skórze, nie ciemnieje, nie warzy się, ładnie się rozprowadza (butelka z dozownikiem). Pokryta nim twarz wygląda młodziej (a przynajmniej  tak mi się wydaje:)), sprawia też wrażenie bardziej wypoczętej i rozświetlonej.

La Mer - The Soft Fluid Long Wear Foundation SPF20

Justyna, redaktor Claudii: Moja cera jest sucha i bardzo szybko wchłania („wypija”)  wszystkie kosmetyki, które po chwili znikają bez śladu, a ja mam wrażenie, że nic nie nałożyłam. Ten podkład to moje tegoroczne odkrycie i wszystko wskazuje na to, że znalazłam kosmetyk idealny. To luksus, ale wart swojej ceny. Jest rewelacyjny. Ma lekką aksamitną konsystencję, bardzo łatwo się go nakłada, świetnie kryje, ale nie tworzy maski. Pokrywa  twarz cieniutką satynową warstwą. Wyrównuje koloryt skóry i idealnie się z nią stapia. Skóra wygląda pięknie, ale też zdrowo i naturalnie. Do tego jest bardzo trwały, utrzymuje się cały dzień. I co najważniejsze: używając go, nie mam uczucia nieprzyjemnie napiętej skóry nawet po wielu godzinach.

Bonusy? Same. Kosmetyk ten zawiera unikalną formułę The Miracle Broth La Mer, która odmładza, nawilża i pielęgnuje skórę, przeciwutleniacze oraz oczywiście filtry SPF20. Spełnia wszystkie marzenia: rozświetla, kryje i matowi skórę, a przy okazji ją nawilża i odżywia. Daje poczucie komfortu przez cały dzień. Podkład jest niestety drogi, luksusowy, ale wart swojej ceny i niezwykle wydajny. Naprawdę wystarczy odrobina kosmetyku, by pokryć całą twarz i osiągnąć doskonały efekt, używam go codziennie już trzeci miesiąc i jeszcze nie doszłam do połowy.

Bourjois - 123 Perfect Foundation, Odcień: 51 light vanilla

Ania, redaktor Claudia.pl: To mój drugi ulubiony podkład. Jest ultralekki i, choć znacznie mniej kryjący niż Double Wear, zapewnia niezwykle świeże, matowe wykończenie, a przy tym dodaje skórze odrobinę blasku. Najbardziej lubię go za to, że pięknie wyrównuje koloryt. Zawiera trzy różne odcienie pigmentów: zielone, które maskują zaczerwienienia i naczynka, żółte, które maskują cienie pod oczami i różowe, które odpowiadają za delikatne rozświetlenie cery. I faktycznie - jest to połączenie idealne. Nawet dla cery tak problematycznej jak moja. Duży plus za konsystencję, którą łatwo i przyjemnie wklepuje się w skórę i wydajne opakowanie z pompką - starcza naprawdę na bardzo długo. Lekka formuła pozwala na stopniowanie krycia i uzyskanie bardzo naturalnego efektu. Podkład jest też wyposażony w filtr SPF10. Jedyny minus: mógłby być odrobinę bardziej trwały.

Podkład Maybelline Affinitone HD, latem odcień: 09 opal rose, zimą: 02 light porcelain

Gabrysia, redaktor Claudia.pl: Mój ulubiony podkład znalazłam w kosmetyczce Mamy. Dlaczego szybko stał się moim ulubieńcem? Ponieważ pomimo lekkiej i płynnej konsystencji dobrze ukrywa niedoskonałości i nadaje skórze bardzo świeży i promienny wygląd. Mam cerę mieszaną, skłonną do niedoskonałości, więc Affinitone HD jest strzałem w dziesiątkę. Nie zatyka porów, jednocześnie delikatnie nawilża skórę i pozostawia matowe wykończenie. Używam go przez cały rok, na co dzień oraz na ważne dla mnie wyjścia – sprawdza się w każdej sytuacji. Przez rzadką konsystencję nakładam go palcami na twarz i rozprowadzam gąbeczką. Aby go utrwalić używam sypkiego pudru i mam pewność, że przez cały dzień moja twarz wygląda na świeżą i wypoczętą.

Zobacz też: 7 kosmetycznych hitów z polską metką >>>