Pracuje Pan w telefonie uzależnień behawioralnych, na czym polega taka pomoc?

Pomoc psychologiczna w telefonie od stacjonarnej różni się tym rzecz jasna, że mamy do dyspozycji tylko swój głos i głos rozmówcy. To ułatwia nawiązanie kontaktu, ponieważ rozmówca czuje się bezpiecznie i jest anonimowy. Łatwiej wtedy jest mu się „otworzyć. Podczas rozmowy próbujemy zidentyfikować problem i pokazać, na ile determinuje on życie naszego klienta. Staramy się też zmotywować do leczenia, czyli np. podjęcia stałej terapii, znajdujemy mu ośrodki terapeutyczne w całej Polsce. Wspieramy także naszych klientów w podejmowaniu przez nich racjonalnych decyzji, ale nigdy nie mówimy, co dany klient ma zrobić, tylko razem szukamy rozwiązań. Podsumowując, w telefonie pomagamy radzić sobie z kryzysem.

Z jakimi problemami ludzie dzwonią?

Do nas dzwonią osoby borykające się z problemami uzależnień behawioralnych. Nie chodzi tu o alkoholizm, narkomanię czy lekomanię. Uzależnienia behawioralne dotyczą wykonywanych przez człowieka czynności. Z naszych statystyk wynika, że najczęstszy problem to hazard (w wersji stacjonarnej, jak i online), a potem uzależnienie od nowoczesnych technologii (internetu, gier komputerowych, portali społecznościowych, czatów itd.). Do dosyć popularnych czynności, które mogą uzależniać, należą również seks, zakupy, branie pożyczek i kredytów, praca, ćwiczenia fizyczne, jedzenie, zabiegi upiększające.  

Sporo uzależnionych dzwoni?

Owszem, mamy dużo telefonów. Ale dzwonią nie tylko uzależnieni, ale też ich bliscy. Bo jeśli pojawia się nałóg w rodzinie czy w związku, dotyka on z reguły najpierw osoby bliskiej. To ona pierwsza widzi problem i ponosi negatywne konsekwencje uzależnienia. Na przykład dzwoni załamana żona, która podejrzewa męża o hazard. Okazuje się, że konto jest na minusie, przychodzą listy z windykacji, wydzwaniają obcy ludzie. Później taka żona uświadamia sobie, że mąż często znikał na noce, mówił, że musiał do późna pracować, stał się obcy i niedostępny. Zrozpaczona próbuje z nim rozmawiać z mężem, ale ten wszystkiemu zaprzecza. To krytyczna i podbramkowa sytuacja dla osoby bliskiej. Nie wie, co zrobić i wtedy dzwoni do nas.

Ale teraz nie można np. iść do kasyna czy na zakupy. To czy to znaczy, że ci ludzie siłą rzeczy zostali zmuszeni do abstynencji od hazardu czy shoppingu?

Dla osoby uzależnionej nie ma rzeczy niemożliwych w pielęgnowaniu nałogu! Istnieją od dawna wirtualne kasyna i zakłady bookmacherskie. Zakupy online zaś w czasie kwarantanny są szczególnie dostępne i dość mocno promowane w internecie. Z drugiej strony czas izolacji i stłoczenia rodzin w domach sprzyja ujawnianiu się uzależnień. Teraz widzimy się non stop i łatwiej dostrzec, że ktoś ma z czymś problem. Na przykład żona odkrywa, że mąż ogląda nałogowo pornografię, mimo że wcześniej nie miała o tym pojęcia, a nie układało im się w łóżku. Albo np. partner jest silnie nabuzowany, wybucha, jest agresywny, bo nie może jak zwykle odreagować napięcia na siłowni. Ale bywa też, że np. ciągle nieobecny w domu mąż nagle odkrywa, że w szafie żony wiszą tuziny ubrań z metkami albo że ona non stop siedzi w telefonie. Kiedy indziej nie miałby czasu, żeby się temu przyjrzeć. Dlatego wcale nie jest tak, że podczas kwarantanny uzależnienia są jakby zawieszane. To przymusowe siedzenie w domu zdecydowanie potęguje różne trudności, wiele osób nie potrafi radzić sobie z uczuciami: lękiem, złością, gniewem, frustracją. W naszym psychologicznym slangu mówimy o problemach z prawidłową regulacją emocji. I wtedy pojawia się ta nieprawidłowa, czyli rozładowanie napięcia przez nałóg.

Zdaje się też, że teraz szczególnie jest groźny czas dla dzieci. Zwykle rodzice narzekają, że trudno je odciągnąć od internetu, a teraz mają zdalne lekcje, siedzą na skajpie, żeby się spotkać z rówieśnikami.

Zgadza się. I rodzice do nas teraz dzwonią jeszcze częściej. Niektórzy pytają, co robić by nie doszło do uzależnienia, ale są i tacy, którzy już przegapili ten moment. Na przykład mama chce wyłączyć komputer czy zabrać telefon nastolatkowi, a zostaje popchnięta. Okazuje się, że syn czy córka po nocach nie śpi, tylko powiedzmy gra, potem nie jest w stanie wstać na lekcje, dostaje złe oceny. Mamy więc już do czynienia z poważnymi konsekwencjami. Często matka, doświadczając tej formy agresji, czuje się bezradna i zaczyna się bać własnego dziecka. W sytuacji, gdy ono boryka się z uzależnieniem, trzeba objąć procesem terapeutycznym całą rodzinę. Samo leczenie nastolatka nie wystarczy, tak jak szukanie winy wyłącznie w nim.  
Ale muszę też powiedzieć, że pandemia wywołuje również odwrotne skutki. Są dzieci, które zaczynają mieć przesyt świata wirtualnego. Mam akurat na terapii nastolatka, którego rodzice sugerowali problem z nadużywaniem konsoli. Okazało się, że podczas kwarantanny przeszedł wszystkie poziomy swoich ulubionych gier, a teraz wręcz tęskni za wyjściem na dwór i spotkaniami z kolegami. Jest więc też strona optymistyczna.

W necie jest mnóstwo memów, że wszyscy teraz się objadają. Pewnie osoby z zaburzeniami odżywiania są teraz w szczególnie trudnej sytuacji.

Owszem. Śmieszne niekiedy memy ilustrują poważny trend. Regularne zjadanie wysokokalorycznych produktów oraz tych z wysoką zawartością węglowodanów może się teraz nasilać. Niektóre osoby nie radzą sobie z długotrwałą izolacją, pragną zrzucić napięcie z tym związane lub uciec od stanów smutku, skutecznie opróżniając zawartość lodówki. Gdy ktoś taki do nas zadzwoni, próbujemy rozmawiać o emocjach i o tym, jak je rozładować bez podjadania.

Czy dzwonią do Was ludzie na początku swoich problemów, czy jak już są mocno uzależnieni?

Z reguły osoby uzależnione behawioralnie długo nie odczuwają skutków swojej choroby. Bo trzeba jasno podkreślić, że uzależnienie jest jednostką chorobową. Najczęściej jesteśmy takim psychologiem pierwszego kontaktu. Większość osób uzależnionych, jak i bliskich dopiero w kontakcie telefonicznym z psychologiem utwierdza się, że to realny problem i ma okazję do skonfrontowania się z rzeczywistością. Dostaje też wskazówki, co może być następnym krokiem i co wtedy robić.

Dlaczego ludzie wybierają Was, a nie własnego terapeutę?

To nie do końca jest tak. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że uzależnienie jest chorobą i można, a nawet trzeba ją leczyć. My z kolei w telefonie staramy się przekazać im wiedzę na ten temat. Zdecydowanie łatwiej jest połączyć się anonimowo z psychologiem niż udać się od razu do konkretnego ośrodka. Do takich działań potrzebna jest odwaga do stawienia czoła chorobie. A tej ostatniej naszym rozmówcą najczęściej brakuje. O tym też z nimi rozmawiamy. Telefony jednak nie są w stanie zastąpić terapii w formie kontaktu stacjonarnego. I na ten fakt również uwrażliwiamy dzwoniących.

Co robić, gdy widzimy, że bliska nam osoba jest uzależniona, jak możemy pomóc?

To częste pytanie, które zadają nam osoby bliskie uzależnionych. Niestety, nie mamy na nie złotego środka, czy rozwiązania idealnego. Każda sytuacja ma inne podłoże. Należy pamiętać, że zazwyczaj osoba uzależniona nie chce widzieć problemu, ani tym bardziej szukać rozwiązań. Jest oporna, a przystawiona do muru bywa często agresywna. Takie zachowania są wpisane w specyfikę uzależnienia. Niemniej jednak ważne jest pamiętać o tym, że pomóc osobie uzależnionej możemy swoją konsekwentną postawą, stawianiem granic. Czasem potrzeba trudnych czy wręcz radykalnych decyzji.

A telefony od kobiet i mężczyzn czymś się różnią? Któraś płeć jest na coś bardziej narażona?

Wydaje się, że kobiety są częściej narażone na zakupoholizm czy nałogowe objadanie się. Wśród mężczyzn zaś znajdziemy częściej hazardzistów i siecioholików. Zdarzają się jednak wyjątki np. seniorka uzależniona od zdrapek, czy objadający się mężczyzna. Uzależnienie od sportu czy kredytów może łączyć w równym stopniu obydwie płcie. Zauważam jednak, że wzrasta odsetek dzwoniących mężczyzn. To dobra prognoza, ponieważ jeszcze parę lat temu telefonów od mężczyzn było znacznie mniej. Panie nie mają zazwyczaj trudności w szukaniu pomocy dla siebie, czy bliskiej osoby.

Czy wykonanie przeze mnie jednego telefonu naprawdę może zmienić moje życie?

Nie od razu. Jak mówi znane powiedzenie „Rzeczy niemożliwe robimy od razu, na cuda trzeba poczekać”. Czasem to „niemożliwe” oznacza po prostu danie komuś nadziei, że można pokonać nałóg, udzielenie wsparcia dzwoniącemu w danym momencie. Bywa, że sukcesem już jest to, że osoba z nałogiem, zamiast kompulsywnie się najadać czy robić zakupy, właśnie dzisiaj, dzięki rozmowie z nami, powstrzyma się od tego, chociaż wydawało jej się to niemożliwe.

Ile w takim razie trzeba poczekać na ten cud?

W naszym psychologicznym gronie śmiejemy się, że najczęstsza odpowiedź psychologa brzmi „to zależy”. I tak mogę pani odpowiedzieć. Bo nie ma jednej diagnozy dla wszystkich. Ten cud zdarzy się, gdy uzależniona osoba będzie chciała się pozbyć nałogu i nad tym popracuje. Z nami robi pierwszy krok do wyzdrowienia.

 

Tomasz Górecki - Psycholog i psychoterapeuta
Koordynator Programu Interwencji Kryzysowej w Instytucie Psychologii Zdrowia PTP, psychoterapeuta w Ośrodku JA w Warszawie

--------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeśli jesteś uzależniona behawioralnie lub ktoś z twoich bliskich, zadzwoń pod ten numer 801-889-880. Jest czynny codziennie w godzinach 17-22.