Wszyscy potrzebujemy bliskości i czułości. Po latach o tym często zapominamy. A To ważne filary, by nasz związek był udany i trwały. Jak zbudować szczęśliwy związek, który przetrwa lata?

Jak zbudować trwały związek?

Widuję ich co kilka dni. Za każdym razem, gdy ich spotykam, zwyczajnie się wzruszam. Bardzo eleganccy, zadbani, niemal zawsze uśmiechnięci. Oboje są już mocno po 80. Siwe włosy nie zmieniają tego, że wyglądają trochę jak... para nastolatków. Starszy pan i starsza pani. Gdy przechadzają się warszawską aleją Kasztanową, trzymają się za ręce. Idą powoli, patrzą na drzewa i przechodniów. Gdy głaszczą moje psy, uśmiechają się do mnie, ale zawsze patrzą sobie w oczy. A w tych oczach jest spokój i radość. Może kiedyś się odważę i po prostu zapytam ich: jak oni to robią?
Bo o takim związku marzy chyba każda z nas.

Chcemy być razem

Dziś, w XXI wieku, my, kobiety, solo radzimy sobie świetnie. Jesteśmy coraz częściej niezależne finansowo, samodzielne, doskonale funkcjonujemy w pojedynkę. Nie musimy już wchodzić w związki z braku wyboru, jak często nasze babcie. A jednak w związki wchodzić chcemy. Według badań przeprowadzonych przez ARC Rynek i Opinia Polacy twierdzą, że miłość nadaje sens ich życiu, a życie w związku jest po prostu łatwiejsze.
– Wbrew obiegowym opiniom, że to kobietom bardziej zależy na stałej relacji, okazuje się, że obie płcie w jednakowym stopniu doceniają rolę miłości w życiu i jednakowo jej pragną.
To bardzo pozytywny wniosek – mówi Joanna Godecka, psychoterapeutka, ekspertka akcji „Jak kochają Polacy?”. Aż 92 proc. Polaków uważa, że aby związek był szczęśliwy, konieczna jest ciągła praca nad nim, 87 proc. twierdzi, że bez zaangażowania i dbania o relację uczucie się skończy. Filarami udanego związku są miłość (80 proc.), szacunek (76 proc.) i zaufanie (75 proc.). Namiętność i seks są istotne dla Polaków, a zdaniem 68 proc. seks bez miłości nie daje żadnej satysfakcji.
To tylko garść danych statystycznych, które wyraźnie pokazują, że większość z nas potrzebuje stałego i dobrego związku, by czuć się dobrze i bezpiecznie. I po prostu żyć lepiej.

Zakochajcie się od nowa

Zakochanie to fantastyczny stan. Gdy mózg zalewa chemiczny koktajl, czujemy się doskonale. Miłość romantyczna, czyli stan zakochania właśnie, została nazwana „naturalnym uzależnieniem”. Aktywuje ona mózgowy ośrodek nagrody, dostarczając mózgowi dopaminę. To dlatego kiedy się zakochujemy, czujemy się tak pobudzeni i zmotywowani. Tyle że romantyczna, namiętna miłość z czasem zanika. Wiele par na tym etapie przechodzi kryzys. Motyle w brzuchu pojawiają się jakby rzadziej, w związek wkrada się rutyna. Jeśli nie zrobimy wtedy nic, by o relację zadbać, ma niewielkie szanse na przetrwanie.
Bo mózg dopaminę kocha i za wszelką cenę będzie się jej domagał. Badacz relacji Arthur Aron, profesor psychologii, udowodnił w badaniach, że łaknący dopaminy mózg można nakarmić także w stałym związku. Pomaga w tym robienie razem wciąż nowych rzeczy. Gdy doświadczamy wspólnie z partnerem czegoś nowego, nasz mózgowy system nagród pobudza się dokładnie tak samo jak w fazie zakochania – zalewa go dopamina i noradrenalina. To może być cokolwiek: nocny maraton filmowy, na którym nigdy nie byliście, wspólna gra w tenisa, o której oboje nie macie zielonego pojęcia, warsztaty kuchni tajskiej, której jeszcze nie znacie. Partnerzy, którzy regularnie dzielą się nowymi doświadczeniami, są szczęśliwsi i bardziej sobie bliscy niż ci, którzy razem robią przyjemne, ale znajome rzeczy.

Magia bliskości

Nie da się wiecznie żyć na „miłosnym haju”, bo na dłuższą metę byłoby to po prostu nie do zniesienia. Można jednak ze sobą być przez wiele lat i czuć, że to jest właśnie to. Psychologowie wymieniają trzy ważne aspekty, dzięki którym związek jest naszą bezpieczną strefą komfortu, w której czujemy się po prostu dobrze. To intymność, bliskość i uważność. W budowaniu intymności wbrew pozorom wcale nie chodzi o seks! Ten jest bardzo ważny, bo bez miłości fizycznej mało który związek przetrwa bez zdrady. Ale równie istotne są drobne, czułe gesty na co dzień. Kluczem jest dotyk. Taki pozbawiony kontekstu erotycznego. Zwyczajny, ciepły, przyjacielski. To jeden z najważniejszych zmysłów, za pomocą których kontaktujemy się ze światem. Bez dotyku niemal niemożliwe jest tworzenie satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi. Zwyczajne pogłaskanie ręki partnera, mały buziak w kark przy myciu naczyń, pogłaskanie twarzy przed snem – to tu tkwi moc budowania relacji.

– Bliskość jest prawdziwym spoiwem związku – mówi Joanna Godecka. – To dzielenie się uczuciami, pragnieniami, marzeniami, ale także obawami, słowem, ważnymi dla nas sprawami. Kiedy ograniczamy się do zarządzania codziennością, ukrywamy swoje prawdziwe myśli i uczucia, nieuchronnie oddalamy się od siebie – dodaje.

Sama w sobie bliskość bywa kłopotem. Bo my dziś boimy się być blisko siebie. W dobie aplikacji typu Tinder budujemy namiastki relacji, nie wchodząc w nie głębiej. Boimy się, że gdy za bardzo otworzymy się przed drugą osobą, zostaniemy zranieni. Zabezpieczamy się więc instynktownie. Stawiamy na „seryjne randkowanie”, na grę, w której nie podchodzimy za blisko, asekurujemy się. W powierzchownych relacjach, paradoksalnie, czujemy się bezpieczniej. Badania pokazują jednak, że aż 42 proc. ludzi odczuwa samotność. Warto więc pomyśleć o tym, jak stworzyć dobry związek i jak go pielęgnować. Bo miłość przez długie lata jest możliwa.

Zobacz również:

iStock

7 nawyków, aby Wasz związek był trwały i szczęśliwy

Amerykański pedagog Stephen R. Covey zauważył, że dobre, długotrwałe związki cechuje 7 prostych nawyków.To one pozwalają stworzyć stabilną, dobrą i wzmacniającą relację z partnerem. Według niego wiele par ma problemy, bo o tych prostych rzeczach na co dzień zapomina.

1. Nie reagujcie pod wpływem impulsu

We wszystkich relacjach zdarzają się konflikty i sytuacje, które po prostu nas złoszczą. To oczywiste. I to one często prowadzą do kryzysu i rozpadu związku, zwłaszcza jeśli zdarzają się często. Ale każda z nas ma wpływ na to, jak zachowuje się w takiej sytuacji. Dobrym sposobem jest unikanie natychmiastowej reakcji. Eksperci nazywają to byciem nie reaktywnym, a proaktywnym. Chodzi o to, by w momencie spięcia i wymiany zdań nie reagować od razu. Dać sobie czas. Uświadomić sobie, że mamy wpływ na to, jak zareagujemy. Pozwolić sobie podjąć decyzję, co powiemy, zamiast uruchamiać od razu łańcuch emocji. Wchodzisz do domu i jest totalny bałagan? Zamiast wykrzyczeć „mam tego dość!”, usiądź. Pooddychaj. Może dzieci miały po prostu superzabawę z tatą? Wtedy zamiast krzyczeć, można im i partnerowi powiedzieć: „Cieszę się, że się fajnie bawiliście, ale teraz posprzątajcie”.
Nie zawsze łatwo się opanować, ale warto próbować. Sposób, w jaki zareagujesz, to twój wybór. W reakcjach jesteś kierowcą, nie pasażerem.

2. Wyznaczcie cel i wizję związku

Wiele z nas myśli: przecież dziś jest dobrze, po co się zastanawiać, co będzie jutro? To nie do końca dobre podejście. Związek potrzebuje celu. Warto więc mieć plan, wiedzieć, co chcecie robić i osiągnąć, będąc razem. Jakie są wasze oczekiwania i plany. Fajne ćwiczenie polega na tym, by każde z was osobno odpowiedziało sobie na kilka kwestii, np.: „Najważniejsze dla mnie to… Zawsze chcę, byś wiedziała o… Liczę na… ”. Warto wypisać odpowiedzi na kartce, a potem o nich zwyczajnie pogadać. Wtedy złapiecie wspólny cel.

3. Dbajcie o czas dla siebie

Są rzeczy, które zrobić trzeba: ugotować obiad, zapłacić rachunki. To lista bez dyskusji. A gdyby dodać do niej wspólne spędzanie czasu? Brzmi trochę jak zadanie dodatkowe dla szóstkowych uczniów, ale podjąć się tego warto. To nie zdarzy się przez przypadek, bo akurat oboje macie wolną chwilę. To trzeba wpisać w życiowy harmonogram na stałe. Wyobraźcie sobie, co byście zrobili, gdybyście nagle zyskali zupełnie gratis dodatkową godzinę. Kolacja? Wspólny masaż? A może zwyczajne posiedzenie razem? I postarajcie się to robić. Regularnie.

4. Nie starajcie się wygrywać

Zamiast się ze sobą mierzyć, w związku najlepiej przyjąć zasadę win-win, czyli wygrywa każdy. To sytuacja trochę jak w bankomacie: najpierw wpłacasz, a potem wyciągasz pieniądze. Wyciągasz? Wpłać. Jeśli ktoś w związku zadbał o superkolację, niech druga strona ogarnie bardziej prozaiczne rzeczy typu pranie. I na odwrót. To naprawdę bankowa wpłata na konto waszych emocji. Dostaję, biorę, oddaję. Tego warto się trzymać.

5. Rozmawiajcie szczerze

Zasada dobrej rozmowy jest teoretycznie prosta: najpierw słuchaj, potem mów. W praktyce bywa trudniej, bo rządzą nami emocje. Kluczem jest dialog, bez osądzania drugiej strony. Daj mówić partnerowi, nie przerywaj i oczekuj tego samego. Nie krytykujcie się nawzajem, nie udzielajcie sobie rad. Nie starajcie się mówić wciąż o sobie. Zamiast wyrzutów stosujcie proste komunikaty. Zamiast „znowu tego nie zrobiłeś”, powiedz: „umówiliśmy się, że ty wyniesiesz śmieci, co się stało?”. Zmiana i tonu, i przekazu na dłuższą metę czyni cuda.

6. Uwzględniajcie swoje mocne strony

W związku gracie w jednej drużynie. Najważniejsze, byście dostrzegali swoje mocne strony. Porozmawiajcie o tym, co każde z was potrafi najlepiej. W czym możecie się uzupełniać. Może któreś z was jest bałaganiarzem, a za to doskonale gotuje. Druga osoba zaś nie ma pojęcia o gotowaniu, ale już porządek to jej konik. Psychologowie podkreślają, że w dobrym związku chodzi o synergię. To praca zespołowa, na miarę możliwości i umiejętności każdej osoby. Liczy się gra do wspólnej bramki. Tak wygrywa się mecz.

7. Zatroszczcie się o samych siebie

Brzmi banalnie, a to warunek najważniejszy. Nie da się dbać o drugą osobę, jeśli sobie samemu nie poświęca się uwagi. Troska o własne samopoczucie, o sen, zdrową dietę, odpoczynek i regenerację to zdrowy egoizm. Inwestycja, która zaprocentuje także w relacji. Stephen R. Covey nazywa dbanie o samego siebie „ostrzeniem piły”. Jeśli drwal będzie próbował ściąć drzewo tępą piłą, nie tylko się bardzo zmęczy, ale i najpewniej mu się to nie uda. Gdyby poświęcił chwilę i naostrzył piłę, praca poszłaby mu sprawniej i zakończyła się sukcesem. Ostrzenie to właśnie poświęcanie uwagi samemu sobie. Ładowanie baterii, by móc dzielić się energią z partnerem.