O tym, by poprzez ślub połączyć swoją dynastię ze słowiańskimi Piastami, zadecydował wuj Rychezy, cesarz Otton III. Same zaręczyny owiane są aurą tajemnicy. Odbyły się one w Akwizgranie, kiedy to Bolesław Chrobry spotkał się z rodzicami swej przyszłej synowej. Matylda i Ezzon godnie ugościli polskiego władcę. Początkowo ustalono, że ich córka w przyszłości poślubi najstarszego syna Chrobrego, Bezpryma. W trakcie zaręczyn nastąpiła wymiana prezentów, a dziewczynka, chociaż jeszcze bardzo mała, musiała ucałować swego przyszłego męża. Pierworodny Chrobrego miał ją poślubić, gdy tylko ta ukończy 12 lat.

Młody narzeczony wyruszył z Ottonem III w podróż ku słonecznej Italii. Był niczym ambasador Polski, gdy wędrował wraz z cesarskim orszakiem. Gdy dotarli do Alp, wizja połączenia dwóch rodów zaczęła się oddalać. Imperator zaszył się wówczas w pustelni, oddawał modłom a nawet w swojego rodzaju transie zarzekał się, że wkrótce odda swe bogactwa i władzę. Obserwował to młody, rozchwiany i podatny na wpływy Bezprym, który wierzył, że wszystko co robi i mówi cesarz jest prawdą a nie jedynie egzaltacją. Najstarszy syn Chrobrego udał się do pustelni św. Romualda, w której pozostał. Prowadził życie ascety, co szybko dotarło, do jego ojca. Ten robił wszystko, by syn się opamiętał i powrócił do domu, jednak bezskutecznie. Plany małżeńskie przerwało nie tylko odosobnienie Bezpryma, ale też śmierć Ottona III w roku 1002.

Co zatem z zaręczynami, skoro ich pomysłodawca nie żyje a sam narzeczony zachowuje się, jakby postradał zmysły? Życie Rychezy trwało od tego momentu w zawieszeniu. Została wysłana przez matkę pod opiekę przełożonej klasztoru w Essen, gdzie mogła się uczyć, czytać mądre księgi oraz kultywować pamięć przodków. Bolesław miał jeszcze dwóch synów, w tym średniego wiekiem Mieszka i ostatecznie to właśnie jego wybrano na kolejnego narzeczonego dla Rychezy. Był on wykształcony, władał niemieckim, znał łacinę i podstawy greki, wydawał się zatem dobrą partią. Inteligentny, oczytany i czarujący – słowem idealny kandydat na męża.

W 1013 roku doszło do ślubu młodych. By dotrzeć do Polski, musieli odbyć kilkutygodniową, niebezpieczną podróż. Dla Rychezy spakowano księgi, kodeksy, biżuterię, suknie, chusty a także relikwie i osobiste pamiątki. Tak uposażona mogła ruszyć do siedziby Piastów. Wyprawa była trudna, trasa niejednokrotnie prowadziła przez nieprzyjazną dzicz, zbyt wąskie trakty i złowieszcze lasy. Jednak parze udało się bezpiecznie dojechać do Poznania, gdzie czekał na nich potężny kamienny pałac, posiadający dwa piętra, kilkanaście przestronnych sal o wysokich stropach i wygodnych łożach. Przytulności dodawały mu drewniane podłogi i ogrzewanie. Nowa siedziba musiała spodobać się przyszłej królowej Rychezie. Mogła korzystać między innymi z prywatnej kaplicy, biblioteki, czy chodzić do łaźni. Młodzi rozpoczęli zatem swoje życie w luksusach.

Początkowo wszystko układało się jak należy. Rycheza była prawdziwą ozdobą u boku męża. Miała filigranową postawę, dostęp do najpiękniejszych strojów i luksusowych pachnideł. Zupełnie oczarowała Mieszka. Chociaż małżeństwo stanowiło przede wszystkim układem politycznym, to młodym zależało także na budowaniu własnego szczęścia. Można śmiało powiedzieć, że trwał prawdziwy miesiąc miodowy. Przerwał go powrót Bolesława Chrobrego, który miał ciężki charakter, był skłonny do sprzeczek i popędliwy. Jak się jednak okazało, Rycheza dzięki sile charakteru i wrodzonej dyplomacji umiała przekonać do siebie teścia.

Niedługo potem Mieszko pożegnał swą młodą żonę i udał się do Czech, skąd Polsce groziło największe niebezpieczeństwo. Dotarł tam po około dwóch tygodniach i… słuch po nim zaginął. Został bezceremonialnie wtrącony do lochu przez tamtejszego władcę, Ołdrzycha. Rycheza w trwodze oczekiwała, czy jej mąż nie zostanie zabity, oślepiony lub wykastrowany, co w tamtych czasach było normą. Niezłomna i odważna kobieta wykorzystała swoje kontakty, by w końcu sprowadzić małżonka do kraju. On jednak będąc w niewoli zdążył już nawiązać cenne znajomości i wcale nie widział w swoim uwolnieniu zasługi żony. Do Polski wracał niczym bohater. W małżeństwie zaś zapanowały ciche dni, przerwane na chwilę, kiedy para spłodziła potomka.

W roku 1025 to właśnie Rycheza wywalczyła koronę dla swojego teścia, męża a także dla siebie, jednak ostatecznie doszło do rozpadu królewskiego małżeństwa. W rodzinnej kronice w ufundowanym przez królową klasztorze odnotowano niedługo po jej śmierci, że powodem rozstania było wzięcie sobie przez Mieszka słowiańskiej nałożnicy. To rzekomo przelało czarę goryczy i władczyni wróciła do Niemiec. W rzeczywistości powody były znacznie bardziej złożone. Był to raczej spór o podłożu ambicjonalnym, ponieważ Rycheza jako niezależna i pewna siebie kobieta, chciała mieć realny wpływ na rządy a nie żyć w cieniu męża. Niezależnie od tego, jakie były przyczyny, ten dobrze zapowiadający się związek ostatecznie nie przetrwał.

Materiał na podstawie książki „Damy ze skazą. Kobiety, które dały Polsce Koronę” Kamila Janickiego.