1. Niewłaściwe odżywianie

Na początek pod lupę należy wziąć najbardziej oczywiste rzeczy – sposób odżywiania oraz regularność posiłków. Nieraz wydaje nam się, że jemy niewiele, śniadania przecież opuszczamy, dopiero kolacja jest syta. Tymczasem jest to sprawdzony sposób na zaburzenie naszego rytmu metabolicznego. Pominięcie porannego posiłku wysyła do organizmu jednoznaczny sygnał, że powinien przestawić się na oszczędzanie energii i robić sobie zapasy w postaci tkanki tłuszczowej. Dodatkowo zachwiana zostaje równowaga hormonalna i wzrasta poziom insuliny. Paradoksalnie do problemów z wagą przyczyniają się często właśnie próby chudnięcia – korzystanie z rygorystycznych i niewłaściwie skomponowanych programów dietetycznych. Przez tzw. diety cud rozpoczynamy błędne koło chudnięcia kilku kilogramów, a następnie tycia ze zdwojoną siłą. Odbija się to nie tylko na naszym wyglądzie, ale i psychice – kolejne porażki tylko wpędzają nas w stres i przestajemy wierzyć, że kiedykolwiek uda nam się osiągnąć zamierzony cel.

2. Uwarunkowania genetyczne

Niestety, niekiedy przyczyna otyłości może być także zapisana w genach. Tam zrządzeniem losu trafia informacja, że jest się modelem człowieka, któremu znacznie łatwiej jest gromadzić tkankę tłuszczową. Warto zdać sobie sprawę z tego faktu, pogodzić się z nim, ale nie załamywać rąk. Posiadanie wrodzonej skłonności do tycia to nie wyrok, to jedynie ostrzeżenie, że należy się pilnować i bardziej o siebie dbać.

3. Zbyt mała aktywność fizyczna

Wszyscy wiemy, że mała aktywność fizyczna to kolejny istotny czynnik związany z rozwojem otyłości. Mimo to wcale nie czujemy potrzeby, by prowadzić aktywny tryb życia. Zamiłowanie do pozornej wygody, niestety, narasta. Zamiast gdzieś iść, wolimy podjechać samochodem lub po prostu zostajemy w domu. Nie ma szczupłej, wysportowanej i zdrowej sylwetki bez ruchu oraz ćwiczeń.

4. Niewłaściwa relacja emocjonalna z jedzeniem

Do problemów z waga bardzo mocno przyczynia się aspekt psychologiczny. To, że pochłaniamy duże ilości jedzenia, jest wynikiem zakodowanego w nas programu, jedzenie=zadowolenie. Traktowanie jedzenia jako pocieszenia czy nagrody często zaczyna się już w dzieciństwie. Na skomplikowaną relację z jedzeniem wpływa naprawdę wiele czynników, m.in. nasz charakter, poczucie własnej wartości, umiejętność mówienia o problemach czy samotność. Jedzenie przynosi tylko chwilową poprawę nastroju, a następnie pogłębia nasze problemy emocjonalne i sprawia, że coraz trudniej jest nam zapanować nad otyłością.

Jak tyją kobiety?

Natura nie ułatwiła kobietom walki z otyłością. Nie dość, że w porównaniu z mężczyznami mają one mniej mięśni, które pomagają w spalaniu tkanki tłuszczowej, to jeszcze sytuację komplikują ich własne hormony. Te dają się we znaki odchudzającym nie tylko podczas menopauzy, ale i przy występowaniu zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Wiele pań narzeka wówczas na zwiększanie apetytu na potrawy wysokokaloryczne (przeważnie słodycze), a wiadomo, jak to wpływa na zdrowie i sylwetkę. Ponadto kobiety nie mają takiego poziomu testosteronu co panowie. Skutkiem tego jest znacznie mniejszy anabolizm organizmu. Do tycia u kobiet przyczynia się również to, że są one bardziej emocjonalne. Mocno przeżywają swój nieatrakcyjny wygląd, co powoduje większą presję w trakcie odchudzania i podwyższony poziom hormonu stresu, kortyzolu. Sposobem na poradzenie sobie z emocjami dla wielu pań staje się sięganie po jedzenie w chwilach kryzysowych. Szukanie pocieszenia w słodyczach lub słonych przekąskach sprawia, że poziom hormonu szczęścia szybuje w górę, niestety na krótko. Iluzja jednak szybko mija, na dłużej pozostaje natomiast nadmiar tkanki tłuszczowej.

W dzisiejszych czasach kobiety przyjmują wiele ról społecznych, a próba ich pogodzenia sprawia, że nie mają one czasu dla siebie. Zbyt krótki sen, pomijanie posiłków, a także nieregularne ćwiczenia fizyczne są natomiast wrogiem zdrowej i szczupłej sylwetki. Chociaż może zabrzmieć to paradoksalnie, kolejną przeszkodą na drodze do odchudzania jest kobieca natura i skłonność do wyrzeczeń. Przedstawicielki płci pięknej nieraz nadmiernie przejmują się swym wyglądem i dla niego gotowe są na duże poświęcenia. Dlatego rezygnują z posiłków i podejmują się różnych „cudownych” diet. Takie nierozważne obcinanie ilości dostarczanych kalorii ma skutek odwrotny do zamierzonego. Metabolizm „przyzwyczaja” się do mniejszej ilości pożywienia i spowalnia.

Jak tyją mężczyźni?

Dbałość o odpowiednią masę i wygląd ciała wśród mężczyzn jest stosunkowo nowym zjawiskiem. Wielu z nich uważa, że „mięsień piwny” jest czymś zupełnie normalnym i kontynuuje złe nawyki żywieniowe, a co za tym idzie – tyje. Mężczyźni mają jednak predyspozycje do szybszej utraty kilogramów. Dzięki posiadaniu większej ilości tkanki mięśniowej ich podstawowa przemiana materii jest szybsza.

Mężczyźni, w przeciwieństwie do kobiet, rzadziej rozładowują stres jedzeniem. Jednak statystyczny pan lubi dobrze i dużo zjeść. Są to zazwyczaj proste, konkretne dania, np. golonka czy schabowy. Jakby tego było mało, panowie posiłki często łączą z alkoholem, co jest prostą drogą do nadmiaru kilogramów. Dokładna analiza naszych nawyków żywieniowych, aktywności fizycznej, a także predyspozycji zdrowotnych stanowi ważny element procesu odchudzania. Być może powód, dla którego tyliśmy dotychczas, jest błahy, ale warto go poznać. Dzięki tej wiedzy zrozumiemy swój organizm i łatwiej osiągniemy zamierzone cele.

--

Zobacz też: 

Obalamy mity na temat diety i odchudzania >>>

Jak przezwyciężyć kryzys w odchudzaniu? >>>