Konstanty jest związany Milą, kobietą piękną i dwukrotnie młodszą od siebie. Prowadzą przyjemne życie wypełniane obiadami w ekskluzywnych restauracjach, ciekawymi spotkaniami towarzyskimi. Mieszkają w luksusowym apartamencie w centrum wielkiego miasta. Poznajemy ich w momencie gdy oczekują narodzin swojego pierwszego dziecka. Dzień przed terminem porodu Konstanty dowiaduje się, że zmarł jego ojciec. Mężczyzna zastanawia się czy pojechać na pogrzeb, czy zostać w szpitalu przy narodzinach dziecka. Tym bardziej, że jego relacje z ojcem nie były zbyt dobre. 

Zdjecie: materiały prasowe

– Uważam, że każdy związek rodzica z dzieckiem jest toksyczny - mówi reżyser Artur Urbański. –  Jesteśmy  nasiąknięci tym co nas wychowało i ukształtowało, i nie ma od tego ucieczki. Chyba nie ma. Ale z drugiej strony ta toksyna jest nam do życia niezbędna. Ważne jest tylko odpowiednie jej dawkowanie… 

W głównej roli reżyser obsadził siebie, co podkreśla bardzo osobisty wymiar filmu. – Sytuacja przedstawiona w filmie  wydarzyła się  naprawdę. Mój ojciec zmarł tuż przed narodzinami mojego syna. Było to bardzo mocne. Sam zacząłem zastanawiać się co to znaczy być Ojcem, kim dla mnie był Ojciec i jak wielu rzeczy mu nie powiedziałem. Zacząłem myśleć o tym jak ja sam wychowam własne dziecko. I wpadłem w panikę. Napisałem na ten temat sztukę teatralną. Stała się  zaczynem mojego filmu. 

Ten dziwny zbieg zdarzeń – narodziny i śmierć – powodują, że bohater przestaje radzić sobie z emocjami. Przenosi się w wyimaginowany świat, w którym spotyka Ojca. Wywiera to ogromny wpływ na Konstantego. Mężczyzna powoli oddala się od rzeczywistości, rodziny, życia. A to, oczywiście, nie może skończyć się dobrze…  Obejrzyjcie koniecznie!

Zdjecie: materiały prasowe

"Ojciec", reż. Artur Urbański, w rolach głównych: Artur Urbański, Zygmunt Malanowicz, Karolina Porcari, Dawid Ogrodnik, Michalina Olszańska