Poniżej przedstawiamy niektóre wypowiedzi naszych czytelniczek, które podzieliły się swoimi spostrzeżeniami w ramach konkursu zorganizowanego na stronie razem z Femelis Meno

To był bardzo trudno czas w moim życiu... A zaczęło się wręcz książkowo - od tego, że zaczęłam odczuwać nagłe uderzenia gorąca, nocą natomiast obficie się pociłam.. Miesiączkowałam wtedy jeszcze, ale zaczęły już zachodzić zmiany hormonalne w moim organizmie. Później moje miesiączki stały się nieregularne, a wreszcie całkowicie ustały. Przeszła mi ochota na seks.. Mój nastrój wahał się, potrafiłam obudzić się w świetnym nastroju, a później (na pozór bez powodu) wpaść w złość albo rozpłakać się. Spadek poziomu hormonów spowodowany menopauzą sprawił, że zaczęłam się zmagać z wieloma uciążliwymi dolegliwościami. Musiała się też zmierzyć ze zmianami, jakie zaszły w moim ciele. Szczególnie męczące były problemy ze snem. Znacznie też pogorszyła mi się koncentracja i pamięć. Niekiedy odczuwałam zawroty głowy, dwa razy nawet omdlałam i sporadycznie miałam problemy z utrzymaniem równowagi. Bardzo bolesne psychicznie był dla mnie zmiany jakie zaszły w moim wyglądzie. Moje włosy straciły swoją dawną grubość i blask, przerzedziły się, pojawiła się delikatna siwizna. Spadek poziomu estrogenu w moim organizmie sprawił, że miałam problemy z utrzymaniem poprzedniej wagi – zaczęłam tyć. Gorzej wyglądały także moje paznokcie, stały się kruche i łamliwe. Zmienił się również zapach mojego ciała. Wszystkie te zmiany w moim wyglądzie wpłynęły też na moje samopoczucie zaczęłam odczuwać objawy bliskie depresji, niepokój oraz lęki. Ogromnym wsparciem okazał się mój mąż i dzieci, cierpliwie znosili moje wahania nastrojów, pocieszali a czasem nawet zostawiali mnie samą abym mogła się "uspokoić".


Oprócz wszystkich fizycznych objawów menopauzy, które na początku bardzo utrudniały mi funkcjonowanie, najwięcej problemów sprawiło mi pogodzenie się z zastanym stanem rzeczy. Uświadomienie sobie, że to koniec jakiegoś etapu, utrata kobiecości, to był duży szok. Czas biegnie tak szybko, myślałam że zostało mi go jeszcze tak wiele, a rzeczywistość okazała się niemiłosierna. Miałam duże problemy z samooceną i z relacjami z najbliższymi, głównie z mężem, na samym początku. Wyładowywałam na nim wiele złości. W trudnych chwilach starałam się czytać publikacje o menopauzie i świadectwa innych kobiet. Poczucie, że nie jestem z tym sama, trochę pomogło. Dziś staram się cieszyć tym nowym, innym etapem mojego życia.


Początkom mojej menopauzy towarzyszyły stany lękowe z powodu nieodwracalnych zmian własnego ciała oraz pesymizm, ponieważ świat, który widziałam miał wyłącznie czarne barwy. Nie byłam w stanie samodzielnie poradzić sobie z tymi problemami. Zmuszona byłam skorzystać z pomocy ginekologa i psychologa, ponieważ miałam wahania nastrojów, które często były nie do zniesienia, a w pewnym momencie zagrażały nawet mojemu małżeństwu. Gdyby nie wsparcie i pomoc ginekologa, psychologa, rodziny, przyjaciół, a zwłaszcza wyrozumiałość ze strony męża na pewno wpadłabym w depresję. Wszyscy twierdzili, że muszę postawić na zdrową dietę, ruch i wypoczynek, aby złagodzić objawy menopauzy. Od samego początku założyłam sobie, że nie dam się tak łatwo pokonać huśtawce hormonów- przyjmę to do wiadomości i zaakceptuję menopauzę. Na początku nie było jednak łatwo, ale po kilku miesiącach udało mi się wypracować odpowiednią postawę i zamiast myśleć o „ przekwitaniu ” postanowiłam, że zacznę „ rozkwitać ”. Przede wszystkim zmieniłam swoje nastawienie do życia i zaczęłam traktować menopauzę jako początek nowego, pięknego etapu w swoim życiu. Postanowiłam, że niezależnie od zmian następujących w moim organizmie zacznę realizować marzenia i spełniać swoje pasje. Wyeliminowałam używki, zaczęłam regularnie uprawiać sport oraz unikać sytuacji stresowych. Zadbałam o dietę i odpowiednie warunki do wypoczynku. Postawiłam mój dotychczasowy świat na głowie! Cieszę się, że ta zmiana zaczyna powoli przynosić pozytywne efekty. Relacje w moim małżeństwie są coraz lepsze. Miłym dla mnie doświadczeniem jest w ostatnim czasie wzmożona aktywność seksualna, która nie tylko wzmacnia nasze relacje z mężem, ale pozytywnie wpływa na moje samopoczucie. Wiem, że jeszcze wiele wyzwań przede mną dlatego zamierzam wciąż zdobywać wiedzę jak zapobiegać kryzysom psychicznym w przyszłości. W końcu zaczęłam traktować okres menopauzy jako prezent od losu- zamierzam go wykorzystać na własny rozwój i na pozytywne myślenie, które pomaga w osiąganiu wyznaczonych celów. Już sam udział w tym konkursie, w którym główną nagrodą jest pobyt w ekskluzywnym hotelu Royal Park Hotel & SPA w Mielnie wprawił mnie w dobry nastrój. To, że akurat teraz biorę udział w tym konkursie też nie jest dziełem przypadku, ponieważ moje sumienie podpowiada mi, że przyszedł czas, aby w końcu rozpieścić i zrelaksować ciało. Widzę siebie w pokoju bez budzika, który tyka, bez biurka z dokumentami i kierownika, który pyta- jak tam z papierami?". Widzę męża bez garnituru, tylko w szlafroku, w przestronnym pokoju. Widzę jak w wyśmienitej restauracji pysznymi posiłkami się delektujemy, między posiłkami w saunie, jacuzzi i na basenie się odprężamy. Aby uciec od pośpiechu i stresu do krainy luksusu się udajemy gdzie ekskluzywnym upiększającym rytuałom na twarz i ceremoniom na ciało się poddajemy. Doskonale zdaję sobie sprawę, że bez marzeń życie jest smutne i szare. Nie mogę skupić się już na niczym innym, ponieważ mam przeczucie, że wyjazd do SPA pozytywnie wpłynie nie tylko na łagodzenie objawów menopauzy, ale będzie też doskonałym sposobem na wzmocnienie relacji z mężem.


Aktualnie uważam, że menopauza to początek pięknego etapu, czas nowych wyzwań i stawiania przed sobą nowych celów - zamiast przekwitania ten okres był dla mnie rozkwitaniem. Menopauza nie wiązała się u mnie z ograniczeniami i rezygnacją z dotychczas podejmowanych aktywności. Jako kobieta po 48. roku życia uznałam, że  nadal mogę „rozkwitać”, realizować swoje pasje i czuć się spełniona niezależnie od zmian następujących w moim organizmie. W tym celu za to szczególniej zadbałam o zdrowie i samopoczucie. Część recepty na szczęście to Nasze nastawienie do życia. Pomyślałam, że menopauza to początek pięknego etapu w moim życiu, czas nowych wyzwań i stawiania przed sobą nowych celów. W okresie menopauzalnym wypracowałam sobie postawę względem wieku i zaczęłam czerpać z niej siłę. Rozwijałam swoje pasje, spełniałam marzenia i nie przestawałam dbać o siebie tak, jak kiedyś. Przyznaję, że na początku postrzegałam ten czas zbyt negatywnie, poprosiłam o wsparcie swoich najbliższych i nawet zwróciłam się o pomoc do psychologa. Moja najbliższa przyjaciółka pomogła mi zaakceptować nową sytuację, nauczyła jak radzić sobie z trudnościami związanymi ze spadkiem hormonów i pokazała, jak odnaleźć pozytywne aspekty. Postawiłam na ruch, spożywam nienasycone kwasy tłuszczowe i produkty bogate w wapń, jem codziennie warzywa i owoce. Nie zapominam o odpoczynku i relaksie, kiedy mój organizm podpowiada, że ma na to ochotę. Uderzenia gorąca, bezsenność, huśtawki nastrojów to tylko niektóre objawy będące efektem zaburzeń hormonalnych w okresie menopauzalnym. Jak z tym sobie poradziłam? Skontaktowałam się ze swoim ginekologiem, który dobrał mi hormonalna terapia menopauzalna - złagodziła ona nie tylko objawy menopauzy, ale pozytywnie wpłynęła na elastyczność skóry, a także prewencję osteoporozy i schorzeń sercowo-naczyniowych. I na koniec menopauza to najlepszy etap w moim życiu, na to aby czerpać radość z bliskości. Okazało się, że seks nie ma ograniczeń wiekowych, wzmocnił relacje między mną a mężem, pozytywnie wpłynął na zdrowie i pozytywnie wpływa na kobiece samopoczucie.


Zaskoczyło mnie, że przeszłam menopauzę łagodnie - bez potów, rzutów gorąca, stanu nerwowego, przygnębienia. Nie czułam upływu czasu. Było mi tylko cały czas ciepło, z krótkim rękawem pod płaszczem, gołe nogi we wrześniu. Z bliskimi spędzałam dużo czasu otoczona ich miłością. Nie odczuli mojej menopauzy.


Menopauza bardzo "namieszała" w moim życiu, spowodowała wyraźny spadek formy fizycznej, ale również psychicznej. Uderzenia gorąca atakowały znienacka i w najmniej oczekiwanych momentach, bezsenność kradła siły, skóra wyraźnie straciła jędrność, pojawiło się smętne poczucie beznadziei, coś się skończyło i bez względu na próby optymistycznego spojrzenia na świat, nie było wesoło. Relacje z bliskimi, wcześniej nie do pomyślenia, stały się przykre i napięte powodując niefajne poczucie winy. Wykańczało mnie przekonanie, że to wszystko przeze mnie, że jestem podła, sama siebie przestałam lubić... W którymś momencie jednak, na przekór wszystkiemu pojawiła się iskierka nadziei, że jesteśmy kowalami swojego losu i na każdym etapie możemy o siebie zawalczyć, poszukać sposobów na to, żeby życie wciąż miało smak, może już inny, ale jednak... Postawiłam na aktywność fizyczną, wspomaganie ziołami, w miarę możliwości unikanie sytuacji stresujących, ale przede wszystkim, mam silne poczucie, że jeszcze dużo przede mną i chcę dalej smakować życia, wciąż tyle jest do odkrycia. Najważniejsze, żeby czerpać siłę z momentów, kiedy jest lepiej i nie poddawać się.


Wszystko właściwie mnie zaskoczyło. Menopauza nadeszła zbyt szybko-miałam zaledwie 40 lat. Uderzenia gorąca, wzmożona potliwość doprowadzały mnie na skraj szaleństwa. Nerwowość i pobudzenie źle wpływały na moje stosunki z bliskimi. Mąż bardzo mnie wspierał, ale sama ze sobą nie dawałam rady. Pani w aptece poleciła mi suplement diety, kiedy okazało się, że leki przepisane przez ginekologa wpływają na mnie jeszcze gorzej. I to zadziałało, nie powiem-trochę to trwało. To nie był skok w nadprzestrzeń, ale powoli ,z każdym dniem było lepiej-polecam wszystkim Paniom ,które boją się terapii hormonalnej lub tak jak ja -bardzo źle ją znoszą.


Wtargnęła w moje życie niespodziewanie, zmieniając je diametralnie i  jak tornado  niszczyła wszystko co spotka na swojej drodze. Obdarzyła mnie pełnym pakietem symptomów .. zaczynając od problemów ze snem,  uderzenia gorąca , kołatanie serca, potliwość przekraczającą wszelkie granice, poprzez wahania nastroju i napady złości które gromadziły się we mnie i wybuchały  jak ognista energia. Nie byłam na nią zupełnie przygotowana-  ani ja ,ani moja rodzina. Pomocy szukałam wszędzie, jednak największą znalazłam w internecie. Zapisałam się do wspaniałej grupy wsparcia,, w której setki kobiet takich jak ja  zmagało się z tym problemem. To dzięki Grupie zrozumiałam, że do menopauzy można przywyknąć  i wbrew pozorom da się z nią żyć. Dziś po latach już wiem , jak ważne jest pozytywne nastawienie, odpowiedni styl życia, dieta , spacery medytacja ,muzyka , kojące kąpiele a nawet sex bardzo pomagają przetrwać te ciężkie chwile. Bo menopauza to nie wyrok to znak, że zaczyna się  nowy etap życia,. To czas by zadbać o siebie, czas na odbudowanie więzi i intymności  z mężem bez obaw o ciąże. To czas by cieszyć się z małych rzeczy, z kolejnego lata , kolejnej wiosny, bzu kwitnącego, muzyki, słońca, z obecności najbliższych.