Po przekroczeniu „magicznej 40” w organizmie niektórych kobiet stopniowo zaczyna się obniżać poziom żeńskich hormonów płciowych (estrogenów). Menstruacje występują nieregularnie (aż wreszcie ustają ok. 52. roku życia). Ale to nie jedyny objaw przekwitania i zbliżania się menopauzy (ostatniej miesiączki). Możesz też miewać uderzenia gorąca, którym towarzyszy obfite pocenie się i przyspieszone bicie serca, problemy ze snem i koncentracją, możesz odczuwać wahania nastroju. Zmiany hormonalne sprawiają też, że rzadziej masz ochotę na seks, a z powodu suchości pochwy podczas zbliżenia odczuwasz dyskomfort. Niedobór estrogenów zwiększa też ryzyko osteoporozy i wywołuje problemy z układem moczowym (np. wysiłkowe nietrzymanie moczu). Przyczynia się ponadto do podniesienia poziomu złego cholesterolu, a to z kolei może powodować m.in. miażdżycę.

Kierunek – lekarz

Współczesna medycyna nie potrafi zatrzymać procesu starzenia się. Może jednak skutecznie łagodzić przykre skutki spadku poziomu hormonów. Kuracja wyrównująca ich poziom nosi nazwę Hormonalnej Terapii Zastępczej (HTZ). Wchodząc w fazę przekwitania, odwiedź zatem ginekologa endokrynologa i porozmawiaj z nim o możliwości zastosowania HTZ u ciebie. Lekarz zleci badania, których wyniki pozwolą mu podjąć decyzję o rozpoczęciu lub zaniechaniu terapii.

Najczęściej są to:

- oznaczenie poziomu hormonów płciowych i ewentualnie hormonów tarczycy

- mammografia

- badanie ginekologiczne i cytologia szyjki macicy

- pomiar ciśnienia krwi

- USG przezpochwowe narządu rodnego

- badania krwi (w tym: morfologia z rozmazem, poziom cukru, trójglicerydów i cholesterolu).

Lekarz, na podstawie wyników badań i wywiadu, zaproponuje ci indywidualnie dobraną kompozycję hormonów: estrogenów i gestagenów) lub odradzi terapię. HTZ nie mogą stosować kobiety, które cierpiały na takie schorzenia, jak rak sutka, rak macicy, choroba zakrzepowo-zatorowa. Przeciwwskazaniem jest również niedawno przebyty zawał serca i udar mózgu. Szczególnej ostrożności wymaga stosowanie terapii hormonalnej u nałogowych palaczek, kobiet z łagodnymi zmianami w piersiach (włókniaki, torbiele), nadciśnieniem tętniczym, kamicą pęcherzyka żółciowego, jaskrą, przewlekłymi chorobami wątroby, cierpiących na żylaki. Możliwość przyjmowania przez nie hormonów zależy od zaawansowania choroby i wymaga współpracy ginekologa endokrynologa z innymi specjalistami, zajmującymi się danym schorzeniem.

Estrogeny – groźne czy nie?

Przyjęto kilka niepodważalnych, obowiązujących w czasie HTZ, zasad które mają uchronić kobiety przed ewentualnymi skutkami ubocznymi tego rodzaju leczenia:

- u kobiet z zachowaną macicą estrogeny są obecnie zawsze łączone z gestagenami (pochodnymi progesteronu – hormonu chroniącego macicę przed nowotworami)

- stosuje się najmniejszą, skuteczną dawkę hormonów

- kobieta przyjmująca hormony systematycznie odwiedza lekarza, który je przepisał, najlepiej nie rzadziej niż raz na pół roku

- podczas każdej wizyty lekarz musi zlecić na nowo podstawowe badania i przeprowadzić wywiad. Na tej podstawie decyduje o kontynuowaniu lub przerwaniu leczenia. Przeciwnicy HTZ są zdania, że terapia ta może powodować groźne skutki uboczne. Wśród najważniejszych wymieniają większe ryzyko zachorowania na nowotwory sutka oraz błony śluzowej macicy, nadciśnienie tętnicze, chorobę zakrzepowo-zatorową, wystąpienie udaru (dotyczy to wysokich dawek hormonów).

Zwolennicy HTZ odpierają ich zarzuty, twierdząc, że powikłania zdarzają się niezwykle rzadko i dotyczą zazwyczaj kobiet z grup ryzyka (np. obciążonych genetycznie). Zapewniają również, że niebezpieczeństwo zachorowania na niektóre nowotwory zostało znacznie obniżone, od kiedy preparaty hormonalne stosowane są w niskich dawkach. Lekarze popierający HTZ podkreślają również, że obecnie stosuje się leki oparte na naturalnych, a nie syntetycznych hormonach (estradiol, estriol), co znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo powikłań. Zwracają też uwagę, że wiele „badań naukowych”, dowodzących jej szkodliwości, było przeprowadzanych tendencyjnie, np. grupę badanych kobiet dobierano w taki sposób, by za ich problemy zdrowotne, powstałe z wielu innych przyczyn, obwinić HTZ. Spór o terapię hormonalną nadal trwa. Decyzja zawsze pozostaje w rękach kobiety oraz prowadzącego lekarza, a w trakcie wizyt kontrolnych podlega weryfikacji.

Pastylka, plaster, globulka czy zastrzyk?

To, jaką drogą hormony będą trafiać do twego organizmu, jest przede wszystkim uzależnione od twojego stanu zdrowia.

Leczenie doustne

Jest zwykle dobrze tolerowane. Tak podawane estrogeny nie tylko łagodzą bądź likwidują objawy przekwitania, ale też najskuteczniej zapobiegają cukrzycy, obniżają poziom złego cholesterolu we krwi, a podnoszą poziom dobrego (zmiany zauważalne są już po trzech tygodniach terapii). Jednak równocześnie rośnie stężenie trójglicerydów, sprzyjających miażdżycy. Nie powinnaś brać pastylek, jeśli masz problemy z wątrobą i kamicą woreczka żółciowego. Hormony mogą obciążać te narządy. Mogą też nieznacznie podnosić ciśnienie krwi, dlatego w przypadku nadciśnienia lepiej wybrać inny sposób ich podawania.

Hormonalne plastry i żele

Metoda przezskórna polecana jest kobietom, które chorowały na zapalenie żył, mają cukrzycę, problemy z wątrobą, dużą nadwagą. Przeciwwskazaniem zaś są niektóre choroby skóry. Przy stosowaniu plastrów (lub żeli) poziom cholesterolu LDL obniża się dopiero po 6 miesiącach kuracji, ale normuje się stężenie trójglicerydów. Część kobiet narzeka jednak, że po 2–4 miesiącach używania plastrów objawy przekwitania powracają. Czasem pojawia się uczulenie.

Globulki dopochwowe

Poleca się je gdy dolegliwości przekwitania dotyczą głównie układu moczowo-płciowego (suchość pochwy, nietrzymanie moczu, infekcje). Podstawowa wada środków dopochwowych (żeli, wkładek czy globulek) polega na tym, że nie łagodzą one innych objawów przekwitania (np. uderzeń gorąca).

Zastrzyki

Estrogeny można przyjmować także w zastrzykach domięśniowych. Metoda ta nie jest jednak zbyt lubiana przez kobiety, choć nie ma do niej jakiś szczególnych przeciwwskazań poza tymi, które dotyczą całej terapii hormonalnej.

Pomoc z natury

Terapia hormonalna to nie zawsze dobre rozwiązanie. W przypadku wielu kobiet istnieją poważne przeciwwskazania do stosowaniu HTZ, takie jak np. źle kontrolowane nadciśnienie tętnicze, przebyty zawał serca lub udar mózgu, wysokie ryzyko czy choroby zakrzepowo-zatorowej. Często kobiety nie chcą też stosować terapii menopauzalnej lub fitohormonów. Jeśli więc z jakiegoś powodu nie możesz lub nie chcesz się decydować na HTZ, warto postawić na naturalne metody łagodzenia menopauzy. Pomocne będą m.in. terapie ziołowe. Możesz sięgnąć na przykład po ziołowy granulat na bazie rumianku, melisy lub chmielu. Taka mieszanka pomoże zmniejszyć nadmierne pocenie się, kołatanie serca i niepokój.

Oprócz preparatów ziołowych, bardzo skuteczną pomocą w łagodzeniu menopauzy są fitoestrogeny - substancje zawarte w roślinach, które wykazują działanie podobne do naturalnych estrogenów - ale znacznie słabsze. Fitoestrogeny jako naturalne substancje hormonalne mogą przyczyniać się do zmniejszenia częstości objawów menopauzy np. uderzeń gorąca. Dodatkowo pozytywnie wpływając na samopoczucie. Jak wykorzystać ich właściwości? Warto przede wszystkim zacząć od zmian w diecie. Już sam odpowiednio skomponowany jadłospis może się przełożyć na zwiększenie ilości fitoestrogenów. Najwięcej tych substancji znajdziemy w soi (w kiełkach i gotowanym ziarnie), nieco mniej w jabłkach i gruszkach. Zawierają one wyciągi z roślin bogatych w te związki. Po 2–3 tygodniach ich stosowania u części kobiet zmniejszają się przykre objawy przekwitania.

Kolejny krok to niehormonalne preparaty pochodzenia roślinnego, które nie zawierają fitoestrogenów, które w aptekach dostępne są bez recepty. Zawierają wyciąg z pyłków i słupków kwiatowych oraz witaminę E, która pełni funkcje przeciwutleniające i śą dostępne w aptekach bez recepty. Wybierając preparat bazujący na wyciągu z pyłków i słupków kwiatowych, postaw na taki, który nie zawiera alergenów obecnych w pyłku kwiatowych. To bardzo ważne szczególnie w przypadku osób cierpiących na alergie. Na szczęście w Polsce jest już dostępny preparat, który spełnia te wymagania.

Co jeszcze możesz zrobić, by złagodzić menopauzę?

  • Dbaj o dietę. Sposób żywienia w tym czasie jest bardzo ważny. W Twoim organizmie zachodzi wiele zmian, dlatego też musisz zadbać, aby sposób żywienia dostarczał do organizmu odpowiednie składniki odżywcze. Unikaj też alkoholu, pikantnych potraw oraz bardzo gorącego jedzenia czy napojów, które mogą dodatkowo podnieść temperaturę i zwiększyć jej wahania. 
  • Ćwicz regularnie. Aktywność fizyczna jest dobra w każdym wieku. Ćwiczenia sprawią, że na chwilę zapomnisz o nieprzyjemnych objawach. Dobre samopoczucie to podstawa, dlatego wybierz aktywności, które lubisz i wykonuj je regularnie, w odpowiadającym Ci tempie.
  • Uważaj na swoje kości. W związku ze zmianami hormonalnymi zmienia się również gęstość Twoich kości, a co za tym idzie – ich wytrzymałość. Pamiętaj o odpowiedniej podaży wapnia i uważaj na ewentualne urazy.
  • Dużo spaceruj. W trakcie ekspozycji na słońce, od marca do października w godzinach od 10 do 18, spędzaj dużo czasu na świeżym powietrzu. Właśnie wtedy Twój organizm zdobywa ogromne pokłady witaminy D, która umożliwia przyswajanie wapnia, a także reguluje pracę organizmu.

Stosowanie HTZ nie wyklucza ciąży

Czy podczas hormonalnej terapii zastępczej kobieta powinna jeszcze dodatkowo zadbać o antykoncepcję?

Jeżeli HTZ rozpoczęto po ustaniu miesiączki, nie trzeba stosować antykoncepcji, gdyż jajniki uległy już atrofii (zmianom zanikowym). Jeśli wcześniej – z reguły już po 2 tygodniach od rozpoczęcia terapii kobieta nie powinna zajść w ciążę. Jednak o płodności kobiety świadczy przede wszystkim obraz jajników otrzymany w przezpochwowym badaniu ultrasonograficznym, przeprowadzanym przed rozpoczęciem leczenia i kontrolnie w jego trakcie oraz badania hormonalne. W sytuacji gdy wyniki wskazują, że kobieta jest płodna (w jajnikach znajdują się jeszcze pęcherzyki z komórkami jajowymi), to chcąc zapobiec niepożądanej ciąży, powinna stosować antykoncepcję. Najlepszą dobierze ginekolog.

Konsultacja: dr n. med. Krzysztof Dynowski, ginekolog endokrynolog