Naukowcy, którzy debatują nad tym, co decyduje o długowieczności, do niedawna uważali, że to kwestia genów. Dziś coraz bardziej są przekonani, że znaczenie mają przede wszystkim styl życia i dieta dostosowana do tego, co mamy w genach. Powstała nawet dziedzina nauki: genomika żywienia. Jej eksperci twierdzą, że to, co jemy, powinno być zgodne z miejscem, w którym żyjemy i w którym żyli nasi przodkowie. Organizmy „przyzwyczajają się” przez wiele pokoleń do określonego pożywienia i ono służy im najlepiej. Prof. Jose Ordovas z Uniwersytetu w Bostonie stwierdził, że ludność w poszczególnych regionach świata ma specyficzne genomy (zestawy genów) dostosowane do środowiska i pożywienia, które jest w nim dostępne. Dlatego Eskimosi doskonale radzą sobie z tłustym mięsem, a chorują, gdy zmienią je na węglowodany; niektóre narody azjatyckie nie trawią mleka, bo ich przodkowie nigdy zajmowali się pasterstwem.

PIERWSZA TAJEMNICA – JEDZ TO, CO TWOI PRZODKOWIE

Wniosek prof. Jose Ordovasa, że człowiekowi najlepiej służy to, co od dawien dawna trafiało na jego stół, potwierdzają mieszkańcy Gruzji. Dożywają oni w dobrym zdrowiu 120 lat. W ogromnej większości mieszkają tam Kartwelowie, rdzenna ludność Kaukazu Południowego. Żyją tam, gdzie się urodzili, od pokoleń w tej samej wsi, kochają swój kraj i starają się żyć zgodnie z tradycją, także kulinarną. Potrawy, które jadają na co dzień i podczas świątecznej supry (uczty), przyrządzane są według starych receptur. Nawet w dużych miastach niewiele jest restauracji serwujących dania z innych zakątków świata.

DRUGA TAJEMNICA – NAJLEPSZE SĄ PRODUKTY LOKALNE

Co więcej, Gruzini mają jedzenie, którego brak nawet w najbogatszych rejonach świata: bez sztucznych dodatków, wyprodukowane w zgodzie z przyrodą, w ziemi nieskażonej środkami chemicznymi, z daleka od przemysłu. Jedzą głównie to, co wyhodowali sami we własnym ogrodzie lub wyrosło u sąsiada. Nie sprowadzają żywności z zagranicy, bo wychodzą z założenia, że dobre jest to, co lokalne. I choć znani są z zamiłowania do dużej ilości jedzenia i uginających się stołów, nie są otyli. Ciekawe, że choroby tak u nas powszechne, jak cukrzyca, miażdżyca, problemy z układem krwionośnym, tam występują rzadko. Wniosek? Warto doceniać to, co własne, proste, nieprzetworzone. Sięgać jak najczęściej do dawnych przepisów, korzystać z lokalnych produktów – dla naszych żołądków są najlepsze.

TRZECIA TAJEMNICA – POSTAW NA PRZYPRAWY

Na gruzińskich stołach prawie nie ma żywności przetworzonej, zawierającej duże ilości cukrów, soli, tłuszczów trans, barwników i emulgatorów. Nie uświadczy się gotowych ciasteczek, cukierków, sosów. Zawsze natomiast jest dużo warzyw i owoców, ziół i przypraw. Nie od dziś wiadomo, że są one szczególnie bogate w antyoksydanty – związki, które hamują reakcję utleniania w organizmie i spowalniają procesy starzenia się. Gruzini uwielbiają np. adżapsandali, potrawę z warzyw, głównie bakłażanów, pomidorów, cebuli i czosnku. W menu narodów kaukaskich królują też kasze, które często zastępują pieczywo. Jest dużo serów twarogowych i dojrzewających – krowich, owczych i kozich. Desery przyrządzane są ze świeżych lub prasowanych owoców (np. tklapi), dzieci i dorośli uwielbiają placki z żurawiny, winogron czy derenia. Wielkim powodzeniem cieszą się też orzechy, dodaje się je do sałatek, past, deserów. Sami Gruzini uważają jednak, że to pikantna paprykowa pasta adżika jest głównym składnikiem ich recepty na długowieczność.

CZWARTA TAJEMNICA – PIJ DOBRĄ WODĘ I... DOBRE WINO

Woda z większości ujęć na terenie Gruzji może śmiało zostać uznana za mineralną – jest bogata w sole pochodzące ze skał, przez które przepływała. Najbardziej znana i popularna na świecie jest gruzińska woda pochodzenia wulkanicznego Borjomi (dostępna także w Polsce). Według dietetyków i gastroenterologów działa zbawiennie na wszelkie problemy gastryczne. Podobny efekt daje gruzińskie wino, szczególnie bogate w polifenole. Są one naturalnymi konserwantami, Gruzini do swoich trunków nie muszą więc dodawać siarczanów.

GRUZIŃSKIE SPECJAŁY CZYLI SMAKOŁYKI NA ZDROWIE:

  1. CHACZAPURI

Zamiast chipsów, drożdżówek, hamburgerów czy pizzy. Jada się go wszędzie i o każdej porze. To placek nadziewany serem, zwykle kozim. Jest też jego odmiana: lobiani z rozgniecioną czerwoną fasolą, przyprawioną cebulą, czosnkiem i kolendrą.

  1. PASTA ADŻIKA

Robi się ją z pikantnej papryki, najczęściej czerwonej, czosnku, mieszanki przypraw, m.in. bazylii, kolendry, kozieradki, liści laurowych, cząbru, mięty, majeranku i szafranu.

  1. LEMONIADA ESTRAGONOWA

Przyrządzana na bazie estragonu, o intensywnie zielonym kolorze, w smaku słodko-ziołowa.

  1. CZURCZCHELE

Deser z orzechów włoskich lub laskowych. Orzechy są zawieszone na nitce, zanurzone w zagęszczonym soku winogronowym i wysuszone.