Zdaniem psychologów nie umiemy przyjmować pochwał z dwóch powodów. Bo od dziecka uczono nas, że trzeba być skromnym, inaczej ludzie nie będą nas lubić. A po drugie, wydaje się nam, że gdy ktoś mówi coś miłego, na pewno ma w tym ukryty cel. W obu wypadkach najczęściej nie mamy racji.

Ale super ta bluzka.

To stara, z przeceny...

Dostajesz od koleżanki jasny sygnał, że w czymś dobrze wyglądasz. A ty co mówisz? Że to stary łach, tani, albo tak naprawdę to koleżanka w tym ciuchu wyglądałaby lepiej, bo u ciebie on podkreśla mankamenty figury. Żadne z tych słów nie jest prawda i doskonale to wiesz. Ale pochwała cię krępuje, więc się bronisz. Problem w tym, że zaprzeczając w taki sposób, robimy przykrość komplementującemu. Podważamy jego obserwacje, stawiamy go w niezręcznej sytuacji.
Następnym razem spróbuj powiedzieć: „Dziękuję. Miło słyszeć, że ci się w niej podobam”. Zobaczysz, że od razu poczujesz się atrakcyjniej, a przy tym zrobisz przyjemność koleżance.

Pyszny ten twój kurczak!

Ale w cieście zrobił się zakalec.

To najpopularniejszy unik, z którego korzystamy, żeby przyjąć komplement i jednocześnie go odrzucić. Sięgamy po niego, gdy nie bardzo wiemy, jak zanegować, że to, co zrobiłyśmy, jest ładne, dobre czy udane. Bo takie jest i każdy to widzi. Wtedy „ratujemy się”, wyszukując w sobie wady. Mamy poczucie, że dzięki temu wyrówna się dobre ze złym i wyjdziemy na skromne. Tylko że jednocześnie obniżamy poczucie własnej wartości. A przecież ktoś chciał nas pochwalić za sukces. Następnym razem spróbuj podziękować i przyjmij do wiadomości, że dobrze gotujesz.

Świetnie poszła ci ta prezentacja.

Daj spokój, to było banalne.

Przez tydzień siedziałaś po nocach, żeby dobrze wypaść przed szefem i zespołem. Wykonałaś mnóstwo pracy, z nerwów rano nie mogłaś nic przełknąć, ale ostatecznie prezentacja zakończyła się sukcesem. Koleżanki cię chwalą przy wszystkich, a ty? Mówisz, że to nic takiego i każdy na twoim miejscu wypadłby tak samo, a nawet lepiej. Efekt? Ludzie myślą, że albo jesteś fałszywie skromna, albo faktycznie to, co przed chwilą wydawało się im wyjątkowe, w sumie nie jest niczym wielkim.
A czy nie lepiej byłoby powiedzieć: „Dziękuję. Rzeczywiście włożyłam w to dużo pracy i cieszę się, że się udało”. To wystarczy, byś poczuła się sprawiedliwie doceniona, a koledzy – w porządku wobec ciebie.

Jesteś niesamowita, bo przebiegłaś półmaraton!

To wyłącznie zasługa trenera.

Gdy nie wiemy, jak zareagować na komplement, aby nie wyjść na zapatrzone w siebie, szybko szukamy jakiegoś zewnętrznego „ojca sukcesu” i umniejszamy swoje dokonania. Bądź sprawiedliwa i nie przypisuj komuś innemu własnych zasług. Ostatecznie to tobie się udało osiągnąć coś, za co jesteś chwalona.
Dlatego na taki komplement najlepiej odpowiedzieć: „Dziękuję, też jestem z siebie dumna. To było moje wielkie marzenie”.

Jesteś bardzo fotogeniczna.

Aha, czyli na żywo wyglądam brzydko.

Ktoś ci mówi, że podobasz mu się na zdjęciach, a w twojej głowie zamiast radości buzują teorie spiskowe: daje mi do zrozumienia, że w realu wyglądam gorzej albo że zdjęcia są wyretuszowane. Spróbuj natychmiast blokować takie myśli i odbierać komplement jeden do jednego, tak jak on brzmi. Odpowiedz lekko i z humorem: „Dzięki. W takim razie muszę częściej pozować do zdjęć”.

Masz świetną figurę!

Gdzie tam! Zobacz te boczki i uda...

Może reagujesz tak, bo faktycznie sądzisz, że twoja figura nie jest idealna, może właśnie próbujesz schudnąć i podejrzewasz, że chwaląca cię osoba mówi ironicznie albo próbuje ci dogryźć. Problem w tym, że w 9 na 10 przypadków nie ma w takich słowach grama manipulacji. Komplementującemu się podobasz, uważa, że twoja figura jest świetna.
Zamiast więc natychmiast wskazywać na wszystkie swoje prawdziwe czy wyimaginowane mankamenty, uśmiechnij się i powiedz: „Dzięki. Nawet nie wiesz, jak miło to usłyszeć, bo ciągle mam wobec siebie jakieś zarzuty. Może niesłusznie”.

Ale masz piękne rzęsy.

Co ty. To tylko nowy tusz...

Odpowiadając w ten sposób, wprawiasz w zakłopotanie kogoś, kto chciał ci powiedzieć coś miłego. Bo co ma odpowiedzieć na taką ripostę? Że faktycznie bez tego tuszu twoje rzęsy byłyby brzydkie? Jemu one podobają się niezależnie od tego, czy ich wygląd odziedziczyłaś po mamie, użyłaś supermaskary czy przedłużyłaś je u kosmetyczki.
Pozwól sobie sprawić przyjemność i zamiast uciekać w uciążliwą skromność, nie analizuj, czy komplement ci się należy, tylko podziękuj za niego i... zobacz w lustrze, jak dobrze wyglądasz!

TAK NIE KOMPLEMENTUJ

Nawet mając dobre intencje, można kogoś urazić, mówiąc niefortunny komplement. Jakich pochwał unikać?

● „Masz swoje lata, ale figura jak u nastolatki” albo „Nie martw się dodatkowymi kilogramami. Masz taką ładną twarz”.
Chcesz kogoś pochwalić za coś, co jest jego mocną strona, ale wybijasz ją na tle mankamentu. To sprawi przykrość. Po prostu powiedz krócej – tylko tą pozytywną część.

● „Masz idealnie dobrany podkład. Super wyglądasz. W tym poprzednim codziennie wydawałaś się zmęczona”.
Chwalisz dobry wybór koleżanki, ale jednocześnie wbijasz jej szpilkę. Po takim pseudokomplemencie zostanie jej w głowie tylko to, że wcześniej wyglądała źle i wszyscy to widzieli.

● „W naszej firmie jesteś najlepszym fachowcem. Może pomogłabyś mi w tym raporcie, który muszę przygotować?”.
Nawet jeśli pierwsze zdanie powiedziałaś szczerze, ta osoba nie uwierzy ci, słysząc drugą część. Będzie bowiem przekonana, że pochwaliłaś ją interesownie, żeby uzyskać pomoc.

 

TEKST: MONIKA SOBIEŃ