2-latek mówi "nie" i nie chce przepraszać

Wczoraj słodki, dziś przekorny i uparty. Na każde pytanie i każdą propozycję ma negatywną odpowiedź. Nie słucha rodziców. Zna słowo "przepraszam", ale nie znosi go używać. Namawiany, udaje, że nie słyszy. I złości się. To nie wróżka zmieniła malca w upartego osiołka. Zaczął się etap rozwoju, nie od parady zwany buntem dwulatka. Dziecko wchodzi wtedy w okres przekory. Odkrywa, że jest kimś osobnym, chce podejmować decyzje i próbuje na każdym kroku sprzeciwiać się rodzicom. W tej "niegrzeczności" nie ma niczego niepokojącego. Dwulatki nie są złe, po prostu zachowują się jak... dwulatki.

Co możecie zrobić

  •     Wyznaczajcie granice w sposób rozsądny i zrozumiały dla dziecka.
  •     Nie przesadzajcie z zakazami. Im rzadziej maluch powie "nie", tym lepiej.
  •     Bądźcie konsekwentni - egzekwujcie niezbędne ograniczenia, zwłaszcza te dotyczące bezpieczeństwa.
  •     Tłumaczcie. Reguły trzeba wiele razy powtarzać zanim dziecko je zapamięta.
  •     Dyscyplinujcie na wesoło, rozweselajcie malca, zamiast go bez przerwy besztać.
  •     Pozwólcie czasem decydować maluchowi - da mu to wiele satysfakcji i podbuduje poczucie własnej wartości.
     

2-, 3-latek wrzeszczy: "Nienawidzę cię"

Jak to rodzice - w kółko coś tłumaczycie, o coś prosicie, czegoś wymagacie. Pewnego dnia w odpowiedzi pada gniewne: "Idź sobie, nienawidzę cię!". Dla wielu rodziców takie wyznanie jest szokiem. Zapominają, że dziecko nie do końca rozumie, co mówi.

Maluch rośnie, uczy się nowych zachowań, poznaje coraz więcej słów. Umie już zwerbalizować swoją złość - to dlatego w pełnych emocji słowach wyraża chwilowy gniew na jakiś zakaz czy rodzicielską uwagę. Słowa są wyrazem frustracji, a nie dowodem na brak miłości. Małe dzieci kochają rodziców bezwarunkowo nawet wtedy, gdy ci nie postępują wobec nich odpowiedzialnie i mądrze. Niekiedy malec mówi okropności (np. z upodobaniem powtarza przekleństwa), by zbadać, jakie wrażenie robią na ludziach te nowe, mocne słowa. Nie znaczy to jednak, że jest zepsuty czy chce kogokolwiek skrzywdzić. On w ten sposób uczy się trudnej sztuki komunikacji z innymi, uczy się słownego wyrażania emocji. Jest to kolejny etap indywidualizacji i rozwoju malucha.

Co możecie zrobić

  •     Upewnijcie się, czy ważne potrzeby dziecka są zaspokojone. Może malec tylko niegrzecznym zachowaniem jest w stanie skupić na sobie waszą uwagę? Jeśli tak, koniecznie spróbujcie to zmienić.
  •     Nie karzcie za wyrażanie emocji, nawet gdy wiąże się to z używaniem mocnych słów. Starajcie się tłumaczyć, że nie podoba wam się takie zachowanie i że szanujecie jego uczucia.
  •     Nie obrażajcie się na dziecko. Maluch musi wiedzieć, że je kochacie, niezależnie od tego, co powie.
     

3-, 4-latek nie lubi się dzielić

Gdy kolega dotyka jego zabawek, maluch krzyczy "to moje". Nie chce poczęstować babci cukierkiem, mimo że ma ich pełną torbę. "Moje" są też rzeczy, które nie należą do malca.

Dziecięca zachłanność nie oznacza egoizmu, to konieczny krok do opanowania sztuki dzielenia się z innymi. Radość posiadania wyprzedza w czasie "dzielenie się". Początkowo sami wzmacniamy w maluchach ich zachłanność. Zachwycamy się tym, co robią, dajemy wszystko, czego chcą. To mija, a maluch nadal chce koncentrować uwagę na sobie. Trzeba to zrozumieć, ale jednocześnie uczyć dziecko bardziej społecznych zachowań.

Co możecie zrobić

  •     Chwalcie, doceniajcie dziecko, które np. podzieliło się ciastkiem z kolegą. Maluchy lubią powtarzać zachowania, za które są chwalone, a częste powtarzanie zachowań z czasem przechodzi w nawyk.
  •     Umacniajcie poczucie własnej wartości dziecka.
  •     Nie zmuszajcie malca, by bezwzględnie dzielił się z innymi, zwłaszcza swoimi rzeczami. Dzieci potrzebują poczucia bezpieczeństwa. świadomość, że ich zabawki mogą zostać odebrane sprawia, że czują się zagrożone i niespokojne.
  •     Zanim zaproponujecie jakąś zabawkę należącą do waszego szkraba innemu malcowi, spytajcie o zgodę. Jeśli odmówi, nie nalegajcie.
  •     Wprowadźcie pojęcie cudzej własności. Tłumaczcie, że piaskownica czy zjeżdżalnia są wspólne i że nie wolno dzieciom zabierać ich zabawek.
  •     Dzielcie się z maluchem. Proponujcie kawałek jabłka, pozwólcie na przymierzenie waszych butów. Mówcie: "To jest moje, ale chcę się z tobą dzielić". Dobry przykład działa lepiej niż tysiące słów.

 

4-, 5-latek złości się

Wrzeszczy, tupie nóżkami, wali piąstką w stół. Nie ma w tym niczego zdrożnego, wszak złość jest normalnym ludzkim uczuciem. Gniew i protest zdarza się dzieciom tak samo jak nam, dorosłym. My potrafimy już wyrażać trudne emocje na wiele sposobów, malcowi obce są tego rodzaju subtelności. Znacznie gorzej kontroluje on własne uczucia, bo dopiero uczy się nad nimi panować. Reakcje przedszkolaka są więc bardziej spontaniczne niż nasze, ale nie znaczy to wcale, że mamy w domu potwora.

Co możecie zrobić

  •     Stwórzcie maluchowi możliwości wyładowywania energii. Zachęcajcie do mówienia o emocjach, pokażcie, że rozumiecie, co czuje, nauczcie, jak nazwać te uczucia.
  •     Nie nadużywajcie władzy jedynie po to, by pokazać dziecku "kto tu rządzi". Surowe dyrektywy zastąpcie żartami czy prośbami wyrażanymi w formie zabaw.
  •     Nie próbujcie niczego tłumaczyć, gdy maluch się złości, rozjuszony - nie będzie słuchał, trzeba zostawić racjonalne argumenty na czas, gdy emocje opadną.
  •     Mówcie cicho. Łagodny ton głosu sugeruje, że mama i tato są opanowani, a to pomaga dziecku odzyskać równowagę. Może też zaniechać krzyków przez zwykłą ciekawość - żeby usłyszeć, co do niego mówicie.
     

5-, 6-latek kłamie

Malec rozlał sok na stół, ale prosto w oczy mówi: "To nie ja". Albo koloryzuje, opowiada kolegom niestworzone historie o zabawkach, które ma w domu czy tatusiu, który jest astronautą.

Kłamstwa i fantazje dzieci są na ogół czytelne, ale na pewno nie są wyrachowane czy złośliwe. Co więcej - są dla nich typowe. Malec może kłamać z wielu powodów: bo chce uchodzić za grzecznego, boi się kary, ale też dlatego, że nie pamięta już, jak było naprawdę lub wreszcie - bo świat własnych fantazji miesza mu się z rzeczywistością i jest przekonany, że mówi prawdę.

Fantazje dzieci są związane z rozwojem wyobraźni. Sześciolatek może otaczać się wyimaginowanymi przyjaciółmi, wierzyć w nieistniejące rzeczy (np. w to, co zobaczył w filmie), a świat realny miesza mu się z tym, co tworzy we własnej głowie. Nie ma w tym nic niepokojącego. Gdy maluch wychowuje się w atmosferze uczciwości i zaufania, ta faza rozwoju również mija.

Co możecie zrobić

  •     Odróżniajcie fantazje od kłamstw. Tłumaczcie dziecku, co jest realne, a co baśniowe, natomiast kłamstwa - demaskujcie. Nie pozwalajcie się oszukiwać, ale nie przesadzajcie też z surowością.
  •     Ułatwiajcie dziecku mówienie prawdy. Zamiast je oskarżać ("Coś ty narobił! Wylałeś mleko i rozsypałeś mąkę!"), życzliwie postarajcie się wyjaśnić, co się stało. Może maluch miał dobre intencje (np. chciał upiec ciasto), tylko z realizacją poszło trochę gorzej...
  •     Stwórzcie atmosferę prawdy - niech dziecku opłaca się ją mówić. Jeśli maluch przyzna się do błędu, doceńcie uczciwość.
  •     Nie zmuszajcie do kłamstw. Szkrab nie może się bać. Surowi rodzice prowokują malucha do mijania się z prawdą, co pozwala uniknąć przerażającej go kary.
  •     Dajcie malcowi do zrozumienia, że mu ufacie. Dzieci chcą być grzeczne, zasłużyć na zadowolenie dorosłych i ich pochwałę, ale muszą być szanowane.
  •     Starajcie się nie kłamać. Zasady rodziców staną się z czasem zasadami malca.