Wyrzucasz z posiłków węglowodany

Bo uważasz, że tuczą, a poza tym boisz się glutenu. To białko występuje w pszenicy, życie, jęczmieniu, owsie. I, według ostatnich doniesień, jest przyczyną wszelkiego zła oraz tycia. To nieprawda! Są węglowodany złe i dobre. Pierwsze to te z syropu glukozowo-fruktozowego, cukru, białej mąki. Tuczą i zalepiają tętnice. Dlatego ciastka, bułeczki, słodycze warto pożegnać na zawsze i bez żalu. Natomiast unikanie dobrych węglowodanów to spory błąd. Pełnoziarniste pieczywo, kasze, razowy makaron, warzywa i owoce to sojusznicy odchudzania. Dają uczucie sytości na długo i są najlepszym pokarmem dla mózgu. Ich brak może powodować złe samopoczucie i... tycie.

Nic nie jesz cały dzień, wieczorem nadrabiasz

I myślisz, że bilans wyjdzie na zero albo będzie nawet ujemny, bo nie dasz rady pochłonąć naraz tyle, ile zjadłabyś posiłków w ciągu dnia. Otóż bardzo się mylisz, dasz radę. A do tego rozleniwisz przemianę materii i sprawisz, że organizm nie przerobi naraz takiej ilości pokarmu. Nadwyżkę odłoży sobie w postaci oponki. Musisz jeść często, ale małe posiłki. Dzięki temu chronisz się przed atakami głodu, a także ochotą na słodycze, bo organizm regularnie dostaje dawkę paliwa.

Unikasz śniadań

Rano nic nie jesz, bo za późno wstałaś, nie masz apetytu, a poza tym przecież właśnie dziś zaczęłaś się odchudzać. Przejście na dietę wymaga poświęceń. Poświęcasz więc… pierwszy posiłek dnia. Błąd! Śniadanie uważane jest za najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Nie tylko podczas odchudzania. Rozpędza metabolizm po śnie, dodaje energii, pozwala wdrożyć się do życia. Oczywiście dostarcza kalorii, ale łatwo je spalić, bo mamy przed sobą cały dzień. Dlatego śniadania mogą być duże i pyszne. By nakarmić mózg i mięśnie, warto jeść rano produkty pełnoziarniste, dlatego świetnie sprawdzą się tu owsianka i musli. Śniadanie to też pora jajecznicy lub omletów. Jeśli boisz się utyć, zwracaj uwagę na sposób przygotowania. Jajka gotuj albo smaż bez tłuszczu, a do płatków wrzucaj orzechy i suszone owoce zamiast czekolady. Zjedz ze smakiem i pomyśl, co się stanie, gdy wyjdziesz z domu z pustym brzuchem. Drożdżówka lub baton murowane.

Stosujesz szybkie diety przed imprezą

Na kilka dni przed: sylwestrem, ślubem, randką musisz zgubić parę kilogramów. Rzucasz się więc na dietę, która to obiecuje, a efekt jest mizerny. Może i trochę zgubisz z „obwodów”, ale to tylko zasługa utraty wody z organizmu, tłuszcz ani drgnie. Efekt nie utrzyma się długo. A do tego będziesz miała szarą i wysuszoną cerę, bo restrykcyjna dieta pozbawia organizm cennych witamin i minerałów. Będziesz się czuła wyczerpana dietą, pozbawiona energii i zniknie ochota na imprezę, przed którą tak bardzo chciałaś schudnąć. Gwarantowany masz za to efekt jo-jo. Podczas takiego restrykcyjnego odchudzania metabolizm zwalnia, więc szybko wrócisz do wagi sprzed diety. Co więc robić? Gdy większą wagę będziesz przykładać do wartości odżywczej potraw, łatwiej schudniesz, nawet ok. 1,5 kg tygodniowo. I nie będziesz chodzić głodna. Jadłospis musi być urozmaicony i pełen ulubionych potraw, oczywiście w chudszej wersji. To, co ci smakuje, długo żujesz, przez co do żołądka trafia pokarm dobrze rozdrobniony i łatwiej strawny.

Obsesyjnie liczysz kalorie

I pozbawiasz się radości z jedzenia. Dieta z ołówkiem w ręku szybko się nudzi, nawet gdy poznasz na pamięć kaloryczność wszystkich produktów. Efekt? Waga wróci. Zamiast żyć z kalkulatorem przy talerzu, wybieraj warzywa, chude mięso i nabiał, oraz niewielkie ilości kasz i razowego pieczywa. One nie tuczą.

Wybierasz żywność light

Aby obniżyć kaloryczność produktu, trzeba coś z niego usunąć. W żółtych serach i twarogach obniża się zawartość tłuszczu. Pozwala to co prawda zaoszczędzić trochę energii, ale wraz z tłuszczem usuwane są rozpuszczalne w nim witaminy, głównie A i D, niezbędne m.in. dla skóry i kości. W niektórych produktach część tłuszczu zastępuje się cukrem, który zwiększa apetyt. Jest na to sposób. „Lighty” jedz na przemian z normalnymi produktami. Unikniesz niedoborów, a zmniejszysz kaloryczność. Zrezygnuj z tłustych wędlin, majonezu, śmietany, słodyczy.

Zapominasz o ruchu

Nie przepadasz za wysiłkiem, a poza tym po pracy jesteś taka zmęczona, że już nie będziesz ćwiczyć. To błąd, bo rozruszany organizm łatwiej chudnie, szybciej więc zobaczysz efekty po starych ubraniach, w które już się nie mieściłaś. Wyćwiczone ciało to także pięknie ukształtowane mięśnie, które „robią” sylwetkę. Specjaliści są zgodni: aktywność fizyczna to połowa sukcesu. Dlatego gdy przechodzisz na dietę, koniecznie wskocz w dres. Najlepiej ćwiczyć każdego dnia po pół godziny. Wtedy przyspiesza też przemiana materii, dlatego efekty odchudzania będą szybciej widoczne. Wraz z regularnym wysiłkiem fizycznym wzrasta także wydolność organizmu. Tylko nie zrażaj się, gdy po tygodniu diety i treningu waga ani drgnie. Gdy nabierasz mięśni, możesz ważyć tyle samo, ale „lecą” ci obwody. Dlatego nie stawaj na wadze codziennie, bo będziesz sfrustrowana. Raz w tygodniu wystarczy.

Masz słabość do monodiet

Dieta kapuściana, koktajlowa czy białkowa prowadzą do niedoborów substancji odżywczych. Gdy stosujesz ją długo, może się to odbić na zdrowiu. A jeśli będziesz w kółko jeść te same produkty, szybko się znudzą. Zamiast trzymać się monotonnego jadłospisu, lepiej ogranicz produkty, które najbardziej tuczą. Schudniesz, a będziesz lepiej się czuła.