Kleszcze są spokrewnione z roztoczami kurzu domowego. Pajęczaki te (a nie, jak się powszechnie sądzi, owady) mają długość od jednego do kilku milimetrów. Są aktywne od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Można by o nich nakręcić prawdziwy horror. Żeby przeżyć, potrzebują krwi, dlatego wiszą na źdźbłach trawy i spodzie liści, czekając na ofiarę. Gdy zbliża się człowiek, kleszcz wyczuwa go na odległość, rozpoznając zmianę temperatury otoczenia i zapach (np. potu). Przyczepia się do ubrania, wędruje do skóry, wbija się w nią drobnymi, ale licznymi ząbkami i wysysa krew. Ofiara nic nie czuje, bo ślina kleszcza zawiera środek znieczulający. Pajęczaki te szczególnie cenią sobie miejsca, gdzie skóra jest cienka (np. na głowie, szyi, w zgięciach stawów, ramionach, nogach i brzuchu).

Gdzie można spotkać kleszcze?

Przede wszystkim na wilgotnych i ciepłych, porośniętych roślinnością terenach takich jak: lasy, łąki, brzegi rzek czy jezior. Jeśli planujesz majówkę w takim otoczeniu – zachowaj szczególną ostrożność, bo tam jest ich najwięcej. Jednak w okresie ich wzmożonej aktywności, czyli wraz z początkiem wiosny – możemy je spotkać również w parku czy we własnym ogródku.  

Czapka i długie rękawy

Na spacer do lasu czy nad jezioro powinniśmy zakładać długie rękawy, długie spodnie, wysokie skarpety, które naciągniemy na nogawki oraz czapkę, aby ochronić również skórę głowy. Jeśli ubrania nasze będą w jasnym kolorze, mamy większą szansę zauważyć kleszcza i zareagować zanim przedostanie się do naszej skóry. Po każdym powrocie ze spaceru po lesie należy obejrzeć swoje ciało, szczególną uwagę zwracając na miejsca takie jak: pachwiny, pachy, miejsca za uszami, kolana.

Kleszcze czują nasz zapach

Nawet jeśli nasza skóra jest chroniona przez ubrania nie daje to pewności, że kleszcze nas nie zaatakują. Reagują przede wszystkim na temperaturę naszego ciała, zapach potu
i wydychany dwutlenek węgla, dlatego wyczuwając naszą obecność już z odległości 20 metrów. Na rynku dostępne są różne spray’e, maści i kremy do stosowania na skórę, których zapach może skutecznie odstraszyć owady.

Gdy kleszcz nas dopadnie…

Jeśli pomimo profilaktyki znajdziemy kleszcza na swoim ciele należy go jak najszybciej wyjąć, aby w ten sposób chronić się przed niebezpiecznymi drobnoustrojami. Najlepiej zgłosić się do najbliższej placówki i poprosić o pomoc doświadczony personel medyczny, który właściwie wyjmie kleszcza i zdezynfekuje miejsce ukąszenia. Jeśli w ciągu kilku dni pojawi się powiększający się rumień wokół rany, obrzęk albo wystąpią objawy grypopodobne – należy niezwłocznie skonsultować się z lekarzem, gdyż może to być oznaką zakażenia boreliozą.

Wędrujące zarazki

W przyrodzie żyje kilkaset gatunków kleszczy. Mogą przenosić choroby – zarażać nimi swoje ofiary. W Europie bywają nosicielami bakterii wywołujących boreliozę i wirusów powodujących kleszczowe zapalenie mózgu. Ryzyko zachorowania jest większe, gdy kleszcz jest długo przyczepiony do skóry albo gdy w jego ślinie znajduje się dużo mikrobów. Niewielkie zaczerwienienie, które utrzymuje się przez kilka dni w miejscu ukąszenia nie jest niczym nadzwyczajnym. Niepokój powinien natomiast wzbudzić rumień, który pojawia się dopiero po kilku dniach albo tygodniach. Pomoc lekarza jest niezbędna, jeśli przypomina on pierścień o nieregularnych kształtach, nie boli, jest cieplejszy od otaczającej go niezmienionej skóry, powiększa się na zewnątrz i towarzyszą temu inne objawy (np. przypominające grypę).

Boreliozę leczy się antybiotykami. Nieleczona choroba może poważnie zaatakować stawy i układ nerwowy.

Uwaga!

Błędem jest smarowanie kleszcza masłem, kremem, spirytusem, benzyną lub inną substancją. Nie tylko nie ułatwia to usunięcia pajęczaka, ale zwiększa ryzyko zakażenia się od niego zarazkami. Niedotleniony lub niewłaściwie wyjmowany kleszcz może po prostu… zwymiotować do krwi swojej ofiary. A wirusy kleszczowego zapalenia mózgu znajdują się w jego przewodzie pokarmowym i ślinie.

Na szczęście, nie każdy kleszcz jest zarażony i przenosi zarazki. Na tysiąc pokąsanych osób zachoruje zaledwie kilka.