BELLE z łaciny oznacza grzecznie, miło, z wdziękiem. I takie właśnie są ubrania projektowane przez Magdalenę Nowosadzką: dziewczęce, eleganckie, ale i z dużą dawką swobody. W dodatku z polską metką, bo cały proces - od projektu poprzez wykrój i szycie, aż po efekt końcowy - odbywa się lokalnie, w Polsce. Jak przyznaje Magda, jej marka to odpowiedź na pytanie, jak wyglądać kobieco i jednocześnie czuć się swobodnie. Skąd się wzięła ta koncepcja?

Magdalena Nowosadzka: mój tata jest malarzem i od małego zaszczepił mi miłość do różnych artystycznych aktywności. Na początku interesowała mnie ilustracja, z czasem rysunki zaczęły przechodzić na ubrania - a ponieważ moją mamę denerwowało, że niszczę swoje ciuchy - zaczęłam je szyć. To było bardzo dawno temu, ale był to impuls do stworzenia Belle. Kiedy poszłam na pierwsze targi i sprzedałam wszystkie sukienki, które ze sobą wzięłam - uznałam, że chyba mogłabym zacząć myśleć o projektowaniu trochę poważniej.

Jakie były początki własnej firmy? Najtrudniejsze momenty?

Cały czas mam wrażenie, że jestem na początku. Choć prowadzę swoją markę odzieżową już kilka lat, to cały czas się uczę i rozwijam. Samo założenie firmy okazało się całkiem proste i szybkie, trudności pojawiły się wtedy, kiedy chciałam zrobić pełną kolekcję. Gdy dowiedziałam się, że minimalne zamówienie na metki wynosi 3 tysiące sztuk, wybuchnęłam śmiechem - choć wcale nie było mi do śmiechu. Jeszcze cięższa przeprawa czekała mnie w hurtowniach materiałów, gdzie minimalne zamówienie to około 70 metrów bieżących tkaniny. Bardzo dużo czasu zajęło mi zorganizowanie krawcowej, drukarni i znalezienie odpowiednich miejsc z materiałami, metkami i innymi potrzebnymi elementami.

magdalena-nowosadzka-belle

Co okazało się najbardziej pomocne?

Chyba to, że nie nastawiałam się na robienie wielkiego biznesu - po prostu szyłam ubrania, które sama chciałabym nosić i powoli rozwijałam swoją markę, bez ciśnienia i uczucia, że coś muszę. Ważne jest też, by lubić to, co się robi. Własny biznes, to nie praca na etat, z której wychodzimy o 16 i o nic się już nie martwimy. Trzeba na niego poświęcić naprawdę sporo swojego czasu i energii. Bardzo ważni są też ludzie, z którymi się pracuje. Choć Belle prowadzę zupełnie sama, to często współpracuję z fotografami, stylistkami, korzystam z rad marketingowców czy programistów, którzy pomagają mi dopracować moją stronę. Idealnym narzędziem do znalezienia tego typu współpracy okazał się Skilltrade.org, portal wymiany umiejętności, który gromadzi bardzo dużo kreatywnych osób. Oprócz ofert płatnych, można wymienić się na nim usługami. Ktoś robi zdjęcia moich ubrań, ja go uczę jogi - to bardzo dobre rozwiązanie dla tych, którzy dopiero zaczynają biznes i nie mają dużych budżetów.

Co jest najważniejsze przy tworzeniu własnej marki?

Autentyczność. Obecnie powstaje bardzo dużo marek nastawionych na zysk, kopiujących pewne sprawdzone już pomysły. Ważne jest, żeby marka była wyrazem naszej estetyki, abyśmy starali się tworzyć coś nowego - tylko wtedy ma to sens. Wydaje mi się, że obecnie ludzie wyczuwają, czy ktoś robi coś z głębi serca, czy na pokaz.

Co możesz poradzić innym dziewczynom, myślącym nad założeniem własnej marki?

Nie ma czego się bać. Założenie własnej marki to skok na głęboką wodę, ale jaki przyjemny! Trzeba być otwartym na współpracę z innymi, dużo się uczyć i pamiętać, dlaczego w ogóle chce się to robić.

ubrania-belle
Ubrania z kolekcji BELLE

--

Skilltrade.org to portal umiejętności skupiający prawie 300 tys. osób, które chcą się rozwijać. Umożliwia poznawanie ludzi o różnorodnych zainteresowaniach oraz wymianę, kupno lub sprzedaż umiejętności. Wspólne uczenie się pozwala użytkownikom portalu szybciej nabywać wiedzę, a wspólne uprawianie sportów – sprzyja utrzymaniu wysokiej motywacji. Skilltrade.org został założony w 2014 roku przez przyjaciół: Macieja Glińskiego i Wojciecha Marciniaka.